107,6 FM

Ewangelia w czasach kryzysu

Poleceniem, jakie Jezus dał swoim uczniom przed wstąpieniem do nieba, był nakaz misyjny: „Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19). Obywatel znudzonej i przejedzonej cywilizacji Zachodu może odnieść wrażenie, że to już nieaktualne. Widzi opustoszałe i popadające w ruinę kościoły, słyszy o apostazjach. Gorszy się z powodu skandali, spotyka oziębłych wyznawców, zniechęconych duchownych, pogrążonych w formalizmie urzędników kultu. A jednak wezwanie Zbawiciela nie ma daty przydatności do użycia. Zlecona nam misja nie skończy się aż do kresu historii. A zatem czy czasy dzisiejszego duchowego kryzysu są przeszkodą dla pochodu Ewangelii, czy może przeciwnie? Na to pytanie odpowiadają duchowni i świeccy zaangażowani w dzieło ewangelizacji.

Andrzej Lewek

koordynator wspólnoty Mężczyzn św. Józefa

– Każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony bardzo żal tych ludzi, którzy się zniechęcają, którzy patrząc na Kościół, tracą nadzieję i gdzieś się gubią. Z drugiej jednak – ludzie potrzebują prawdy. Jeśli ich wiara jest pozorna, to w momencie, gdy deklarują: „Ja nie wierzę”, mówią prawdę. To na pewno oczyszcza atmosferę Kościoła i wyjaśnia status tych osób i tego, co mają w sercu. Jednocześnie odsłania to fakt, że te osoby nie miały szansy spotkać osobiście Boga w swoim życiu. Oznacza to też, że nie są w stanie odkrywać Boga w takiej formule wiary, w jakiej były do tej pory. Zaproszenie: „Przyjdźcie do kościoła, tam spotkacie Jezusa” w ich życiu po prostu już nie działa. I to jest duże wyzwanie dla nas, dla Kościoła, żeby szukać takich sposobów, dzięki którym te osoby mogłyby spotkać żywego Boga tam, gdzie są. Jako Kościół ewangelizujący musimy znaleźć dla nich tę drogę. Bo dopiero na niej mogą odnaleźć życie i odwrócić ten „trend laicyzujący”.

Ks. Bogdan Kania

moderator ds. nowej ewangelizacji w archidiecezji katowickiej

– Jestem przekonany, że przeżywamy teraz czas oczyszczenia – najpierw nas samych. Obecna sytuacja sprawia, że trzeba stanąć przed Jezusem i zweryfikować swoje serce, czy ono należy do Niego, czy też nie. Bo wszystko zależy od przylgnięcia do Jezusa. Jeśli mam doświadczenie żywego Jezusa, to mam zapał ewangelizacyjny. Jeśli nie mam tego doświadczenia, to wycofuję się i nie ewangelizuję. Dostrzegam to w grupach i wspólnotach. Narasta w nich pragnienie bycia razem blisko Chrystusa i troszczenia się o innych w duchu miłości. Widziałem to niedawno. Na oddział covidowy w stanie ciężkim trafiło małżeństwo, Krzysztof i Ewa. Jedną nogą byli już na tamtym świecie. Ludzie ze wspólnoty, nie mogąc im fizycznie pomóc, sami zaczęli dzwonić: „Proszę księdza, kiedy możemy się spotkać na Mszy za nich?”. Przychodzili i mówili, że dla nich obojętne są dzień i godzina. Chcieli razem modlić się o uzdrowienie dla nich. Ewa już wyszła ze szpitala, on zdrowieje. Proste świadectwo, Ewangelia w praktyce.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama