107,6 FM

Aborcja w Jorku i trzy pióra

Obejrzałam ten filmik w necie. Utrwalono na nim moment kiedy gubernator stanu Nowy Jork - Andrew Cuomo, członek Partii Demokratycznej, zatwierdza ustawę pozwalającą zabijać nienarodzone dzieci do końca ciąży.

Siedzi przy stole w centrum zgromadzenia i, żeby ją podpisać, bierze do ręki jedno pióro, które jednak odmawia posłuszeństwa. Ale obok leży kolejne, więc sięga po nie, ale ono też nie działa. Cały czas słychać towarzyszące tym nieudanym podpisom salwy śmiechu, dobiegające z boku jak w sitcomie. Śmieją się otaczający go ludzie, politycy, działacze, na oko, w wieku już dawno nie rozrodczym. Za to, jak widać, w ich głowach zrodziły się mordercze myśli, które znalazły realizację prawną. Takie antypatyczne towarzystwo nie odpowiadało by mi nawet do zjedzenia hamburgera w Mac Donaldzie. A tu trzeba na nie patrzeć jak na wyrocznię, bo przecież to oni nie przez przypadek decydują o życiu i śmierci innych. Wybrał ich do tego naród.

Śmieją się, że jakaś błahostka sprawia, że kolejne pióra nie chcą pisać, jakby się buntowały. Gdyby, po raz kolejny urywała się lina, na której ma zawisnąć skazany na śmierć przez powieszenie, wtedy można by myśleć o darowaniu mu życia. Ale nie tu. Tutaj piór i lin mają przygotowanych pod dostatkiem. Ustawa skazująca na śmierć niewinnych musi zostać podpisana. Trzecie pióro pisze i udaje się nim przypieczętować wyrok. Słychać oklaski, a uśmiechy na twarzach towarzyszących gubernatorowi, rozkwitają w blasku „Festiwalu świateł” zapalonych w kilku miejscach Nowego Jorku, żeby uczcić to wydarzenie.

Ale od tej chwili Jork już nie jest nowy, tylko stary i zblazowany. Stany nie jednoczą się, ale rozdzielają zajęte zabijaniem swoich obywateli. A Statule Wolności, widać, wypalił się znicz, skoro trzeba do niego dolać oliwy z ludzkich ciał. W zeszłym roku w wyniku aborcji zabito na świecie 42 miliony dzieci nienarodzonych. To podstawowa przyczyna śmierci zamieszkujących ziemski glob. Rak, który zabrał 8,2 miliona osób, wydaje się przy tej liczbie prawie niewinny. Nic tylko przytoczyć motto z „Medalionów”, opowiadań oświęcimskich Nałkowskiej: „Ludzie ludziom zgotowali ten los.” Aż strach zapytać kim są ci ludzie? Kim jesteśmy?

 

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama