Jam zwyciężył świat. J 16,33
Uczniowie rzekli do Jezusa: «Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie potrzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś».
Odpowiedział im Jezus: «Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie – każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.
To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat».
To ostatnie słowa z mowy pożegnalnej Jezusa w Wieczerniku, skierowane wprost do uczniów. Potem nastąpi modlitwa arcykapłańska. Uczniowie deklarują wiarę. Jednak Jezus wie, że oni wszyscy (poza jednym) uciekną w obliczu Jego męki. Równocześnie życzy im pokoju, wynikającego z głębokiej więzi z Nim. Takiej, jaką On ma z Ojcem. Po raz kolejny zapowiada prześladowania. I dlatego życzy im odwagi. Zapewnia, że stoją po stronie ostatecznego Zwycięzcy, choć Jego męka będzie wyglądać jak porażka. Jezus nie jest triumfatorem politycznym. Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie stał się ostatecznym Zwycięzcą, który pokonał śmierć. Nie jest imperatorem doczesnym. Jest zwycięzcą świata, naznaczonego grzechem i strukturami zła. Świadomość, że stoimy po stronie największego Zwycięzcy, nie może rodzić w nas pychy, ale powinna pomnażać nasz wewnętrzny pokój oraz wielką odwagę.