107,6 FM

Jak leczyć endometriozę?

Kobieto! Jeśli regularnie co miesiąc zwijasz się z bólu, przeczytaj ten tekst. I nie wierz, że „boli, bo musi”.

Co łączy Marilyn Monroe z Hillary Clinton? Albo Pamelę Anderson i Whoopi Goldberg z królową Wiktorią? Wszystkie cierpiały na endometriozę.

„Ból, ból i jeszcze raz ból. Każdej z nas wmawia się, że okres ma boleć, że to normalne. Ale kiedy przeszkadza on w codziennym funkcjonowaniu, ciężko uwierzyć w to, że tak ma być i koniec. Nie tylko ból menstruacyjny, ale również problemy z jelitami, nerkami, bóle kręgosłupa to codzienność w »walce« z tą chorobą” – napisała na Instagramie Pola Kukiz.

„Na ENDO cierpi około 10 proc. populacji kobiet. Czyli mniej więcej 300 milionów (!) na świecie. A jednak pozostaje jedną z najrzadziej diagnozowanych i leczonych chorób” – przypomniała także dziennikarka Hanna Lis.

Powstawanie i objawy endometriozy
Mamazone

 

Ginekolog wybitny, a nie zareagował

– Ja miałam oczywiste symptomy, odkąd skończyłam 16 lat, ale lekarze koncertowo je bagatelizowali. Bywało, że „leczyli” zastrzykami z opioidów, żebym mogła przetrwać „te dni”. Wybitny ginekolog nie zareagował, gdy kolejna ciąża okazała się nierówną walką z własnym organizmem. Dopiero gdy po drugim cesarskim cięciu pojawiły się, trzymając się terminologii lekarskiej, „zmiany lite”, ktoś wreszcie wpadł na to, że to może być endometrioza. I dalej nic. „Nie będziemy oszpecać pięknego brzuszka, to nic groźnego” – powiedział lekarz zapytany, czy nie można tego po prostu wyciąć. Więc męczyłam się przez kolejnych kilka lat. Ból rano, ból wieczorem, ból w nocy. Kiedy wreszcie wzięto mnie na stół, było już za późno na laparoskopię. Operacja, w pełnej narkozie, trwała blisko 3 godziny. A rekonwalescencja po niej 2 miesiące. Bo ktoś kiedyś pokpił sprawę. Dziś jestem zdrowa. Od 10 lat żyję bez bólu. Miałam też fenomenalne szczęście, że choroba nie odebrała mi szansy na macierzyństwo. Dziewczyny: świadomość ENDO, nawet wśród lekarzy, jest żenująco niska. Nie dajcie się zbyć. Pytajcie, naciskajcie, nalegajcie na badania. Mamy: nie dajcie sobie wmówić, że to normalne, kiedy wasza nastoletnia córka wyje z bólu! – apeluje Hanna Lis.

Co to właściwie jest?

Wnętrze macicy wyścielone jest błoną śluzową, zwaną po łacinie endometrium. Endometrioza polega na tym, że komórki tej błony pojawiają się – niczym nowotworowe przerzuty – na innych organach, m.in. w pochwie, na jajnikach, pęcherzu, jelitach, a czasem nawet w płucach. Komórki te zachowują się tak jak ich „kuzynki” we wnętrzu macicy – raz w miesiącu krwawią. Co to powoduje? Ból. Potężny ból. A także rany, które zabliźniają się, ale powstałe w ten sposób zrosty utrudniają zajście w ciążę.

Skąd się to bierze? Jest mnóstwo teorii, ale tak do końca nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że endometrioza atakuje kobiety w wieku od kilkunastu do nawet 80 lat! Co na to lekarze? Najczęściej przepisują środki przeciwbólowe. Do pewnego stopnia łagodzą one objawy, ale nie eliminują przyczyn. Takie postępowanie nie jest właściwe tylko dla polskich ginekologów. To problem także w innych krajach, co potwierdza Nowozelandka Deborah Bush, która kieruje Światową Organizacją Endometriozy.

Gdy nie możesz doczekać się dziecka

Endometrioza jest często przyczyną niepłodności. Twórca naprotechnologii (kompleksowej metody leczenia niepłodności) prof. Thomas Hilgers rozpoznaje endometriozę aż u 70 proc. swoich pacjentek. Jego uczennicą jest dr Naomi Whittaker z Harrisburga w Pensylwanii. Trafiła do ośrodka prof. Hilgersa w Omaha jako ginekolog. Niemal codziennie operowała pacjentki z endometriozą. Aż w końcu zdała sobie sprawę, że sama ma podobne objawy. – Możecie wierzyć albo nie, ale miałam w sobie więcej skłonności do zaprzeczenia temu niż ktokolwiek inny. Jeśli znacie jakichś lekarzy, to wiecie, że jesteśmy często najgorszymi pacjentami – uderza się w pierś dr Whittaker.

W końcu zdecydowała się poddać diagnostyce chirurgicznej za pomocą laparoskopu. – Okres przed tym zabiegiem był tak bolesny, że leżałam zwinięta w pozycji embrionalnej. To był sygnał, że muszę coś z tym zrobić. Nie mogłam sobie pozwolić, żeby coś takiego dopadło mnie na dyżurze – mówi lekarka.

Córka profesora dr Teresa Hilgers znalazła podczas laparoskopii tyle ognisk endometriozy, że konieczny był kolejny, pięcioipółgodzinny (!) zabieg przy użyciu robota chirurgicznego da Vinci. Doktor Whittaker jeszcze tego samego dnia wyszła ze szpitala. – Mój kolejny okres minął bez bólu. Całkowicie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie musiałam tak cierpieć co miesiąc przez dwadzieścia lat. Bo jakaś część mnie uważała zawsze, że ten ból to część mojego bycia kobietą. To nowe doświadczenie zmieniło moje życie osobiste i praktykę zawodową – przyznaje kobieta ginekolog.

Pani doktor jak rycerz Jedi

Doktor Whittaker jest entuzjastką leczenia endometriozy za pomocą robota chirurgicznego da Vinci. Bo jest to metoda mniej inwazyjna dla pacjentek. Daje też większy komfort pracy chirurgowi, co ma znaczenie, gdy operacja trwa kilka godzin. W Polsce takich robotów jest niewiele. Nasi specjaliści uważają jednak, że z powodzeniem można operować endometriozę np. za pomocą lasera. – My używamy do tego argonowego noża plazmowego – mówi dr n. med. Marta Monist z Kliniki Ginekologii Operacyjnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. – Jest jak miecz świetlny z „Gwiezdnych wojen”. Daje taką jasnoniebieską smużkę – śmieje się dr Monist. Jej zdaniem z chirurgicznym leczeniem endometriozy dają sobie radę także ci chirurdzy, którzy nie przeszli szkolenia naprotechnologicznego. Wielka zasługa prof. Hilgersa polega jednak na tym, że zwrócił uwagę na potrzebę bardzo dokładnego, wręcz drobiazgowego przeszukiwania całej jamy brzusznej pod kątem występowania ognisk endometriozy. Bo to skrupulatność jest kluczowa dla powodzenia leczenia.

Naprotechnologia zakłada też stosowanie żeli przeciwzrostowych. Są one jednak drogie i nie stosuje się ich podczas zabiegów finansowanych przez NFZ.

Gdzie szukać pomocy?

Podstawową sprawą jest znalezienie ginekologa-chirurga, który będzie gotowy poświęcić kilka godzin na sali operacyjnej, by znaleźć i zniszczyć wszystkie ogniska endometriozy. Ordynator oddziału ginekologii w szpitalu w śląskich Pyskowicach dr n. med. Przemysław Binkiewicz radzi szukać wśród specjalistów, którzy mają dużą praktykę w onkologii ginekologicznej. Oni z reguły dobrze radzą sobie także ze zwalczaniem ognisk endometriozy.

Przede wszystkim jednak nie wolno myśleć, że „boli, bo musi”. Jeśli leczenie przeciwbólowe nie daje efektów, to po dwóch czy trzech cyklach trzeba pomyśleć o diagnostyce z użyciem metod chirurgicznych. Czasem też trzeba po prostu zmienić lekarza. Oczywiście, nie każde bolesne miesiączkowanie spowodowane jest przez endometriozę. Ale jeśli tak jest, to po co się męczyć latami? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Sylwia
    11.05.2019 11:32
    Jestem pacjentką dr Binkiewicza , to On pomaga mi w walce z endometriozą od 2013 roku. Panie Doktorze dziękuję z całego serca.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama