107,6 FM

Bokser i męczennik

Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski nie wiedział, kim jest człowiek, którego ratował z rąk rozwścieczonego Vorarbeitera.

Jeszcze do niedawna mało kto słyszał o polskim bokserze, walczącym w Auschwitz m.in. z niemieckimi więźniami funkcyjnymi znęcającymi się nad innymi uwięzionymi, który zainspirował scenarzystów dwóch filmów fabularnych. Pierwszym z nich był zrealizowany w 1962 roku „Bokser i śmierć” słowackiego reżysera Petera Solana, którego scenariusz został oparty na noweli Józefa Hena. Jednak ten film luźno nawiązywał do autentycznych przeżyć obozowych Pietrzykowskiego. Polak nie był jedynym bokserem walczącym o przeżycie w Auschwitz. W walkach brali udział również sportowcy innych narodowości. Najnowszym dziełem przedstawiającym losy Pietrzykowskiego w obozie zgodnie z faktami, ale poddanymi koniecznej dramaturgicznej obróbce, jest „Mistrz” Macieja Barczewskiego. Film miał premierę podczas festiwalu w Gdyni i koncentruje się przede wszystkim na walce boksera z przeciwnikami. Inne wątki, jak np. przeszłość bohatera, potraktowane zostały oszczędnie.

Tadeusz Pietrzykowski urodził się w Warszawie w 1917 roku. W wieku 11 lat wstąpił do harcerstwa, które, jak mówił, było „pierwszą i najważniejszą szkołą życia… Pierwszy raz zetknąłem się z rękawicami na zbiórce zastępu. Chwyciłem bakcyla boksu i ta umiejętność prowadzenia walki pięściarskiej… pogłębiona w klubie sportowym WKS Legia przez samego Papę Stamma, postawiła sportową kropkę nad »i«”.

Pojedynek z kapo

Pietrzykowski walczył pod pseudonimem Teddy, nawiązującym do imienia jego idola, Teddy’ego Yarosza, amerykańskiego zawodowego mistrza świata wagi średniej. Yarosz do perfekcji opanował defensywny styl walki, stając się wzorem dla młodego Polaka. Jednak bokserską karierę Tadeusza, który został m.in. wicemistrzem Polski i mistrzem Warszawy w wadze koguciej, przerwała wojna. Pietrzykowski wziął udział w obronie Warszawy, a po zajęciu stolicy przez Niemców usiłował wraz z kolegą przekroczyć granicę, by wstąpić do polskiego wojska we Francji. Obaj zostali ujęci przez węgierskich żandarmów, którzy przekazali ich słowackiej straży granicznej, a ta wydała Niemcom. Trafili do więzienia w Tarnowie, skąd 14 czerwca 1940 roku Pietrzykowski wraz z 727 osobami został przywieziony w pierwszym transporcie do powstającego KL Auschwitz. Otrzymał numer 77. W czasie rejestracji, kiedy więźniom kazano się rozebrać, niemiecki kapo dostrzegł szkaplerz na piersi Tadeusza. Zerwał go, a boksera poczęstował kopniakiem.

Pietrzykowski pracował w różnych komandach roboczych i podobnie jak inni więźniowie, zmuszani do ciężkiej pracy, wygłodzeni i codziennie narażeni na śmierć z ręki kapo czy SS-mana, zaczął tracić siły. Nie wiadomo, czy przeżyłby obóz, gdyby nie przypadek. „Walki bokserskie w Oświęcimiu rozpocząłem w marcu 1941 r. Wówczas przypadkowo rozegrałem mecz z kapo niemieckim Walterem Düningiem, który boksował już przed wojną… Była wolna od pracy niedziela. Przed obozową kuchnią zebrała się duża grupa więźniów. Jeden z nich podbiegł w moim kierunku i krzyknął: »Teddy, chcesz otrzymać kawałek chleba, chodź szybko. Wśród nas jest niemiecki bokser. Szukam kogoś, kto z nim będzie się boksował i go pokona. Zwycięzca w nagrodę otrzyma chleb«. Ważyłem 42 kg, lecz zdecydowałem się od razu na walkę… Jak mnie ujrzeli zgromadzeni, zaczęli się śmiać, byłem bowiem bardzo chudy” – wspominał Teddy, który wykorzystując znakomite umiejętności techniczne, stawił opór silniejszemu przeciwnikowi. W pewnej chwili bliski przegranej Düning przerwał walkę i zapytał, w jakim komandzie roboczym chciałby pracować. „Odpowiedziałem, że w Tierpfleger, wiedząc, że tam można zdobyć dodatkowe pożywienie, jak wytłoki buraczane, brukiew i marchew. Równocześnie stałem się znany jako bokser i toczyłem w obozie oświęcimskim liczne walki z bokserami, których esesmani wyszukiwali w nowo przybyłych transportach” – opowiadał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama