107,6 FM

Za innych

Coraz więcej ludzi prosi o modlitwę wstawienniczą. Bóg wysłuchuje wszystkich modlitw, ale nie na wszystkie odpowiada jednakowo. Niezależnie od tego, jak brzmi odpowiedź, modlitwa zawsze niesie ze sobą łaskę.

Na ścianie w wąskim przedsionku kaplicy wisi osiem kartek. Na każdej widnieje po kilka lub więcej próśb o modlitwę. Ludzie błagają w nich o duchowe wsparcie w sprawie swoich sypiących się małżeństw, walących się firm, o wstawiennictwo za chorych, o zdanie egzaminu. Nieraz chodzi o uzdrowienie kogoś pogrążonego w depresji, o załatwienie ważnych spraw albo o zwycięstwo w walce z nałogiem.

Karmelitanki każdego dnia wiele razy przechodzą tędy do kaplicy. Zatrzymują się, odczytują intencje, nieraz też rozmawiają o tym... Sporo jest tych próśb. Przychodzą mailowo, pocztą tradycyjną, nieraz ktoś przynosi je osobiście. Po zawieszeniu nowej kartki najstarsza jest zdejmowana. I tak trwa rotacja próśb, choć nigdy nie jest tak, że kto już „spadł” ze ściany, ten przestaje istnieć także w modlitwach. – Do nas można wejść, ale wyjść już nie jest łatwo – śmieje się siostra Agnieszka z Karmelu w Gdyni-Orłowie. – Z czasem o wielu intencjach możemy już nie pamiętać, ale Pan Bóg pamięta. Mamy taką ogólną intencję, że wchodząc do kaplicy, za każdym razem „zagarniamy” te wszystkie prośby, zabieramy je ze sobą i wysypujemy przed Panem Jezusem. Bo każda modlitwa, w której uczestniczymy, jest stawaniem przed obliczem Pana w imieniu całego ludu Bożego – czyli też w imieniu tych, którzy o wstawiennictwo proszą – dodaje.

W dzień i w nocy

Wraz z pandemią wzrosła liczba tych, którzy proszą o modlitwę. „Zapewniamy, że każdą intencję polecamy Bogu i z zaangażowaniem serca prosimy Go o wszelkie potrzebne oraz zgodne z Jego wolą łaski” – deklarują karmelitanki na stronie internetowej klasztoru. – Nieraz maile przychodzą o dziwnych porach – w nocy, nad ranem, tak jakby ktoś nie mógł spać, coś przeżywał. Ale to dobrze, że w tych momentach ludzie szukają pomocy w modlitwie i odwiedzają strony klasztorów. Czasem jest cała seria maili: „Prosimy o modlitwę, bo zabrali mamę”; „Módlcie się, bo mama jest w ciężkim stanie”; „Mamę podłączyli do respiratora”. Nierzadko jest tak, że potem modlimy się już o wieczny odpoczynek dla tej osoby – opowiada s. Agnieszka.

Nie ma modlitw niewysłuchanych. Bóg wysłuchuje wszystkie, ale nie na wszystkie odpowiada jednakowo. Mówi: „tak”, „nie” lub „nie teraz”. Niezależnie od tego, jak brzmi odpowiedź, modlitwa zawsze niesie ze sobą łaskę.

„Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?” – pyta retorycznie Jezus, dodając: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,11-13). Duch Święty jest odpowiedzią na każdą modlitwę, a otrzymać Go – oznacza zrozumieć, że się zostało wysłuchanym nawet wtedy, gdy się tego na razie nie widzi.

Dziękujemy!

„Dzięki modlitwie Sióstr mój tata wyszedł na prostą” – napisała wdzięczna pani Danka. Siostry często otrzymują podobne podziękowania od ludzi przekonanych, że za sprawą tej modlitwy otrzymali łaski, o które prosili. Czasem jest tak, że zanim jakaś prośba zawiśnie na ścianie, to Bóg już ją wysłuchuje, o czym donosi uszczęśliwiony autor. Zdarza się też, że ktoś wyraża wdzięczność siostrom za duchowe towarzyszenie osobie, która zmarła. „Dzięki Waszej modlitwie tata odszedł w pokoju” – pisze na przykład.

Nieraz na odpowiedź trzeba czekać bardzo długo, ale gdy czekaniu towarzyszy wytrwała ufność, ona nadejdzie, zgodnie z obietnicą Zbawiciela: „Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (Łk 11,10). – To nie odbywa się na zasadzie „stoliczku, nakryj się”: pomodliłyśmy się i jest, następna sprawa – pstryk i jest. Owszem, otrzymujemy niemało świadectw, że tak się właśnie dzieje, ale przecież nie musi. My patrzymy na to w kluczu woli Bożej – zapewnia siostra Agnieszka. Opowiada o kobiecie, od kilku lat regularnie proszącej o modlitwę za jedną z córek, która pobłądziła. Matka co miesiąc zamawia w klasztorze Mszę św. w intencji córki i sama gorliwie się modli. – I choć nie ma widocznego efektu, ona żyje w wierze, nie narzucając Bogu, kiedy i jak ma się to dokonać. Jak ta natrętna wdowa przychodzi i prosi, prosi, prosi. I jest przekonana, że Bóg ją dziś wysłuchuje i w którymś momencie dotknie serca jej córki – opowiada karmelitanka.

Wielka moc

Miła jest Bogu modlitwa za innych. Nieraz sam Bóg inspiruje kogoś do niej. – Co się z tobą dzieje? Od trzech dni nie mogę przestać się za ciebie modlić! – usłyszał przez telefon uczestnik wspólnoty ewangelizacyjnej. Dzwoniła kobieta odpowiedzialna w tej wspólnocie za diakonię modlitwy wstawienniczej. Mężczyzna rozpłakał się. Od trzech dni miał wrażenie, że tkwi w czarnej dziurze, zmagał się z okropnym poczuciem, że Bóg go opuścił…

„Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” – zapewnia w swoim liście święty Jakub, wzywając do modlitwy „jeden za drugiego” o odzyskanie zdrowia (Jk 5,16).

To przedziwne, że wszechmocny Bóg „potrzebuje” naszych modlitw za innych i nieraz uzależnia od nich bieg wydarzeń. To częste doświadczenie osób, które korzystają z modlitwy wstawienniczej, praktykowanej zazwyczaj we wspólnotach charyzmatycznych. Ta forma modlitwy, w której co najmniej dwie osoby zgodnie proszą w imię Jezusa za konkretną osobę, jest znana w Kościele od początku. Mówi o niej Pismo Święte. Jej podstawą jest obietnica Jezusa: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20).

Najczęściej modlą się wstawienniczo osoby odpowiednio do tej posługi przygotowane. Modlący się z pokorą powierzają Bogu osobiste intencje, z którymi przychodzą potrzebujący. Modlitwa taka umacnia proszącego, buduje też wiarę modlących się, którzy nieraz widzą, jak Bóg czyni cuda. Przede wszystkim jednak owocem tej modlitwy jest doświadczenie miłości Boga i zaufanie Jego opiece.

Cierpliwości

Jednym z biblijnych wzorów modlitwy wstawienniczej jest Mojżesz. Szczególnie wymowna jest scena z bitwy Izraelitów z Amalekitami, podczas której patriarcha modli się na szczycie góry. „Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita” – czytamy w Księdze Wyjścia (17,11). Gdy Mojżesz nie miał już siły, Aaron i Chur podtrzymali jego dłonie, dzięki czemu naród wybrany zwyciężył.

Obraz ten pokazuje znaczenie wytrwałości i konsekwencji w modlitwie wstawienniczej. „Jest w niej konieczna cierpliwość: nie możemy komuś obiecywać modlitwy za niego, a potem odmówić tylko »Ojcze nasz«, »Zdrowaś, Maryjo« i sobie pójść. Nie. Jeśli mówisz, że pomodlisz się za kogoś, to musisz iść tą drogą” – powiedział papież Franciszek podczas jednej z Mszy w Domu Świętej Marty. Wskazał na kobietę kananejską czy ślepca u wrót Jerycha jako przykłady uporczywej prośby. I podkreślił: „Modlitwa wstawiennicza wymaga dwóch rzeczy: odwagi i cierpliwości. Jeśli chcę, aby Pan wysłuchał czegoś, o co Go proszę, to muszę iść, i to wiele razy, zapukać do drzwi, zapukać do serca Bożego”.

Osób proszących o modlitwę jest coraz więcej. Zauważają to praktycznie wszystkie zakony kontemplacyjne, widzą to także wspólnoty charyzmatyczne posługujące modlitwą wstawienniczą. Oznacza to, że przybywa osób, które poszukują pomocy u Boga i są świadome znaczenia wstawiennictwa braci i sióstr w wierze. Niezależnie od dramatycznych nieraz sytuacji, które skłaniają ludzi do prośby o wstawiennictwo, to dobre zjawisko, bo gdy człowiek szuka pomocy u Boga, znajdzie dużo więcej, niż oczekiwał.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama