Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie… J 17,20
W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami:
„Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.
I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.
Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.
Podczas ostatniej wieczerzy Jezus modlił się o to, by apostołowie stanowili jedno. Modlił się również o to, by jedno stanowili ci, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć w Niego. Jezus modlił się zatem i za nas, byśmy i my stanowili jedno. Spoiwem tej jedności ma być miłość dana nam w tajemnicy Trójcy Świętej. Tak przeżywana jedność ma być świadectwem dla innych ludzi. Możemy mieć różne poglądy na to, co mówi na dany temat ten czy inny biskup albo ksiądz. Możemy się różnić w receptach na dobre funkcjonowanie wspólnoty parafialnej, diecezji, całego Kościoła. Jednak mimo tych różnic mamy trwać w miłości Boga. Możemy czasem błądzić, możemy siebie wzajemnie nie rozumieć, ale nie możemy siebie nie kochać. W przeciwnym razie nikogo do Boga nie przyciągniemy. Zacznijmy zatem od tego, by o sobie wzajemnie nie mówić z pogardą, bo w niej na pewno miłości nie ma.