Nowa pięćdziesiątnica w Kościele?

dodane 09.11.2018 09:30

Aleksander Bańka

Pod takim właśnie tytułem odbyło się na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie sympozjum naukowe poświęcone działaniu Ducha Świętego w Kościele.

Nowa pięćdziesiątnica w Kościele?   Roman Koszowski /GN Aleksander Bańka

Już dawno podobne wydarzenie nie cieszyło się tak wielkim zainteresowaniem, gromadząc imponujące grono uczestników, w tym biskupów, duchowieństwo i świeckich liderów grup modlitewnych, wspólnot ewangelizacyjnych oraz ruchów charyzmatycznych. 

Uczestnicy sympozjum nieomal po brzegi wypełnili dużą uniwersytecką aulę im. Jana Pawła II. Skąd tak znaczna frekwencja? Być może jednym z powodów stały się narastające od pewnego czasu w Kościele w Polsce kontrowersje wokół tak zwanego ruchu charyzmatycznego – w tym zwłaszcza wokół osób świeckich zaangażowanych w różne formy ewangelizacji oraz posługi modlitwą. Dyskusja nad kształtem ich działalności od dłuższego już czasu mocno angażuje rozmaite kościelne środowiska, stając się nawet źródłem pewnego rodzaju konfliktów i podziałów. Nie chodzi przy tym wyłącznie o to, na ile świeccy powinni zajmować się dawaniem świadectwa i głoszeniem kerygmatu, czyli dobrej nowiny o Jezusie, opartej na fundamentalnych prawdach o Bożej miłości, ludzkim grzechu, zbawieniu ofiarowanym w Jezusie i przyjęciu Go jako Pana i Zbawiciela. Zadanie takie – na równi – staje zarówno przed duchownymi, jak i świeckimi, nie wynika ono bowiem ze specyfiki ich powołania, ale z samego chrztu; z faktu bycia chrześcijaninem. Chodzi natomiast o to, aby czynić to w sposób jak najbardziej kompetentny, wolny od błędów i teologicznych nadużyć.

Pytania, które absorbowały umysły wielu, dotyczyły przede wszystkim tego, jak w ramach owego głoszenia powinna wyglądać współpraca duchownych i świeckich? Czy do prowadzenia działalności ewangelizacyjnej potrzebne jest specjalne posłanie, czy wystarczy rozeznanie i decyzja samego proboszcza?

To zaledwie jeden wątek. Drugi nie mniej ważny, łączył się z kwestią, którą jako zarzut podniósł jakiś czas temu, w jednym ze swych opracowań poświęconych zagadnieniu działania Ducha Świętego w Kościele ks. Andrzej Kobyliński. Stwierdził on, że Kościół w Polsce ulega tak zwanej pentekostalizacji, czyli „uzielonoświątkowieniu” otwierając się na obce katolickiej tradycji elementy duchowości i nauczania protestanckiego, przejętego głównie od zielonoświątkowców. Ks. Kobyliński negatywnie rozumianym pojęciem pentekostalizacji objął również wiele zjawisk występujących w obecnie działających wspólnotach charyzmatycznych. Co więcej, na tym właśnie opracowaniu bazował później biskup opolski, ks. Andrzej Czaja, przygotowując swój krytyczny wobec tych zjawisk referat.

W czasie sympozjum ks. bp Czaja doprecyzował swoje stanowisko w tej sprawie, stwierdzając: „Tutaj, w tym naszym kręgu jednoznacznie niech to wybrzmi, że na początku też zbyt pośpiesznie przystałem do takiego określenia, które pojawiło się zwłaszcza w ustach i artykułach ks. Andrzeja Kobylińskiego”.

Deklaracja opolskiego Biskupa została przyjęta z entuzjazmem i z widoczną ulgą. Nic dziwnego. Rozładowuje ona napięcie, które od pewnego czasu można było wyczuć w relacjach między tak zwaną strukturą hierarchiczną a charyzmatyczną w Kościele w Polsce – napięcie wywołane w dużej mierze emocjonalną dyskusją wokół zjawiska pentekostalizacji.

Czy można jednak powiedzieć, że deklaracja ks. Biskupa otwiera jakiś nowy rozdział? Jak będzie układała się dalsza współpraca między zaangażowanymi w działania ewangelizacyjne świeckimi, a duszpasterzami, którzy mają nad tym czuwać? Czy będzie oparta na obustronnym zaufaniu, czy też – na rożnych formach wzajemnej podejrzliwości i lęku? Odczucia uczestników warszawskiego sympozjum są zdecydowanie pozytywne, choć odpowiedź nie jest w tej kwestii jednoznaczna. Czas pokaże.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 8 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 tnn 11.11.2018 23:54
Niezalogowany użytkownik Totalny bełkot, chyba nie czytasz dokumentów Kościoła. Uprzedzając pytanie - sam sobie wygoogluj, co sądzi Kościół o odnowie. Chyba, że zatrzymałeś się na Piusie XII, to nic już do Ciebie nie przemówi.
Plusów: 2 tnn 11.11.2018 23:50
Niezalogowany użytkownik Naprawdę widzicie problemy nie tam gdzie one są. Problemy odnowy charyzmatycznej są marginalne w stosunku do problemów, które biorą się z zaniedbań Kościoła wobec tzw. ludu Bożego. Rozglądam się po mojej diecezji i widzę proboszczów zamykających się na probostwach jak w twierdzach, odrzucających najprostsze prośby ludzi o coś więcej w ich parafiach, działających na minimum i niechętnych grupom parafialnym, bo coś więcej będą musieli robić a wolą pooglądać tv czy pograć w karty. Z powodu braku świętych kapłanów odchodzą tysiące. Pan kiedyś o to zapyta. Co zrobiłeś ze swoim powołaniem? Ludzie, znajcie miarę, może są jakieś problemy z kilkoma setkami tzw. charyzmatyków a nie widzicie, że miliony odeszły od praktyk religijnych? Rozeszli się jak owce, bo nie było pasterzy. Szukajcie problemów tam, gdzie one naprawdę są.
Plusów: 6 katolik 09.11.2018 21:12
Niezalogowany użytkownik Odpowiedź na tytułowe pytanie jest jednoznaczna: nie ma żadnej nowej pięćdziesiątnicy, ani być nie może!!! Pięćdziesiątnica była JEDNA i dała początek Kościołowi. Więcej pięćdziesiątnic nie potrzeba, a jeśli jakieś zjawisko na coś takiego wygląda, to albo czysta szarlataneria, albo diabelskie matactwo.
Samo pytanie wprowadza w błąd, bo Pięćdziesiątnica nie była zstąpieniem na słuchaczy, czy nawet uczniów Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale TYLKO na Apostołów i Najświętszą Maryję Pannę - i tak narodził się Kościół. Apostołowie przemawiali różnymi językami, którymi mówili ich słuchacze. Innej pięćdziesiątnicy nie będzie, jak i innego Kościoła nie ma i nie będzie, tylko Kościół Katolicki.
A ta "nowa pięćdziesiątnica" to jest coś zupełnie innego, bo owładnięcie przez ducha rzesz ludzi, którzy zaczynają bełkotać i tarzać się. To jest objaw powszechniej histerii, albo też działania złego ducha. D tego, cały ten ruch wywodzi się od protestantów, którzy odrzucają Kościół, Mistyczne ciało Chrystusa, a przez to i Samego Chrystusa. Czyli ruch jest skażony złem złem już u samego źródła.
Plusów: 0 śwjacenty 09.11.2018 16:05
Nie da się połączyć na dłużej katolickiej nauki z odnową charyzmatyczną. To tak jak z "młodym winem i starymi bukłakami".

wszystkie komentarze >

Reklama