107,6 FM

"Mały święty, ale gigant ducha"

Twierdzili, że jest za młody, aby zostać świętym. Jego życie i cuda za jego wstawiennictwem pokazały coś zupełnie odwrotnego. W końcu Dominik Savio nie był zwykłym chłopcem.

9 marca 1857 Dominik Savio zwrócił się do swojego ojca Karola, by ten wziął jego modlitewnik i odmawiał z nim modlitwę o dobrą śmierć. Matka Brygida wybuchnęła płaczem, ojciec spełnił życzenie syna. Ostatnie słowa brzmiały: "Gdy wreszcie dusza moja stanie już przed Tobą, nie odrzucaj jej od oblicza Twojego, lecz racz mnie przyjąć na łono miłosierdzia Twego, bym chwałę Twoją wyśpiewywał wiecznie." Dominik odwrócił się na te słowa i rzekł: 

"Tak, to jest właśnie to, czego pragnę, śpiewać wiecznie chwałę Bożą... Do zobaczenia tato... O, jakie piękne rzeczy widzę." 

Tej nocy chłopiec narodził się do życia wiecznego w Niebie. 

On wrócił!

30 dni upłynęło od śmierci Dominika. Karol Savio bardzo przeżywał śmierć syna. Dominik go nawiedził. Stał w blasku światła. Ojciec nie potrafił wymówić ani słowa. W końcu wyjąkał: "Dominiku, Dominiku! Jak się czujesz? Jesteś już w Niebie?". Chłopiec potwierdził. Karol poprosił go o modlitwę za rodzeństwo, za siebie i za matkę, by i oni kiedyś mogli spotkać się z nim w Niebie. 

"Dobrze tato, będę się modlił."

Chłopcy z oratorium też czuli, że Dominik im towarzyszy. Wzywali go czasem, a ten im pomagał. Niektórzy w swoich zeszytach pisali: "Savio, pomóż mi!".

Niezwykły sen

Dominik Savio przyśnił się księdzu Bosko po roku od swojej śmierci. - Jak to się stało, że cię tutaj widzę? - zapytał ks. Bosko. - Przyszedłem pomówić z tobą - odpowiedział serdecznie Dominik. Ks. Bosko zapytał go o miejsce, w którym się znajdują, o tym czym święci rozkoszują się w Niebie. 

"Tego nie da się opowiedzieć. Czym są radości nieba, nie dowie się żaden człowiek śmiertelny, dopóki nie połączy się ze Stwórcą. W Niebie cieszymy się Bogiem, to wszystko!"

Jan Bosko zapytał także chłopca, o to co sprawiło mu największa pociechę w godzinie jego śmierci. 

"Tym, co mi przyniosło najwięcej otuchy i radości w chwili śmierci była obecność możnej i najmilszej Matki Zbawiciela. I powiedz to swoim synom. Nich nie przestają modlić się do Niej, dopóki im życia starczy".

« 1 2 3 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama