Mówi się o nim: to ten błogosławiony od "burleskowego cudu". A wszystko za sprawą najsłynniejszego wydarzenia z udziałem Wilhelma z Fenoglio,
Mówi się o nim: to ten błogosławiony od "burleskowego cudu". A wszystko za sprawą najsłynniejszego wydarzenia z udziałem Wilhelma z Fenoglio, kartuskiego konwersa, czyli brata świeckiego, który żyjąc w klasztorze dostawał zwykle najtrudniejsze prace fizyczne. Zadaniem Wilhelma było zbieranie po okolicy jałmużny na utrzymanie swojej wspólnoty Certosa di Casotto. Kłopot jednak w tym, że przełom XI i XII wieku to czas rozbójników grasujących po drogach włoskiego Piemontu, którzy co rusz ograbiali tego prostego kartuza z zebranych dóbr. Gdy pewnego dnia Wilhelm poskarżył się na ten proceder przeorowi, usłyszał, że następnym razem ma się bronić 'niczym Samson', choćby nogą towarzyszącego mu w drodze muła. I posłuszny przełożonemu Wilhelm istotnie, przy kolejnym spotkaniu ze zbójcami, wyrwał mułowi nogę, przegonił przeciwników, a następnie cudownie przyprawiwszy nogę zwierzęciu, poprowadził je objuczone darami do klasztoru. Rzecz cała nie wyszłaby na jaw i nie została uwieczniona na setce obrazów, gdyby przeor nie dostrzegł, że noga muła wprawiona była na odwrót przez co zwierze utykało. Brat Wilhelm natychmiast przeprosił za swój błąd i cudownie go naprawił. Wydarzenie to jest komiczne, to fakt, ale już zmarły około 1120 roku konwers Wilhelm z Fenoglio musiał być postacią doprawdy niezwykłą, skoro pełnoprawni bracia i ojcowie kartuscy czcili pamięć tego świeckiego współbrata aż do roku 1860, gdy Kościół oficjalnie uznał go błogosławionym i patronem wszystkich, którzy szczerze szukają nawrócenia.