107,6 FM

Miłość płacze

O chłopakach, którzy jednak płaczą, i ciężkiej ręce Syna Bożego opowiada ks. Bohdan Dutko MS.

Marcin Jakimowicz: Kiedy Ksiądz ostatnio płakał?

ks. Bohdan Dutko: Gdy zachorował na nieoperacyjnego raka mój przyjaciel. Płakałem, jadąc samochodem. Kłóciłem się z Panem Bogiem: „Dlaczego on? Taki młody…”. Gdy tylko zaczynałem mówić o jego chorobie, coś mnie ściskało i nie potrafiłem powstrzymać łez. Płakałem w snach. Śniło mi się, że odprawiałem Mszę św. na jego pogrzebie…

Proroczy sen?

Na szczęście nie. Mój przyjaciel został cudownie uzdrowiony. Wierzę, że palce maczał w tym z nieba Jan Paweł II. Mija już sześć lat i nie ma śladu po chorobie. Płakałem pięć lat temu w Asyżu, gdy przy grobie św. Franciszka dowiedziałem się, że zmarła moja mama. Płakałem bez łez, to był taki wewnętrzny szloch. Łzy płynęły po duszy, nie po policzkach. Płakałem w ubiegłym roku na cmentarzu na krakowskim Salwatorze. Był marzec. Szedłem główną aleją, a po moich zimnych policzkach spływały łzy, bo umierała przyjaźń, która wydawała mi się, że jest na śmierć i życie. Płakałem bo „umierał” mój przyjaciel… Mam takie doświadczenie, że śmierć przyjaźni jest trudniejsza do przejścia niż śmierć fizyczna, ale dobrze, że jest Pascha!

Dominikanin o. Tomasz Nowak opowiadał mi, że coraz częściej zdarza mu się płakać, czytając publicznie słowo Boże. „Bracia się już ze mnie śmieją. Słowo rozkłada mnie na łopatki. Wtedy mówię do ludzi: »Módlcie się teraz do Ducha Świętego, a ja będę sobie płakał«”. Jaki fragment Biblii porusza Księdza do łez?

Jestem osobą wrażliwą, łatwo się wzruszam. Najmocniej dotyka mnie to, gdy czytam Biblię i widzę moje nienawrócenie. Bóg puka do mojego serca, a ja stawiam opór; uchyla drzwi, a ja nie wchodzę. Wczoraj minęło 38 lat od moich pierwszych ślubów zakonnych. Pamiętam, jakie miałem ideały świętości, służby, nawrócenia. Co z tego zostało? Gdy myślę o mojej niewierności, jałowości, chce mi się płakać.

A czytając o bezwarunkowej miłości Boga?

Te fragmenty rozbrajały mnie przed laty, gdy Bóg pokazywał mi rzeczywistości, których nie rozumiałem. Pierwszym mocnym nawróceniem była sytuacja z moim proboszczem, który miał problemy z alkoholem. Bardzo go osądzałem, oskarżałem, gorszyłem się jego zachowaniem. Po latach Pan Bóg dał mi łaskę zobaczenia tego, że ten człowiek był dla mnie darem. Bóg obnażył moje serce, pokazał, że nie ma w nim miłości. Zrozumiałem, że nie kocham, nie przebaczam…

Zdążyliście się jeszcze spotkać?

Tak! Na jego pogrzebie mówiłem o tym, że nie ma skutku bez przyczyny. To był młody proboszcz, budował kościół, a wtedy nie kupowało się materiałów, lecz je załatwiało. To były okazje do wypicia. Objawiła się jego słabość. Nachodził go ubek, który chciał zmusić do współpracy. Bez rezultatu. Pan Bóg pozwolił mi w tym proboszczu zobaczyć ogrom dobra…

…i to, że rzeczywistość nie jest czarno-biała, ale wielowymiarowa.

Pełna odcieni… Pan Bóg pokazał mi, że zbyt łatwo osądzam innych.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama