U Chrystusa Bielańskiego - strugi łask i 6 tysięcy kanapek

dodane 09.08.2017 10:06

Alina Świeży-Sobel

zobacz galerię 

Tu z wodą święconą czekał ks. Marcin Hałas, a kustosz sanktuarium ks. kan. Andrzej Zając zachęcał, by uwielbili Chrystusa Cierpiącego. Zaraz przy wyjściu czekały gospodynie...

U Chrystusa Bielańskiego - strugi łask i 6 tysięcy kanapek   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Strażacka ekipa z proboszczem przy kuchni polowej z grochówką

W ulewnym deszczu pielgrzymi doszli do Bielan. Przemoczeni, ale i tak z radością witali krople wody święconej przed wejściem do bielańskiego sanktuarium Chrystusa Cierpiącego. W świątyni wielu pątników na klęczkach okrążało ołtarz główny z wizerunkiem Pana Jezusa i całowało relikwiarz św. Jana Pawła II.

- Czujcie się jak apostołowie wybrani przez Pana Jezusa, którzy szli z Nim na górę Tabor - mówił witając pielgrzymów ks. kan. Zając. - Życzę wam błogosławionego pielgrzymowania, a swoje prośby i intencje możecie też kierować do Boga za pośrednictwem Chrystusa Cierpiącego. W Bielanach przed Jego cudownym obrazem modlimy się zawsze w trzeci piątek miesiąca podczas nabożeństwa z odczytywaniem próśb. Wystarczy je zapisać i wrzucić do skrzynki, ale zapraszamy też do udziału w nabożeństwach...   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Do modlitwy u stó cudownego wizerunku Chrystusa Cierpiącego zachęcał ks. kan. Andrzej Zając

Jak dodawał ks. Zając, sanktuarium znajduje się też na trasie pielgrzymkowej Drogi św. Jakuba, która prowadzi od Sandomierza przez Wilamowice do Bielska-Białej, Szczyrku, Simoradza i przez Czechy do Santiago de Compostela.

Gospodynie z Bielan, pod przewodnictwem Małgorzaty Gabryś przygotowały specjalny napój dla pielgrzymów: z sokiem malinowym, miętą i herbatą. - To nasz specjalny przepis, żeby było zdrowo - mówią z dumą, pokazując na okazałe garnki, z których za chwilę czerpały, częstując pątników.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Strażacka grochówka smakowała wszystkim...

W ich kuchni strażacy przygotowali swoją pyszną grochówkę, po która ustawiła się od razu długa kolejka. W kotłach kuchni polowej parowała już gotowa zupa, z której bielańska straż już słynie. - Wczoraj 12 osób, dzisiaj 9 osób pracowało, a wcześniej parę dni poświęciliśmy na zakupy niezbędnych wiktuałów. W zakupie pomogła nam parafia. Samym gotowaniem zajmowały się panie z naszej straży, ale skoro za całe przygotowanie odpowiadałem ja, to ja też musiałem dopilnować, żeby była dobrze doprawiona i smaczna. Nie było problemów, bo mamy w tym gotowaniu już spore doświadczenie - mówi z uśmiechem prezes Henryk Pawlusiak.

- No, bez tego rodzinnego zaangażowania nie byłoby ani straży, ani grochówki - śmieją się wieloletnie członkinie OSP: Teresa Pawlusiak i Krystyna Żmudka, wyliczając dzieci i wnuki należące do strażackiej wspólnoty, by też służyć innym.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Bielańskie kanapki, których sława niesie się wśród pielgrzymów...

Panie z KGW w Łękach przygotowały kanapki, drożdżowe placki, kawę i herbatę. - Dla wszystkich mamy też wodę, a dla najmłodszych pielgrzymów - soczki - mówi Małgorzata Kramaczyk, przewodnicząca Koła. - Oczywiście w przygotowaniu tego pomagają nam mieszkańcy Łęk, którzy składają nam datki na potrzebne zakupy. I Łęki zawsze myślą o pielgrzymach...   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość 6 tysięcy kanapek rozeszło się w mig...

Nie inaczej jest w Zasolu Bielańskim, gdzie gospodynie same zdobyły całą masę różnorodnych składników, z których powstało w niedzielne przedpołudnie aż 6 tysięcy (!) wspaniałych kanapek. Imponująca liczba tac i półmisków z kanapkami o czternastej czeka na pierwszych pielgrzymów.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Gospodynie z Zasola Bielańskiego przyszykowały 6 tys. kanapek...

- Kilkanaście nas pracowało od samego rana. Zaczęłyśmy zaraz po Mszy Świętej, o wpół do ósmej. Pokroiłyśmy 44 bochenki chleba. Zużyłyśmy 20 kilogramów masła, 44 kilo sera żółtego, nie licząc jajek, pomidorów i ogórków, które przynieśli nam sami mieszkańcy. Każdy przynosi, co może: jedni pieniądze, jedni produkty. To, czego nie wykorzystamy na kanapki - też rozdajemy pielgrzymom. Na pewno mobilizuje nas, kiedy słyszymy, że pielgrzymi czekają na te kanapki - mówi Jadwiga Stawowczyk, prezentując jeden z wielu talerzy ze stosem legendarnych już bielańskich smakołyków.... A nad przygotowaniem gorących napojów czuwa kolejna grupa gospodyń, z szefową Koła Marią Kajor.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Gospodynie z Zasola przygotowały chleb z pysznym smalcem i ogórkiem...

Gospodynie z Zasola przywiozły swojskie specjały: chleb z domowym smalcem, własnoręcznie przygotowane ogórki małosolne i cały kosz cukierków dla pielgrzymujących dzieci. - U nas też spontanicznie mieszkańcy pomagają w zebraniu funduszy, pomaga też Rada Sołecka, a my przygotowujemy - mówią Danuta Żurek, Zofia Wójcik i Małgorzata Włoszek, pod parasolami chroniąc sterty przygotowanych kromek ze smalcem... - Same nie damy rady pielgrzymować, ale mamy nadzieje, że przez modlitwę pielgrzymów będziemy mieć jakąś cząstkę w ich pielgrzymowaniu...

- Serdecznie dziękujemy i ks. Andrzejowi, i gospodyniom, za to, że po raz 26. pielgrzymi są tu tak serdecznie i gościnnie przyjmowani - mówił ks. prał. Józef Walusiak, dziękując w imieniu pielgrzymów.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Marek Nikiel z Hecznarowic (po lewej) przygotował laski dla pielgrzymów

A pątnicy opuszczali Bielany w sporej części wyposażeni w krzyże, laski i kije wędrowne, które przygotował dla nich marek Nikiel z Hecznarowic. - Z sąsiadką Kingą je przywieźliśmy, wzorując się na pomyśle, z jakim zetknąłem się w Kalwarii Zebrzydowskiej. Od paru lat je tu przywozimy i rozdajemy chętnym, żeby się im łatwiej pielgrzymowało  - mówi pan Marek, a pątnicy bez specjalnej zachęty wybierali wśród opartych o ścianę kościoła lasek...

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BIELANY, JASNA GÓRA, KS. ANDRZEJ ZAJĄC, PIELGRZYMKA, SANKTUARIUM CHRYSTUSA CIERPIĄCEGO

Dodaj swój komentarz »

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.

Reklama