Czuję swąd jak z wędzarni

dodane 23.11.2017 00:00

Gość Katowicki 47/2017 |

O oponach w piecu, smole w kominie i smogu w miastach mówi Rafał Dydak, prezes katowickiego oddziału Korporacji Kominiarzy Polskich.

Czuję swąd  jak z wędzarni   Henryk Przondziono /Foto Gość – Dawniej wszystko mogliśmy zwalić na przemysł. Teraz zostaliśmy „z tym, co niżej”, czyli z tym, co wylatuje z naszych kominów – mówi mistrz kominiarstwa Rafał Dydak

Barbara Jaworska: Słyszałam, że pracuje Pan na czarno.

Rafał Dydak: Nie tylko ja, moi koledzy też. (śmiech) Mniej więcej od połowy września zaczyna się okres grzewczy i od tego momentu mamy więcej „czarnej roboty”. W mojej chorzowskiej Spółdzielni Pracy Kominiarzy „na czarno”, czyli bezpośrednio przy czyszczeniu przewodów kominowych, pracuje 8 kominiarzy.

Dużo macie tej czarnej roboty?

Mnóstwo. Jedna osoba obsługuje od 6 do 12 zgłoszeń dziennie.

Dlaczego aż tyle?

Bo nie wszyscy pamiętają, że do sezonu grzewczego trzeba się przygotować. To dziwne, bo na przykład wiedzą, że samochód przed zimą trzeba przystosować – wymienić opony, płyny... Tak samo powinno się pomyśleć o kominach, piecach, kotłach. A tymczasem już we wrześniu pojawiają się pierwsze problemy z paleniskami i przewodami kominowymi.

Bo ktoś zapomniał ich przeczyścić?

Nie tylko. Także dlatego, że zapomniał kupić wcześniej opału, a gdy się zrobi nieco zimniej, zaczyna palić czym się da – sklejkami z rozebranych szaf, płytami meblowymi, starymi butami, butelkami PET, dętkami, oponami, szmatami i Bóg raczy wiedzieć, czym jeszcze... „Mądry” sąsiad podpowie w dodatku, że szybciej się rozpali szmatą nasączoną naftą albo benzyną...

No i mamy piękny smog.

Nie dość, że trujemy siebie i wszystkich dookoła (nawet mieszkańców sąsiednich miast), to możemy doprowadzić też do wybuchu urządzenia, poparzeń, pożaru przewodu kominowego i jego przysmołowania.

Gdzie jest najwięcej roboty?

Prawdę mówiąc, mniejszy problem jest w budynkach wielorodzinnych, bo te najczęściej mają swoich zarządców, którzy dbają przynajmniej o przeglądy przewodów kominowych i urządzeń w kotłowniach, a także starają się pilnować jakości opału. Gorzej jest w domach jednorodzinnych, które ogrzewane są starymi lub nowszymi kotłami centralnego ogrzewania. W tych kotłach ląduje wszystko – drewno iglaste z trującymi żywicami, mokre drewno, flot, muły i inne dziadostwo.

Umie Pan rozpoznać, np. po wyglądzie komina, czym kto w nim palił?

Może nie tyle po wyglądzie, choć jeśli jest dużo smoły, to wiadomo... Ale kiedy wchodzi się do takiego budynku, już na wstępie można wyczuć, czym było palone. Jest taki charakterystyczny zapach, trochę jak z wędzarni. Przeważnie w takiej sytuacji stwierdzamy tu od razu problemy i w piecu, i w kominie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| GOŚĆ KATOWICKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |