107,6 FM

Czy istnieje przeznaczenie?

Kto biernie czeka na to, co „musi się stać”, doczeka się tego, co się stać nie powinno.

Jedno z wielu podobnych ogłoszeń w sieci, szczególnie popularnych w okolicach Nowego Roku: „Polecam moje usługi wszystkim, którzy chcieliby lepiej poznać siebie, swoją przyszłość lub też potrzebują porady w związku z podejmowaniem życiowych decyzji”. Podpis i specjalizacja: „Wróżka Astrolog”.

Dalej o kwalifikacjach. Dowiadujemy się, że wróżka ukończyła studium psychotechniki (brzmi mądrze) i wykłada astrologię i tarota w studium psychotroniki (brzmi jeszcze mądrzej). „Ezoteryka jest moją pasją i – jak wierzę – powołaniem” – zwierza się, dodając: „Przepowiadanie przyszłości interesowało mnie od najmłodszych lat”.

Rzekoma przyszłość

Dlaczego ludzie wierzą takim „specjalistom”? I ważniejsze pytanie: czemu wierzą siłom, które przez te osoby czasem przemawiają? Bóg przecież na temat naszej przyszłości zasadniczo milczy. Czasem tylko robi wyjątki. „Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie” – stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego (2115).

Zasięganie wiedzy o przyszłości z innych źródeł niż Bóg jest zniewagą Stwórcy.

„Nie będziesz się zwracał do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziesz zasięgać ich rady” – czytamy w Księdze Kapłańskiej (19,31). Takie rzeczy Biblia nazywa obrzydliwością i nierządem. To coś jak rzucenie Bogu w twarz: „Skoro nie chcesz mi powiedzieć, to pójdę do konkurencji”. Bóg jednak nie ma konkurentów. Ma tylko wrogów – i jeśli ktoś do nas przemawia z zaświatów, a nie ma związku z Bogiem, to są to właśnie oni. Będąc zaś wrogami Boga, są także wrogami człowieka.

Katechizm mówi o tym stanowczo: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu” (KKK 2116).

Znaczące jest stwierdzenie o „rzekomym” odsłanianiu przyszłości za pomocą wróżbiarstwa. Klienci gabinetów wróżb zakładają, że ich zaświatowy informator zna przyszłość i mówi prawdę. Nie mają do tego żadnych podstaw. Sam Jezus mówi o diable: „Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44).

Jeśli ktoś zatem próbuje wydrzeć Bogu wiedzę, której On nam przekazać nie zamierza, wchodzi w obszar kłamstwa i staje się jego ofiarą. Wystarczy, że wróżka lub wróż wykażą się znajomością jakiegoś szczegółu z przeszłości klienta, a on już zakłada, że wszystko, co powiedzą o jego przyszłości, też będzie prawdą. To skrajnie nierozsądne. Tylko Bóg zna przyszłość, a diabeł może co najwyżej żonglować pozorami, wykorzystując swą wyższą od ludzkiej inteligencję i możliwość kuszenia.

Łaska niewiedzy

Zasłyszane w sklepie: „Wróżka powiedziała, że w naszej rodzinie ktoś w tym roku umrze. Ale myśmy się bali! Myśleliśmy, że może babcia, bo już ma swoje lata, albo ciotka, bo choruje. Ja też się czułam niepewnie, bo to człowiek wie, czy nie jemu pisane? Ale dwa tygodnie temu zmarło dziecko mojej kuzynki, no tośmy odetchnęli”.

Takie – o ile nie gorsze – są praktyczne skutki próby grzesznego pozyskania wiedzy o tym, co się zdarzy. Co byłoby z nami, gdybyśmy na przykład wiedzieli, kogo poślubimy albo jaki zawód obierzemy? Obsunęlibyśmy się w bierność i poczucie determinizmu – bo skoro i tak to ma się stać, to po co się zastanawiać, po co wysilać, po co uczyć się różnych rzeczy? Albo co byłoby, gdybyśmy znali datę swojej śmierci? Jeśli byłaby odległa, bylibyśmy zbyt beztroscy, a gdyby była blisko, wiedza ta już na parę lat wcześniej pozbawiałaby nas energii i wtrącałaby w poczucie fatum.

O to właśnie chodzi Nieprzyjacielowi: chce człowiekowi odebrać inicjatywę i wtrącić w rozpacz. Kto korzysta z usług „przepowiadaczy przyszłości”, naraża się na to wszystko – infekuje swój umysł domysłami, na które nie znajdzie odpowiedzi, i zaczyna ustawiać sobie rzeczywistość pod swe rzekome przeznaczenie. Bo „to-musi-się-stać”. Tymczasem nic się stać nie musi. Człowiek ma wolną wolę i może podjąć każdą decyzję, a ona będzie miała właściwe sobie konsekwencje. Kto pójdzie do marynarki, będzie miał większe szanse utonąć od tego, kto wybierze stolarstwo. Ten drugi za to będzie bardziej od pierwszego narażony na utratę palców. Strażak będzie bardziej od nauczyciela narażony na urazy fizyczne, a nauczycielowi bardziej od tamtego zagrożą urazy psychiczne.

Fatalny fatalizm

Zasadniczym błędem jest mówienie: „Co się ma stać, to i tak się stanie”, bo większość zdarzeń zależy od indywidualnych zachowań. Student, który się uczy, prawdopodobnie zda egzamin, a obibok prawdopodobnie nie zda. Przyczyną będzie nie przeznaczenie, lecz stosunek do nauki. Pijany kierowca ma znacznie większe szanse spowodować wypadek niż kierowca trzeźwy. To wszystko zależy od człowieka.

Mentalność fatalistyczna, nastawiona na bierne oczekiwanie zdarzeń, które jakoby muszą nastąpić, jest sprzeczna z duchem Ewangelii. Jezus wielokrotnie używa słowa „jeśli”: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5,20); „Jeśli przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski” (Mt 6,14); „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13,3). Tryb warunkowy oznacza, że dopóki człowiek żyje, nic nie jest przesądzone. Wszystko zależy od ludzkich decyzji. Ostatecznie każdy sam dokona wyboru, a może to być wybór tak zaskakujący jak ten, którego dokonał łotr na krzyżu. Fatalista powiedziałby, że życie tego zbója zmierzało ku beznadziejnemu finałowi, bo przecież „jakie życie, taka śmierć”. A jednak nawrócenie „rzutem na taśmę” całkowicie zmieniło duchową sytuację tego człowieka, i to na wieczność.

Gdyby człowiek był igraszką losu i nie miał wpływu na to, co się z nim będzie działo, Bóg w ogóle by nas do niczego nie wzywał. Po co Jezus mówiłby: „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie”, skoro „co ma być, to będzie”? Po co setki napomnień w Ewangeliach i listach, po co wezwania do nawrócenia w całej Biblii, po co w ogóle przykazania? Jeśli istnieje determinizm, a człowiek jak automat ma spełnić to, do czego został zaprogramowany, nie ma sensu mówienie o wolnej woli.

„Każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” – mówi Jezus. Wyznawca „przeznaczenia” chciałby wchodzić bez kołatania i znajdować bez szukania. Nic dobrego z tego nie będzie, bo człowieka kształtuje nie cel, lecz jego poszukiwanie. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Henryk
    09.02.2020 09:41
    Pan Bóg dał każdemu człowiekowi wolność, a więc mówienie w tej sytuacji o przeznaczeniu jest, najłagodniej mówiąc, niemądre. Każde zachowanie człowieka, w każdym ułamku czasu, ma swoje dalekosiężne, żeby nie powiedzieć idące w nieskończoność, konsekwencje. Co więcej, konsekwencje zachowań wszystkich ludzi krzyżują się i mają wzajemny wpływ. Dobrze jest znać następstwa danych czynów i świadomie wybierać te pożądane.
    doceń 2
  • spe
    09.02.2020 15:19
    Po prostu Boża wiedza o tym, jak postąpimy nie stoi w sprzeczności z naszą wolną wolą. Bóg jeszcze zanim nas stworzył, wiedział, jaki los ostatecznie sobie wybierzemy, lecz to nie On wybiera go za nas.
    doceń 3
  • Anonim (konto usunięte)
    09.02.2020 15:30
    Nagłówek z sąsiedniego artykułu: "Czy trafi mi się wierzące dziecko?" pokazuje jak silne jest nasze, katolików uzależnienie od trafu, przypadku, ślepego losu. Co więcej, logika tego uzależnienia kieruje wielu z nas w stronę wróżek, magicznego odczytywania rzeczywistości, czyli poszukiwania tego trafu.
    Ale to nie wszystko, bowiem usilnie chcemy zabezpieczyć swą przyszłość choćby przez "czerwone nitki", amulety, specjalne modlitwy, obrazki, rytuały. Ilu to katolików usiądzie przed podróżą, ucieknie od czarnego kota itd. Ilu nie chce kusić losu, albo też rzuci grosik na szczęście. Problem I przykazania Dekalogu jest tutaj kluczowym
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama