107,6 FM

Tu wszystko się zaczęło

Jan Paweł II mentalnie z Wadowic nigdy się nie wyprowadził, o czym świadczą trzy jego pobyty w rodzinnym mieście. Wypowiedziane wówczas słowa, pełne miłości do rodzinnego miasta i jego mieszkańców, świadczyły o tym, jak mocno wadowicka młodość ukształtowała papieża.

Wspominając 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, warto przypomnieć nie tylko jego rodzinę, ale i tych, wśród których żył. Wadowice nie były wielkim ośrodkiem. Kiedy Wojtyłowie w 1938 r. przeprowadzali się do Krakowa, mieszkało tam zaledwie około 9 tys. mieszkańców, ale jakże aktywna była to społeczność. W procesie socjalizacji młodego Karola ważna była rola środowiska szkolnego, z którym więzi utrzymywał aż do śmierci. Wychowanie szkolne było wspomagane przez aktywność wielu organizacji społecznych i kulturalnych, w których młody Wojtyła się udzielał. Silnym emocjonalnym i symbolicznym akcentem w przestrzeni publicznej była obecność 12 Pułku Piechoty, w którym pracował Karol Wojtyła senior. Funkcje społeczne i symboliczne jednostki znacznie wykraczały poza zadania militarne.

POLECAMY: Serwis specjalny wadowice1920.gosc.pl, przygotowany przez redakcję „Gościa Niedzielnego" i Instytut Pamięci Narodowej. Serwis powstał z okazji 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II.

Tu wszystko się zaczęło

 

„Sakralny wystrój Wadowic”

Z pewnością najważniejsze miejsce w topografii wadowickiej pamięci papieża zajmuje rodzinna świątynia, obecna bazylika pw. Ofiarowania NMP, ze stojącą w niej chrzcielnicą. 20 czerwca 1920 r. Karol został tam ochrzczony. Szafarzem sakramentu był ks. Franciszek Żak, zaś rodzicami chrzestnymi krewni: Józef Kuśmierczyk, szwagier matki, i Maria Wiadrowska, siostra matki, osoba bliska Karolowi, która będzie mu pomagała w czasach niemieckiej okupacji w Krakowie. Do chrzcielnicy papież podejdzie 7 czerwca 1979 r., podczas odwiedzin rodzinnego miasta. Pocałuje ją symbolicznie i będzie się długo przy niej modlił. Powtórzy ten gest w czerwcu 1999 r., wypowiadając pamiętne słowa: „Z głęboką czcią całuję też próg domu Bożego – wadowickiej fary, a w niej chrzcielnicę, przy której zostałem wszczepiony w Chrystusa i przyjęty do wspólnoty Jego Kościoła. W tej świątyni przystąpiłem do pierwszej spowiedzi i Komunii św. Tu byłem ministrantem. Tu dziękowałem Bogu za dar kapłaństwa i – już jako arcybiskup krakowski – tu przeżywałem swój srebrny jubileusz kapłański. Ile dobra, ile łask wyniosłem z tej świątyni i z tej parafialnej wspólnoty, wie jedynie Ten, który jest Dawcą wszelkich łask. Jemu, Bogu w Trójcy Jedynemu, oddaję dziś chwałę na progu tego kościoła”.

Chrzcielnica w papieskiej opowieści jest punktem wyjścia do dalszej prezentacji „sakralnego wystroju Wadowic”, jak ujmie to w 1999 r. Zawiera ona opis kolejnych wadowickich świątyń, a towarzyszą temu papieskie wspomnienia i reminiscencje. Obejmują stojący przy rynku kościół pw. Ofiarowania NMP, karmelitański klasztor pw. św. Józefa „na Górce”, klasztor pallotynów „na Kopcu”, wreszcie kaplicę sióstr nazaretanek. Wszystkie te miejsca były obszarem duchowej inicjacji przyszłego papieża. Tam przystępował do sakramentów, uczył się rozmawiać z Bogiem i zawierzać swe życiowe sprawy Opatrzności Bożej. Niedaleko stąd znajdowało się sanktuarium maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. Dopełniało ten religijny wadowicki pejzaż rysem maryjnego zawierzenia. „Nawiedzałem je wiele razy, począwszy od lat moich chłopięcych i młodzieńczych” – powie papież w czerwcu 1979 r., gdy odwiedzi Kalwarię Zebrzydowską. Być może to w tym miejscu gdzieś w głębi duszy młody Karol całkowicie zawierzył się Maryi, co później wpisał w swym papieskim herbie.

Gość Niedzielny 20/2020
Gość Niedzielny

Czytaj dalej na kolejnej stronie

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama