Kupiecka córka, ma być zakonnicą? – mówi z niedowierzaniem ojciec, ale odwozi ją bryczką do nowicjatu Sióstr Miłosierdzia.
Kupiecka córka, ma być zakonnicą? – mówi z niedowierzaniem ojciec, ale odwozi ją bryczką do nowicjatu Sióstr Miłosierdzia. Jest rok 1866 i dziewiętnastoletnia Julia Valle jeszcze nie wie, co przez kolejne pół wieku będzie na nią czekać. Najpierw, po początkowej euforii, pojawią się trudności w odnalezieniu w rygorze zakonnego życia. Potem dotknie ją proza tego życia i jego materialne ubóstwo. Następnie zobaczy, że choć jej współsiostry są wykształcone i pobożne, to jednak prowadząc w Tortonie kolegium, szkołę i sierociniec, faworyzują tych podopiecznych, którzy pochodzą z dobrych, pełnych domów. A gdy Julia Valle zostanie wybrana na przełożoną tego dzieła, to jeszcze będzie musiała do swoich doświadczeń zmagania ze społecznymi uprzedzeniami, dodać jeszcze gaszenie tarć między siostrami i zabieganie o zapewnienie środków materialnych potrzebnych na utrzymanie całości instytutu. Jak to zrobić? – pyta siebie Julia Valle i dochodzi do niej głęboki sens imienia, które dawno temu przybrała rozpoczynając tę życiową drogę: Nemezja – czyli ta, która przydziela każdemu to, co mu się należy. A każdemu należy pomóc doświadczyć prawdziwej miłości Boga, bo tylko ona – a nie kary czy pochwały – zmienia ludzi. Dlatego poniekąd wspominamy dzisiaj zmarłą 18 grudnia 1916 roku bł. Nemezję Julię Valle. Bo – zgodnie z jej własnymi słowami - „Jedyną rzeczą, która [po nas] zostaje, to miłość, która jest dana [innym]”.