107,6 FM

Słowa Najważniejsze

Niedziela 26 kwietnia 2026

Czytania »

Ks. Tomasz Jaklewicz Ewangelia z komentarzem

|

GN 17/2026 Otwarte

Pasterz i pasterze

Jezus powiedział:
«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».

Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.

Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości».

J 10, 1-10

1. W Niedzielę Dobrego Pasterza warto zatrzymać się nad Psalmem 23, który znakomicie wprowadza w temat czytań. „Niczego mi nie braknie” – powiada psalmista. Kto podda się pod władzę Boga, ten będzie prowadzony przez życie ku pełni, której w głębi serca szuka. Co robi pasterz dla owiec? Pozwala leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi nad wody, gdzie mogą odpocząć, orzeźwia duszę. Zwykle myśląc o Bożym prowadzeniu, kojarzymy je automatycznie z wymaganiami, z trudem przykazań, ofiarnym życiem. Owszem, to jest część prawdy. Ale Pasterz najpierw pozwala nam leżeć, daje orzeźwienie, zapewnia odpoczynek. Bóg jest źródłem dobra, jest samym Dobrem, jest dawaniem. Po swoim zmartwychwstaniu Jezus, widząc rozbitych uczniów nad Jeziorem Galilejskim, zapytał ich najpierw: „Dzieci, macie coś do jedzenia?”. Potem usmażył im rybę i chleb na śniadanie. Aby podjąć trud życia, trzeba mieć siłę. „Stół dla mnie zastawiasz, kielich mój pełny po brzegi”. Bóg troszczy się o nas, chroni, karmi, strzeże. Człowiek został powołany do życia w raju, do uprawiania ogrodu życia pełnego cudownych owoców. Przy Bogu niczego nam nie braknie. Grzeszymy, bo szukamy szczęścia poza Nim, szukamy raju tam, gdzie go nie ma. Zło jest antywartością, jest pustką po Bogu, jest brakiem dobra tak dotkliwym, że stopniowo zabija, niszczy, odbiera nadzieję. Zło jest jak fast food, na chwilę zaspokaja głód, ale w dłuższej perspektywie niszczy organizm, osłabia, prowadzi do chorób i śmierci.

2. Nieszczęściem owcy jest ucieczka od przewodnika, odrzucenie daru Bożej pełni na rzecz namiastek szczęścia. Szukanie pastwisk na własną rękę, chodzenie swoimi drogami. „Opuścili Mnie, źródło wód żywych, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą!” (Jr 2, 13). Efektem tego jest cierpienie. „Karze cię własne zło. Bije cię własne odstępstwo. Przekonaj się więc, jak gorzko smakuje odejście od PANA, twego Boga” (Jr 2,19). Dobry pasterz nie zostawia owiec w nieszczęściu. Bóg zna naszą chroniczną głupotę i nie zraża się niewdzięcznością. „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”. Idziemy przez różne mroczne doliny życia, ale Bóg o nas nie zapomina. Jest przewodnikiem i towarzyszem zarazem. Co więcej, Jezus, Dobry Pasterz, bierze na siebie gorzkie skutki naszych upadków. O tym mówi Piotr w drugim czytaniu: „On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych”. Wciąż musimy wracać pokornie do zranionego przez nas Pasterza, inaczej zginiemy.

3. Żyjemy w kulturze zbuntowanych owiec. Postawa emancypacji, czyli wyzwalania się spod pasterskiej władzy, jest uznawana za dojrzałość. Bunt jest premiowany jako coś godnego człowieka. Sprzeciw wobec zła jest uważany za coś słusznego i szlachetnego. Ale przecież nie każdy bunt, np. przeciw władzy, jest dobry. Władza, autorytet, mądre pasterzowanie są potrzebne w życiu społecznym, w rodzinie, w szkole, w gospodarce, w polityce. Kościół jest uznawany za organizację wsteczną przez „oświecone” elity dlatego, że jest zbudowany na autorytecie, posłuszeństwie i władzy idącej z góry. Nieszczęściem jest to, że duch emancypacji wtargnął w jakiejś mierze do Kościoła. Tzw. walka z klerykalizmem stała się obowiązkowym hasłem sporej części katolików. Podejrzliwość owiec wobec pasterza (pasterzy) nie jest dobra. Bez zaufania Bożej władzy ciemne doliny nas pokonają. Na autorytecie Boga opiera się autorytet rodziców, nauczycieli, księży, liderów wspólnot. Jezus umywał nogi tym, którym chciał przekazać władzę pasterską, a nie ubogim. Ten gest miał być obrazem, jak należy sprawować władzę. Był pokazaniem, że ma ona być służbą.

4. „Ja jestem bramą owiec” – mówi Pan. Piotr wraz z apostołami podejmuje tę naukę: „Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”. Piotr głosi swoim rodakom prawdę o zbawieniu w Jezusie. „Dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko…” Cały pierwotny Kościół był zbudowany z nawróconych Żydów, potem zaproszono do niego także owce z innej owczarni. Dziś tej „niewzruszonej pewności”, gdzie jest źródło zbawienia, jakby nam brakowało. Módlmy się o pasterzy wierzących, mądrych i odważnych.

Czytania »

Św. Piotr Betancur

Św. Piotr Betancur   Św. Piotr Betancur brewiarz.pl Każdy z nas z całą pewnością ma jakiś powód do dumy związany z przeszłością własnej rodziny. A jeśli nie ma, to pewnie chciałby mieć. Rodzina Betancur, taki powód miała. Oto swoje korzenie wywodziła od samego Jana de Béthencourt, konkwistador, który przybył z Normandii, aby zdobyć Teneryfę dla Henryka III, króla Kastylii. Wszystko to zmieniło się jednak 16 maja 1619 roku, kiedy w rodzinnych dobrach narodził się nowy powód do dumy. Piotr, bo takie imię otrzymał na chrzcie noworodek, na pozór był zwyczajnym chłopcem z Wysp Kanaryjskich. Nawet jego pragnienie, by zostać misjonarzem, wydawało się zwyczajne jak na chłopca. Wiązało się to przecież z wyprawą w dalekie kraje. Nic więc dziwnego, że kiedy osiągnął 23 lata Piotr postanowił spełnić swoje marzenie. Przez kolejne 12 usilnie szukał swojej drogi. W tym czasie znalazł się nawet u jezuitów z zamiarem wyjazdu do Japonii. Ostatecznie osiadł na obrzeżach pewnego olbrzymiego miasta w Ameryce Środkowej. Miasta, które w XVII wieku rywalizowało z Meksykiem i Limą o miano największej i najbogatszej stolicy Nowego Świata. Najpiękniejszego barokowego miasta poza Europą. Czy Piotr Betancur wybrał to miejsce z powodu jego przepychu lub piękna? Nie. On bowiem zamiast patrzeć z podziwem na olśniewającą zabudowę swoją uwagę poświęcił biegającym po ulicach sierotom. Zaoferował im miejsce do spania w swoim domu, nauczył pisać i czytać, podzielił się z nimi swoją wiarą. Ponieważ jego pracę dostrzegli kapucyni, wkrótce stał się ich tercjarzem. Zaczął przygarniać do swojego domu chorych, przekształcając cały budynek w szpital. Poparty przez miejscowego biskupa i gubernatora, wybudował kolejny dom z przeznaczeniem wyłącznie na szpital. Pod swój zarząd przyjął także dwa inne szpitale. A wobec nieustannie zwiększającego się zasięgu tego dzieła ze swoich współpracowników utworzył stowarzyszenie oparte na statutach tercjarskich. Piotr Betancur odszedł po swoją nagrodę do nieba w roku 1667, licząc sobie zaledwie 48 lat. Po jego śmierci stowarzyszenie błyskawicznie przekształciło się w kongregację zakonną, a po nieco dłuzszym czasie, dokładnie po 335 latach św. Jan Paweł II ogłosił go świętym, gdy w roku 2002 odwiedził w czasie swojej pielgrzymki miasto, w którym Piotr Betancur spędził najbardziej owocną część swojego życia. Czy wiecie państwo o jakie miasto Ameryki Środkowej chodzi? O Gwatemalę. Choć tak po prawdzie dzisiejsza Gwatemala to nie to samo miasto, do którego trafił św. Piotr Betancur. Tamtą Starą Gwatemalę pochłonęło bowiem w 1773 roku trzęsienie ziemi.

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później