107,6 FM

O śpiewaniu zamiast mówienia „kocham”, Roxette i głosie serca

Jej teledysk z nagraniem piosenki do filmu „Pretty women” ma 432 miliony odsłon. Tylko ten jeden, a ilu ludzi kupowało jej płyty, przychodziło na koncerty, słuchało w radio i telewizji?

Już same statystyki pokazują jak ją kochano. O kim mówię? O niedawno zmarłej Marie Fredriksson wokalistce zespołu „Roxette”. Od kilkunastu lat walczyła z rakiem, i wbrew chorobie i ograniczeniom, po operacjach, chemii, nagrała kolejną płytę i dawała koncerty.

Właśnie te koncerty w czasie ciężkiej choroby były największym wyzwaniem dla piosenkarki i jej fanów. Ona wychodziła na scenę jeszcze szczuplejsza niż dotąd, z coraz bardziej dotkliwie znaczącymi twarz zmarszczkami, które opowiadały o bólach, wycieńczeniu, strapieniu. Bo przecież podczas choroby człowiek znajduje się na froncie walki z tym wszystkim, co dotąd było jego, oswojone, sprawne, pomocne, a tu nagle przeszkadza w funkcjonowaniu. Własne ciało staje się wtedy kłodą rzucaną sobie samemu pod nogi.

Z drugiej strony była widownia – ludzie, którzy przez lata widzieli młodą, śliczną blondynkę, a teraz stanęli twarzą w twarz z jej chorobą nie ukrytą, ale pokazaną na scenie. I nie uciekli, nie zlękli się, nie zostawili swojej idolki samej, ale przychodzili tak samo tłumnie, stając murem za jej zdrowiem i dodając siły.

Wzruszające były chwile kiedy przejmowali prowadzenie i czując, że piosenkarka może być słaba, śpiewali za nią ogromnym chórem i z wielką mocą. Jakby ważna była tylko ta muzyka, która teraz wyrażała więcej niż najtkliwsze słowa. Dla takich koncertów się żyje więc może i ona w tamtym momencie cieszyła się, że doczekała go w swojej ciężkiej chorobie?

Siedziała wtedy oddając im pierwszeństwo i nie tylko od jej białego ubrania i włosów bił wtedy nieziemski blask, który czasem towarzyszy śmiertelnym tu na ziemi.

Ten śpiew niosący się w wielkich salach koncertowych i poza nimi nadal trwa. Słychać głos kochających, oddanych, którzy wiedzą, że trzeba wyręczyć tych, którzy stracili siły, a kiedyś nam ich dodawali.

Nie na marne Marie Fredriksson śpiewała: „Słuchaj głosu swego serca,/kiedy on cię wzywa,/słuchaj swego serca,/nic innego nie możesz zrobić.”

 

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama