107,6 FM

Bł. Maria de San José Alvarado Cardozo

Bardzo chciała być zakonnicą, ale na to nie zgadzał się jej ojciec. Uszanowała jego wolę, ale na ręce proboszcza rodzinnego Maracay złożyła prywatny ślub dziewictwa.

Wyobrażała sobie, że tak bardzo skupi się na modlitwie, że jej życie będzie przebiegać niczym w klauzurze, o której czytała, a której w tamtym czasie w Wenezueli nie znano. I nie wiadomo, jak potoczyłyby się dalej jej losy, gdyby tego południowoamerykańskiego kraju pod koniec XIX wieku najpierw nie zdziesiątkowała epidemia ospy, potem krwawa rewolucja, a na koniec trzęsienie ziemi. Te kataklizmy odcisnęły bowiem swoje piętno także na Maracay, w którym dla setek rannych i bezdomnych parafian tamtejszy proboszcz organizuje szpital, którym ma pokierować ona, Laura Ewangelista Alvarado Cardozo. Ci, którym zaczyna służyć wraz z innymi wolontariuszkami, mówią o niej 'Dobra Samarytanka', lecz ona sama dzień po dniu odkrywa, że to co robi, nie jest tylko jednorazową akcją charytatywną czy świeckim dziełem miłosierdzia. Tak powstaje nowe zgromadzenie zakonne Sióstr Augustianek Najświętszego Serca Jezusa, którego przełożoną zostaje właśnie panna Alvarado Cardozo, przyjmując imię Maria od św. Józefa. Trzydzieści pięć, tyle domów dla „tych, których nikt nie chce” założy siostra Maria w całej Wenezueli. Sześćdziesiąt pięć, tyle lat życia w zakonie poświęci wszystkim odrzuconym. A gdy umrze 2 kwietnia 1967 roku w rodzinnym Maracay będzie pierwszą. Pierwszą błogosławioną Wenezuelką. Choć akurat dzisiaj, w Wielki Czwartek, warto też pamiętać, kto pomógł jej stawiać pierwsze kroki na tej drodze do nieba. A był to zwykły proboszcz, a jednak niezwykły kapłan. 

« 1 »

Zapisane na później