107,6 FM

Baranki z łobuzów

Twierdzą niektórzy, że młodych nie da się dziś wychować. Kiedyś też tak ludzie twierdzili. Ale pojawili się tacy, którzy dowiedli, że to nieprawda.

Dziewięcioletni Janek miał dziwny sen, zdumiewająco realistyczny. Ujrzał wielki plac, a na nim grupę chłopaków. Słyszał wybuchy śmiechu, jak przy dobrej zabawie, ale niektórzy siarczyście klęli. Ogarnął go gniew. Rzucił się na wulgarnych chłopców z pięściami, krzycząc, żeby się uciszyli. Nagle zobaczył mężczyznę o wspaniałej postaci. Jego twarz jaśniała olśniewającym blaskiem. Usłyszał swoje imię. Nieznajomy kazał mu stanąć na czele gromady chłopców. „Nie biciem, ale łagodnością i miłością będziesz musiał pozyskać sobie w nich przyjaciół” – powiedział. I dodał: „Powiedz im natychmiast o brzydocie grzechu i wartości cnoty”.

W dalszej części wizji Janek zobaczył dostojną Panią, ubraną w płaszcz, który wyglądał, jakby był utkany z gwiazd. Kobieta wzięła go za rękę. W tej chwili chłopcy znikli, a ich miejsce zajęło mnóstwo zwierząt – psów, kotów, niedźwiedzi i wiele innych. „Oto twoje pole, tu musisz pracować. Stań się pokorny, silny i mocny, a to, co zdarzy się za chwilę z tymi zwierzętami, ty musisz uczynić dla moich dzieci” – powiedziała Pani. Janek spojrzał powtórnie na dzikie zwierzęta i zobaczył, że zmieniają się w łagodne baranki, biegające i beczące, jakby chciały uczcić jaśniejących Nieznajomych. Janek obudził się oszołomiony. „Zdawało mi się, że ręce bolą mnie od ciosów, które zadałem, a twarz pali mnie od policzków, które mi wymierzono” – wspominał później.

Po latach papież Pius IX, pełen podziwu dla efektów pracy z młodzieżą, nazwie księdza Jana Bosko – bo to on właśnie był adresatem wizji – księciem wychowawców.

Z ulicy do domu

Sen spełnił się co do joty. „Pole”, na którym Jan miał pracować, oznaczało młodzież z ludu, zaś wezwanie do łagodności i miłości w miejsce przemocy miało się okazać najskuteczniejszą metodą wychowawczą. Wypracowany przez księdza Bosko system wychowawczy jest do dziś z powodzeniem stosowany w placówkach salezjańskich i nie tylko.

Jankowi, od czasu pamiętnego snu, nie dawała spokoju myśl o ratowaniu zaniedbanych moralnie chłopców. A takich w połowie XIX wieku było wielu. Był to czas wzmożonej migracji ludności ze wsi do miast. Także Turyn zapełnił się tłumami wykorzenionych nędzarzy. Ludzie żebrali, kradli, napadali. Więzienia pełne były młodocianych przestępców. Ksiądz Bosko, odwiedzając ich i widząc tragiczną sytuację, w jakiej się znajdują, wpadł na pomysł stworzenia oratorium. Miało to być miejsce, w którym łobuzy i oberwańcy doświadczyliby autentycznej miłości. Tam mieli mieszkać, modlić się, pracować, bawić się i wypoczywać.

Efekty były niezwykłe. W krótkim czasie wokół księdza Bosko zaczęła się tworzyć wspólnota, zajmująca się opuszczoną młodzieżą. Salezjanie – bo tak zostanie nazwane zgromadzenie, które założył – rozpowszechnili idee wychowawcze swojego założyciela. Jeszcze za jego życia ich liczba przekroczyła tysiąc. Pod ich opieką chłopcy z coraz liczniejszych oratoriów przemieniali się w „baranki”. Doświadczając autentycznej miłości, sami łagodnieli i zmieniali sposób myślenia. W tworzonych dla nich szkołach uczyli się zawodu i przygotowywali się do odpowiedzialnego życia.

Rozum i wiara

Metoda wychowawcza księdza Bosko zostanie w przyszłości nazwana systemem zapobiegawczym, uprzedzającym lub prewencyjnym. Święty zakładał, że lepiej zapobiegać zepsuciu, niż naprawiać to, co zepsute. „Młodzież nie jest z natury zła. Gdy uda się zaradzić zaniedbaniom rodziców, usunąć lenistwo oraz wpływ smutnych kolegów (...), wydaje się rzeczą łatwą ukształtować w ich podatnych sercach zasady porządku, dobre zwyczaje, szacunek, treści wiary; albowiem nawet jeżeli się niekiedy zdarza, iż są zdeprawowani w tym wieku, to jednak bardziej z powodu lekkomyślności niż ze złośliwości natury” – pisał. Chciał chronić to naturalne dobro, jakie jest w młodych ludziach, a chroniąc, próbował umacniać drogą dobrego wychowania. Uważał, że odwracanie się od zła powinno być konsekwencją skoncentrowania się na dobru. „Mój system wychowania całkowicie opiera się na rozumie i religii, zanurzonych w życzliwej dobroci wobec ludzi młodych” – to zdanie streszcza pedagogikę i styl wychowawczy księdza Bosko. Łagodność w tym systemie nie oznaczała braku wymagań. Chłopcy byli zobowiązani do pracy nad sobą, do twórczości, a wypoczynek nie oznaczał bezczynności.

Święty Jan Bosko był przekonany, że wychowanie jest najważniejszym zadaniem rodziny, społeczeństwa i Kościoła. Twierdził, że Kościół powinien poświęcać młodzieży jak najwięcej uwagi, bo to właśnie w tym wieku człowiek najczęściej podejmuje fundamentalne decyzje. „Jeżeli zaczniemy przykładne życie teraz, jako ludzie młodzi, to będziemy też dobrymi ludźmi w wieku sędziwym, spokojna będzie nasza śmierć, a także początek życia wiecznego” – mawiał chłopcom.

Miłość była dla księdza Bosko podstawą wychowania. „Kto wie, że jest kochany, kocha, a kto jest obdarzony odwzajemnioną miłością, uzyska wszystko, czego oczekuje, zwłaszcza od młodzieży” – pisał w jednym z listów.

Chłopcy odwzajemniali miłość ich świętego wychowawcy. Kiedyś ksiądz Bosko zapytał: „Jaka jest najpiękniejsza rzecz na świecie, którą widzieliście?”. Jeden z urwisów spontanicznie wypalił: „Ksiądz Bosko!”.

Owoce

Trwałość owoców życia św. Jana Bosko jest bardzo widoczna. Pozostawił po sobie dwie rodziny zakonne, skoncentrowane na wychowaniu młodzieży: Pobożne Towarzystwo św. Franciszka Salezego dla młodzieży męskiej (to oficjalna nazwa salezjanów) i zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych dla dziewcząt. Pociągnięci jego przykładem doszli do chwały ołtarzy liczni święci i błogosławieni, m.in. św. Dominik Savio czy św. Maria Dominika Mazzarello.

Jan Bosko był obdarzony wieloma darami nadnaturalnymi. Miał dar czytania w duszach, dar uzdrawiania, a nawet wskrzeszania. Jako człowiek wierny Bogu stał się czytelnym znakiem obecności Bożej w świecie postępujących rewolucji, ateizmu i naiwnej wiary w nieograniczone możliwości ludzkiego rozumu.

Dziecko jak Chrystus

Intuicje wychowawcze św. Jana Bosko nie były obce także innym świętym. Dwa wieki wcześniej szkolnictwo ludowe we Francji organizował św. Jan de La Salle. Z jego inicjatywy powstały szkoły dla zaniedbanych i często zdemoralizowanych dzieci z ubogich rodzin. On też założył Zgromadzenie Braci Szkół Chrześcijańskich, które do dziś zajmuje się kształceniem młodzieży w duchu chrześcijańskim. Jan de la Salle pozostawił po sobie sporo pism, w których wskazuje m.in., jak powinna wyglądać chrześcijańska postawa nauczyciela. Ma się ona wyrażać w okazywaniu serdecznej miłości bez faworyzowania kogokolwiek. Nauczyciel powinien mieć świadomość, że każde dziecko jest „obrazem samego Chrystusa” i że im bardziej kocha swoich uczniów, „tym więcej się zbliża do Jezusa Chrystusa”. Dziecku należy się szacunek i dostosowanie się do jego odrębności.

Ogromny wpływ na kształtowanie dzieci i młodzieży wywarło też dzieło życia św. Anieli Merici. Ta żyjąca w XVI wieku Włoszka jest matką zakonu urszulanek, zajmujących się wychowaniem młodzieży, jej duchowość jest też inspiracją dla ponad 40 rodzin zakonnych i świeckich instytutów życia konsekrowanego. Z pism Anieli przebija nadzwyczajne wyczucie co do metod wychowawczych. Podkreślała konieczność wzajemnej miłości i jedności wychowawców w szukaniu dobra wychowanków. Zwracała też uwagę na otwartość serca i głęboką troskę o podopiecznych. „Następnie proszę, abyście poważały wasze córki [wychowanki] i miały je wyryte w myśli i sercu, każdą z osobna, nie tylko ich imiona, ale także ich sytuację, charakter i wszystko, co ich dotyczy. Nie będzie to trudne, jeśli obejmiecie je żywą miłością” – pisała. Wychowawca, jak wskazywała święta, powinien pamiętać, że to przede wszystkim Bogu zależy na człowieku, a my, pełniąc misję wychowawczą, jesteśmy Jego współpracownikami. „Spełniajcie swój obowiązek (…), a potem pozwólcie działać Bogu, który uczyni rzeczy cudowne w swoim czasie i kiedy się Jemu spodoba” – radziła. Oczekiwała od wychowawców szacunku dla wychowanków. „Im większy bowiem będzie wasz szacunek, tym większa i miłość dla nich, a im bardziej je ukochacie, tym większym otoczycie je staraniem i opieką” – wskazywała.

To tylko przykłady świętych, realizujących misję wychowania młodych. Pochodzące od Ducha Świętego intuicje, jakim nadali kształt, do dziś przynoszą obfite owoce. Nie może inaczej być, bo wszystkie wyrosły z miłości.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama