107,6 FM

Armia Jana Pawła II

Imiona wielu świętych, których wynosił na ołtarze, dopisywał do odmawianej 
przez siebie prywatnie litanii. Odkryliśmy jej pożółkłe już kartki u krakowskich sercanek. To kolejny nieznany skarb po św. Janie Pawle II. 


Skarb odkrywamy, kiedy przy ul. Garncarskiej w Krakowie sercanki opowiadają nam o swojej nowej błogosławionej, matce Klarze Szczęsnej. Pamiątki po założycielce trzymają w muzeum św. Sebastiana Pelczara, współzałożyciela Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa. To od sercanek dowiadujemy się o mało komu znanym, ręcznie spisanym przez Jana Pawła II akcie zawierzenia Sercu Jezusa. Pisaliśmy o nim w poprzednich numerach „Gościa”. Akt przechowuje papieski sekretarz, kard. Stanisłw Dziwisz. Sporo pamiątek trafiło do Centrum Jana Pawła II. Ale sporo też zostało pod opieką sercanek. W trzech pokoikach muzeum przechowują sporo rzeczy, które należały do św. Jana Pawła II.
Co przedmiot, to historia. Albo historia spotkania, albo opowieść o tym, co w sercu nosił polski papież. Jak choćby różaniec, który dostał od bł. Matki Teresy z Kalkuty. W szklanej gablocie uwagę przykuwa jednak książeczka. Mocno pożółkła, ze śladami po taśmie i kleju introligatorskim. Obok niej świeca. Niewysoka, biała, z zastygłym na krawędziach woskiem. Jakby ktoś przed chwilą ją zgasił.


– Ostatni raz paliła się 2 kwietnia 2005 roku. O 21.37 siostra Tobiana w papieskich apartamentach w Watykanie zdmuchnęła jej płomyk – tłumaczy nam s. Jadwiga Kupczewska, kustosz skarbów w muzeum św. Sebastiana Pelczara. 
– A te kartki? – dopytuję. – Zniszczone, ale wyglądają, jakby wciąż rozświetlał je płomyk świecy...
Sercanka bez wahania otwiera gablotę. – Chyba specjalnie na was czekały, żeby o nich napisać – uśmiecha się zakonnica. – To litania do świętych, którą Jan Paweł II
często odmawiał prywatnie. Dopisywał do niej imiona świętych, których wynosił na ołtarze. 
Próbujemy rozszyfrować papieskie pismo. Miejscami już rozmazany czarny atrament nie wytrzymał próby czasu. Drobnym maczkiem Jan Paweł II nanosił tu... polskie nazwiska. Święci Polacy – jakie to musiało być dla niego ważne. Trudno powstrzymać wzruszenie... 


Modlitewnik św. Jana Pawła II
 można zobaczyć w muzeum im. św. bp. Sebastiana Pelczara przy klasztorze sióstr sercanek w Krakowie. Na zdjęciu strony z Litanią Narodu Polskiego, którą odmawiał papież. Na dole i u góry litanii dopisywał ręcznie imiona polskich świętych, których sam wyniósł na ołtarze   Modlitewnik św. Jana Pawła II
 można zobaczyć w muzeum im. św. bp. Sebastiana Pelczara przy klasztorze sióstr sercanek w Krakowie. Na zdjęciu strony z Litanią Narodu Polskiego, którą odmawiał papież. Na dole i u góry litanii dopisywał ręcznie imiona polskich świętych, których sam wyniósł na ołtarze
roman koszowski /foto gość

I padł komunizm


Nie jest odkryciem, że patriotyzm był ważną częścią duchowości Karola Wojtyły. Że kochał Polskę. Głęboko. I że jej los leżał mu na sercu. Modlił się za nasz kraj. I jak się okazuje, angażował w tę modlitwę potężną armię świętych i błogosławionych Polaków. Wszystkich, nie tylko tych, których ogłosił. Prywatnie nie odmawiał zwykłej litanii do świętych, a Litanię Narodu Polskiego. To zapomniana dzisiaj modlitwa. Szkoda, bo kumulują się w niej historia, męczeństwo, przelana krew wielu Polaków. Świętość. Ale i nasze przywary. Autor litanii prosi Boga o wybawienie od nich. „Od podszeptów zdrady, gnuśności naszej, od ducha niezgody, nienawiści i złości, od wszelkiej złej woli”. Kumulują się tu – mówiąc patetycznie – nasza gloria i grzechy. Modlitwa ta sięga głęboko w historię. Są tu błagania o przebaczenie za „winy królów, magnatów, szlachty naszej; winy rządzących krajem, pasterzy naszych i ludu”. Choć na pierwszy rzut oka może trącić archaizmem, to jeśli się nad litanią zatrzymać, okazuje się, jak jest aktualna. Mimo że powstała jeszcze w czasach zaborów. 
Litanię Narodu Polskiego napisał biskup archidiecezji lwowskiej Władysław Bandurski. Był rok 1915. Trwała I wojna światowa. Państwo polskie nie istniało, ale na ziemiach polskich budziły się dążenia wolnościowe. Bandurski, jako honorowy biskup polowy Legionów, chciał, by to właśnie legioniści odmawiali najpierw tę litanię. By modlitwę łączyli z ofiarą własnego życia za ojczyznę. „Od długiej, ciężkiej pokuty dziejowej, od kajdan niewoli, od godziny zwątpienia, wybaw nas, Panie”. Tekst dotarł do Krakowa. I wzbudził od razu niepokój austriackiego zaborcy. Litanię skonfiskowano, a bp. Bandurskiego wywieziono do Wiednia. 
Polska jest w litanii narodem męczenników i „ludem zawsze wiernym” Bogu. Modlitwa rozpoczyna się wezwaniami do Maryi, „Bogurodzicy, Królowej Polski”. Za Nią pojawia się plejada świętych, ważnych w historii naszego kraju. Listę otwierają św. Stanisław i św. Wojciech. Za nimi wzywani są św. Kazimierz, patron Litwy, św. Jozafat, patron Rusi, św. Cyryl i Metody, apostołowie Słowian, oraz sznur innych patronów miast, regionów i środowisk, na przykład uniwersyteckich – jak Jan z Kęt, czy młodzieży – jak Stanisław Kostka. 
– W latach dziewięćdziesiątych XX w. Jan Paweł II dopisał do tego grona świętych i błogosławionych polskich, których sam wynosił na ołtarze – mówi s. Jadwiga. 
Miejsce, które święty zajmuje w litanii, niekoniecznie pokrywa się z kolejnością kanonizacji. Jeśli przyjrzeć się życiu wpisywanych przez Wojtyłę świętych, wyłania się z nich geografia papieskiego serca, także rysy jego nauczania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama