107,6 FM

Patotreści

To jeden z tematów, które męczą mnie od dawna. Jeden z tych, które trudno podjąć. Jednak trzeba. Zwłaszcza, że zjawisko trudno już uznawać za marginalne.

Okazuje się, że dotyka nie tylko dorosłych, ale również dużą część młodzieży. Tak wynika z ogłoszonego w ubiegłym tygodniu raportu.

O co chodzi? O patostreaming i inne podobne formy działalności w internecie, której istotą jest umieszczanie w niej treści szkodliwych. Wspomniany raport nosi tytuł: „Patotreści w internecie”. Wynika z niego m.in., że co trzeci nastolatek w wieku 13-15 lat oglądał tego rodzaju materiały w globalnej sieci. Co więcej, ponad jedna trzecia badanych sądzi, że pokazują one prawdziwe życie.

Raport precyzuje, że treści szkodliwe w Internecie, to „materiały, które mogą wywołać negatywne emocje u odbiorcy lub które promują niebezpieczne zachowania”. Chodzi przede wszystkim o pornografię, materiały ukazujące przemoc, a także treści zachęcające do zachowań szkodliwych dla zdrowia (np. używania narkotyków) lub autodestrukcyjnych (samookaleczenia, samobójstwa itp.). „Zauważa się, że materiały takie są szczególnie niebezpieczne dla najmłodszych odbiorców – dzieci i młodzieży, mogą bowiem negatywnie wpływać na ich rozwój emocjonalny, poznawczy i społeczny” - wskazują autorzy opracowania.

Mniej więcej rok temu zaczęto w Polsce zwracać uwagę na pewien nowy trend w tej sferze, nazywany patostreamingiem. Jak wyjaśniał portal Aleteia, patostreamy to nie są jakieś zaplanowane odcinki serialu, nie mają początku, końca, ani scenariusza. Powstają bardzo prosto. Ludzie, których zasady mocno odbiegają od społecznych norm, włączają kamerkę i wrzucają do internetu prawdziwy strumień obrazów z własnego życia. Co można tam zobaczyć? Picie wódki na czas, bicie swojej dziewczyny, poniżanie matki, spluwanie w twarz, defekacje, podpalanie włosów itd. Systematyczne oglądanie takich treści nie tylko młodych może doprowadzić do fascynacji złem i uzależnienia od nich. Wykorzystują to patostreamierzy, oczekując lub domagając się opłat od oglądających. I internauci płacą, aby patrzeć.

Słowo „patologia” nabrało wydźwięku pejoratywnego, wręcz pogardliwego. Mało kto pamięta, że wywodzi się ono z greckiego wyrazu oznaczającego cierpienie. Właśnie pokazywanie cierpienia w bardzo różnych formach i wymiarach jest istotą tego, co nazywamy patotreściami w sieci.

Komentując raport o patotreściach w internecie ktoś zwrócił uwagę, że najbardziej szokująca nie jest ich obecność w sieci, lecz fakt, że rodzice niejednokrotnie nie mają pojęcia, jak często i chętnie oglądają je ich dzieci. Nie zdają sobie sprawy, czym karmią one swoje umysły i wyobraźnię, czym żyją i o czym rozmawiają z rówieśnikami. W tym spostrzeżeniu wcale nie chodzi o cenzurę lub odcinanie młodych od globalnej sieci. To nieskuteczne i mało realne w dzisiejszym świecie. Chodzi o coś zupełnie innego.

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama