107,6 FM

bł. Jordan

Czy sprawny manager może zostać wyniesiony do chwały ołtarzy? Owszem, pod warunkiem, że przyjmie Boże zwierzchnictwo, a owocem jego pracy będzie Dobro.

Taki Jordan z Saksonii tak właśnie zrobił i jest dzisiaj błogosławiony. Urodzony w Niemczech, studiujący we Francji, a po 12 lutego 1220 roku, czyli po otwierającym przed nim duchowe perspektywy spotkaniu ze św. Dominikiem, współbrat w Zakonie Kaznodziejskim. Zresztą słowo współbrat nie oddaje wiernie tego, kim był skoro ledwie rok od przyjęcia dominikańskiego habitu bł. Jordan został wybrany prowincjałem Lombardii, a dwa lata później, to jest w roku 1222, wraz ze śmiercią św. Dominika, kapituła generalna wskazała go jako jego pierwszego następcę. To się nazywa błyskawiczna kariera. Ale najwyższe stanowisko to także najwyższa odpowiedzialność, z czego bł. Jordan doskonale zdawał sobie sprawę, bez dnia wytchnienia budując coś, co dzisiaj nazwalibyśmy siłą dominikańskiej marki. A ponieważ miarą skuteczności managera są wykresy, więc proszę bardzo: w ciągu 15 lat swoich rządów zwiększył on liczbę dominikańskich konwentów z 30 do 300, a współbraci z 300 do 4000! Czy to jednak tylko zasługa sprawnego zarządzania? Nie, bo choć bł. Jordan z Saksonii istotnie miał do tego smykałkę i miał też szczególny dar słowa, to jednak największe wrażenie robił swoją osobistą świętością, której sednem było nieustannie wychodzenie ku Bogu. I w zgodzie z tą duchowością zresztą umarł – w drodze, z 12 na 13 lutego 1237 roku, w katastrofie morskiej okrętu, którym wracał z wizytacji klasztorów w Prowincji Ziemi Świętej.

« 1 »

Zapisane na później