107,6 FM

Życzenie dla kanalii

Myśl wyrachowana: Jak zniweczyć plany tego, co pcha się do piekła? Zagrodzić mu drogę.

Kilkanaście dni temu rozmawiałem telefonicznie z panią, która uniesiona chrześcijańską gorliwością zakrzyknęła wojowniczo, że „tego bydlaka należy zniszczyć, powinien skończyć w piekle”. Mówiła o wydawcy, a dawniej polityku, który od lat obnosi się z niemoralnym stylem życia, drwi z Kościoła i cynicznie odnosi się do wszystkiego, co ma znamiona wartości chrześcijańskich. Pamiętam jednak, że przed laty pewien świątobliwy ksiądz o tym samym człowieku powiedział: „trzeba go zbawić”.

Piszę o tym, bo ostatnio w przestrzeni zwłaszcza internetowej jakby przybyło życzeń jeśli nie wprost piekła, to czegoś umiejscowionego w bliskiej okolicy. I nieraz są te rzeczy podlane sosem religijności, motywowane pobożnością, a także wręcz troską o to, żeby ludzie nie grzeszyli.

„Bóg zrobi z wami porządek” – usłyszałem niedawno w kontekście sporów o udział pierwiastka duchowego w technologii 5G. Wyraźnie zabrzmiało tam przekonanie, że ten porządek to uprzątnięcie człowieka tak, żeby nie było po nim śladu na ziemi, i nie tylko.

Przelewające się tam i sam fale społecznej wściekłości z powodu podłości rozmaitych „bydlaków” albo uporu tych, co mają inne zdanie, zamiast cokolwiek oczyścić, zostawiają jeszcze więcej brudu.

Używanie Pana Boga do „robienia porządku” nie jest najszczęśliwszym pomysłem, a widać to po owocach. Wskutek zapiekłości „walczących o dobro” niejeden może uznać, że woli już zło. Najistotniejsze jest jednak to, że takiego porządku nie chce Bóg. „Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni” – powie apostoł. A skoro powietrzem, którym oddychają zbawieni, jest miłość, to chyba tylko miłość może tam prowadzić. Bardzo wątpię, czy ktokolwiek został skłoniony do miłości czymś innym niż miłość. A już na pewno nie obrzucaniem obelgami i życzeniem piekła tak, jakby to było pójście na miesiąc do więzienia. Najgorsze nieszczęście, którego możemy tu doznać, jest niczym w porównaniu z nieszczęściem wiecznym. Tego nie wolno nikomu nawet życzyć. Najbardziej zdeprawowanego też obejmuje Boże miłosierdzie.

Ludzie oczywiście robią straszne rzeczy. Krzywdzą innych w niewyobrażalny sposób, ale to, co robią, jest inspirowane przez ich wroga po to, żeby mógł się nimi sycić na zawsze. Czy chcemy mieć satysfakcję z tego samego, co ucieszy diabła? Czy „w imię Boże” mamy dążyć do tego, czego nie chce Bóg? Czy czyjeś wieczne konanie w niewyobrażalnej rozpaczy, bez odrobiny nadziei powinno być pragnieniem ucznia Chrystusa? Śmiem twierdzić, że modlitwa za tych, których byśmy chcieli udusić, jest owocniejsza niż za tych, których kochamy. Trzeba ich zbawić.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama