107,6 FM

Wszystko jest po coś

Zapiski więzienne kardynała Pella nie powinny nigdy powstać. Ich autor nie miał „prawa” znaleźć się za kratkami. Lektura „Prison Journal” uświadamia jednak, że jeśli był jakiś sens w niesłusznym skazaniu australijskiego purpurata, to było nim powstanie tego duchowego dziennika.

Proces kard. George’a Pella wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie. Najpierw na etapie oskarżeń o molestowanie, następnie sądowego dochodzenia i dwóch wyroków skazujących. Temat budził emocje nie dlatego, że sprawa dotyczyła kardynała i jednego z najbliższych współpracowników papieża (ani Franciszek, ani sam zainteresowany nie kwestionowali konieczności stanięcia przed wymiarem sprawiedliwości), ale ze względu na poważne wątpliwości co do wiarygodności zarzutów.

Lincz

Nawet niechętni Kościołowi australijscy komentatorzy przyznawali, że podobnej farsy, udającej uczciwy proces, jeszcze nie widzieli. Publicysta Andrew Bolt po wyroku skazującym stwierdził, że chociaż nie jest katolikiem, nie wierzy ani trochę w sprawiedliwość tego procesu i winę Pella. Parlamentarzystka Amanda Vanstone pisała: „To, czego jesteśmy świadkami, nie różni się niczym od linczu w wykonaniu tłumu z czasów średniowiecznych. Publicznie niszczona jest reputacja człowieka, którego pozbawia się uczciwego procesu, bo sędzią jego winy lub niewinności chce być tłum”. Brakowało wiarygodnych świadków, nie zgadzały się okoliczności, nie przesłuchano nawet jedynego żyjącego rzekomo poszkodowanego (drugi przed śmiercią zaprzeczył, że był wykorzystywany), wreszcie wymieniono nawet skład ławy przysięgłych po tym, jak – ze łzami w oczach – orzekła o niewinności kardynała.

Temat wrócił 7 kwietnia tego roku, gdy w jednomyślnym orzeczeniu australijski Sąd Najwyższy oczyścił kard. Pella z zarzutów i nakazał jego uwolnienie po 13 miesiącach spędzonych w jednym z najcięższych zakładów karnych w Australii. Ta historia pokazała, że w potrzebnym, choć bolesnym, procesie oczyszczania Kościoła z prawdziwych skandali wykorzystania seksualnego trzeba zachować domniemanie niewinności do czasu wiarygodnego udowodnienia winy (kard. Pell nie miał nawet możliwości wykazania, że jest niewinny). Sprawa kardynała pokazała dobitnie, że potrzeba oczyszczenia nie dotyczy tylko tych, którzy nie chcą dostrzegać problemu, ale również tych, którzy walkę z pedofilią w Kościele przekształcili w regularną wojnę z Kościołem. Jeśli to ma być rzeczywiście walka o prawdę, to o pełną prawdę, obejmującą również przypadki fałszywego oskarżania duchownych. Właśnie ze względu na dobro prawdziwych ofiar przestępstw seksualnych – bo na ich szkodę działa nie tylko zmowa milczenia, ale również fabrykowane zarzuty i ustawiane procesy, które przeciwnikom oczyszczenia Kościoła dostarczają argumentów, by tych spraw nie ruszać.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama