107,6 FM

Czy Jezus chodził do szkoły?

Sam Bóg posługuje się ludzką wiedzą. Warto o tym pamiętać zwłaszcza na początku roku szkolnego.

Jezus stoi przed Piłatem. „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?” – pyta rzymski namiestnik. „Tak, Ja nim jestem” – pada odpowiedź.

Językiem Żydów w tamtym czasie był aramejski, ale okupujący ich kraj Rzymianie nie posługiwali się nim. W jakim więc języku Jezus rozmawiał z Piłatem?

Szczególnie popularny był w tamtej epoce grecki, przede wszystkim w dużych ośrodkach miejskich. – To był język powszechnie używany przez handlowców, polityków i wielu innych ludzi. Przecież i Nowy Testament powstał w języku greckim – zauważa ks. dr Zbigniew Niemirski. Prawdopodobnie więc rozmowa z Piłatem toczyła się po grecku. – Jeżeli Jezus żył w tym kraju, spotykał się z poganami, to można założyć, że znał grecki. Biblia jednak się tym nie zajmuje – zaznacza biblista.

Na podstawie Biblii i wiedzy historycznej można jednak wyciągnąć pewne wnioski na temat edukacji Zbawiciela. Musiała ona mieć swe źródło w domu rodzinnym. W pierwszych latach dzieci żydowskie były wychowywane przez matkę, która dawała im podstawowe nauki, szczególnie moralne. „Synu mój, słuchaj napomnień ojca i nie odrzucaj nauk swej matki, gdyż one ci są wieńcem powabnym dla głowy i naszyjnikiem cennym dla szyi” – napomina autor Księgi Przysłów (1,8-9).

Następnie dorastający chłopcy przechodzili pod opiekę ojca. Jego zadaniem było w pierwszym rzędzie nauczanie religijne, a także wpojenie tradycji narodowych. Ojciec wprowadzał także synów w tajniki rzemiosła.

Tak jak my

Z Ewangelii wiemy, że Jezus posiadł sztukę pisania i czytania. „Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi” – relacjonuje ewangelista Jan, opisując scenę z kobietą pochwyconą na cudzołóstwie (8,6). Widzimy Go też czytającego Księgę Izajasza w synagodze (Łk 4,16-20).

Jak Jezus nabył umiejętność czytania i pisania? Przede wszystkim nie należy zakładać, że jako prawdziwy Bóg otrzymał typowo ludzkie umiejętności drogą nadprzyrodzoną, ponieważ jako prawdziwy człowiek był w swoim rozwoju poddany wszystkim ludzkim prawom oprócz grzechu. Już św. Cyryl Aleksandryjski pisał, że „prawa natury ludzkiej zachowały w Jezusie całą swoją wartość, łącznie ze stopniowym rozwojem fizycznym i umysłowym”.

W Nazarecie istniała synagoga. Zwykle przy domach modlitwy funkcjonowały szkoły, w których chłopcy żydowscy uczyli się Pisma Świętego. Ci szczególnie uzdolnieni poznawali sztukę czytania i pisania i zapewne do tej grupy należał młody Jezus.

– Niewielu ludzi posiadało wtedy zdolność czytania i pisania. Dlatego Biblia była traktowana z reguły jako księga do czytania publicznego. Robiono to przed większym gronem ludzi, ponieważ oni czytać nie umieli. Jezus był więc lepiej wyedukowany niż większość jego rodaków – wnioskuje ks. Zbigniew Niemirski.

Skoro Jezus czytał w synagodze Pismo Święte, prawdopodobnie znał także hebrajski, który w tamtej epoce zasadniczo funkcjonował jako język liturgii i modlitwy. – Na nabożeństwach synagogalnych czytano Biblię po hebrajsku, a następnie tłumaczono na aramejski i głoszono kazanie – wyjaśnia biblista.

Badacze zwracają uwagę na fakt, że cztery kilometry na północ od Nazaretu znajdowało się miasto Sefforis, w którym rezydował Herod Antypas. Dominowały tam wpływy hellenistyczne. Niewykluczone, że także to środowisko wywarło wpływ na edukację Jezusa i pozwoliło mu zaznajomić się z kulturą grecką.

Poziom wiedzy Jezusa zadziwiał Jego rodaków, szczególnie ze względu na dogłębną znajomość słowa Bożego i zdolność jego interpretacji. Ta umiejętność nie wynikała jednak z nauki w szkole rabinicznej, bo do takiej Jezus nie chodził. Świadczy o tym zdanie z Ewangelii wg św. Jana (7,15). „Żydzi zdumiewali się, mówiąc: »W jaki sposób zna On Pisma, skoro się nie uczył?«”. Tytuł „rabbi”, jakim zwracali się do Jezusa ludzie, wynikał więc raczej z Jego nadzwyczajnej mądrości niż z formalnie nabytych kwalifikacji.

Cieśla inżynier

Osobną dziedziną wiedzy, jaką powszechnie nabywano w czasach Jezusa, były umiejętności praktyczne. U Marka czytamy, że Jezus był cieślą, a u Mateusza, że był synem cieśli. Greckie słowo tékton oznacza kogoś w rodzaju wykwalifikowanego robotnika na podobieństwo dzisiejszego inżyniera. Zakres jego umiejętności znacznie wykraczał w tamtych czasach poza to, co dziś należy do zadań cieśli. Prawdopodobnie ktoś taki był jednocześnie wytwórcą narzędzi rolniczych, takich jak jarzma czy pługi. Cieśla wytwarzał też koła do wozów, robił meble, schody, drzwi, a nawet był drwalem. W jego obszarze zadań mieściło się w zasadzie wszystko, co było związane z drewnem.

– Polskie słowo „cieśla” nie oddaje precyzyjnie tego, czym był ten zawód. Wygląda na to, że wymagał on lepszego przygotowania niż wiele prostszych zawodów, mógł się więc także wiązać się z lepszym uposażeniem – zauważa biblista. – O ile na początku Święta Rodzina miała trudną sytuację, bo ratując życie Jezusa, musiała uciekać do Egiptu, o tyle można założyć, że praca cieśli stawiała Józefa w społeczności nazaretańskiej wśród ludzi, którzy radzili sobie materialnie – przekonuje.

Jezus z pewnością pracował w warsztacie swojego przybranego ojca, ale obfitość nawiązań do pracy na roli w Jego późniejszej działalności publicznej każe przypuszczać, że bardzo bliskie Mu było rolnictwo. Motywy rolne i pasterskie pojawiają się w nauczaniu Jezusa wielokrotnie. Jest orka, siew, dojrzewanie roślin, są żniwa, spichlerze, jest hodowla zwierząt, uprawa winogron, jest praca najemna na roli. Z kart Ewangelii wynika, że Jezus doskonale zna się na tym wszystkim.

Praca nie hańbi

Interesujące jest podejście Żydów tamtego czasu do wykonywania zawodów związanych z pracą fizyczną. Często nawet ludzie uczeni posiadali kwalifikacje z dziedziny prac fizycznych i nieraz się nimi parali.

„Był zwyczaj w Izraelu, w epoce Chrystusowej i po-Chrystusowej, mniej więcej aż do powstania Bar Kochby, że uczeni w Piśmie Świętym i doktorzy Prawa byli równocześnie rzemieślnikami i obok nauczycielskich obowiązków wypełniali swoje rękodzielnicze zawody. I tak rabbi Jehoszu ben Chanania był kowalem, rabbi Jehuda piekarzem, rabbi Jochanan szewcem, rabbi Jehuda był twórcą przypraw korzennych, wielki rabbi Hillel Starszy był drwalem, rabbi Jehoszua młynarzem, Saul z Tarsu tkaczem namiotów” – pisze Roman Brandstaetter w książce „Jezus z Nazarethu”.

Wspomniany Saul z Tarsu, czyli święty Paweł, jest znakomitym przykładem człowieka wykształconego, który jednocześnie nie stroni od pracy fizycznej. A wykształcenie rzeczywiście miał nietuzinkowe.

– Na pewno jako mały chłopak Paweł został wysłany jeszcze w Tarsie do szkoły, w której zdobył edukację grecką, pogańską. W listach zamieszcza nawet cytaty z literatury greckiej, musiał więc być oczytany. Na pewno był zaznajomiony z filozofią stoicką, bo jego etyka harmonizuje z etyką stoików. Miał więc bez wątpienia formację grecką zdobytą w Tarsie i chyba zadbali o to jego rodzice – stwierdza ks. Zbigniew Niemirski. Kapłan przypuszcza, że musieli to być ludzie z wyższych warstw społecznych, tym bardziej że mieli obywatelstwo rzymskie. – Paweł odziedziczył je po rodzicach, a przecież ono nie było dla każdego – podkreśla. – Z pewnością także rodzice zadbali o to, żeby wysłać Pawła z Tarsu do jerozolimskiej szkoły Gamaliela, najwybitniejszego wtedy rabina, gdzie zdobył formację rabinacką – dodaje. Potwierdza też, że według rozpowszechnionego wówczas zwyczaju syn powinien był także nauczyć się zawodu praktycznego.

– Tars leży w Cylicji, która słynęła z hodowli kóz. Ze skór tych zwierząt wyrabiano wtedy namioty najlepsze w całym imperium. Dlatego Paweł, oprócz „literacko-teologicznego” wykształcenia grecko-żydowskiego, nauczył się też praktycznego zawodu. O wyuczonym zawodzie Pawła mówi greckie słowo skenopoios, co na polski tłumaczyłoby się „wytwórca namiotów”. Może to znaczyć, że wyprawiał skóry z myślą o namiotach albo też wyrabiał same namioty. Paweł w swoich listach zaznacza, że zarabiał na życie pracą własnych rąk – zwraca uwagę biblista.

To znaczące

Nie ulega wątpliwości, że Bóg posługuje się ludzką wiedzą i w tym celu daje ludziom wezwanym do określonych zadań zdolności, dzięki którym będą ją mogli posiąść. Bóg posłużył się wysokim wykształceniem Pawła, który dzięki temu nie tylko zaniósł Ewangelię poganom, lecz także dał znakomity wykład wiary dla wszystkich pokoleń chrześcijan.

Fakt, że sam Jezus, Bóg w ludzkiej naturze, pobierał nauki, które później posłużyły Mu w głoszeniu królestwa Bożego, wiele mówi o znaczeniu edukacji – zarówno teoretycznej, jak i praktycznej. Mówi przede wszystkim, że w trakcie procesu zdobywania wiedzy można, a nawet trzeba, naśladować Jezusa.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama