Ty pójdź za Mną. J 21,22
Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr, obróciwszy się, zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi, i powiedział: «Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?»
Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?»
Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!»
Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?»
Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach, i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.
Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać.
Jakże bliskie jest nam pytanie św. Piotra: „Panie, a co z tym będzie?”. Ciągle pytamy Jezusa, co będzie z tym księdzem, co z tym małżeństwem, co z Kościołem w Polsce, co będzie z nami. Pytamy i pytamy. Taka jest nasza natura dążąca do zaspokojenia ciekawości. Trzeba nam jednak wziąć do serca słowa Jezusa: „Cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!”. Oczywiście nie znaczy to, że nie mamy troszczyć się o księży, o rodziny, o Kościół w Polsce, nie modlić się w tych intencjach czy przestać różnym osobom dobrze życzyć. Najważniejsze jest jednak, byśmy chcieli iść za Jezusem, tu i teraz, dzisiejszego dnia i przez kolejne dni. Wytrwale podążając za Jezusem, zajdziemy z Nim do naszego niebieskiego domu. Te informacje nam w zupełności wystarczą. Wiedza na temat przyszłych szczegółów tej drogi, dotyczących nas czy innych ludzi, nie ma większego znaczenia.