107,6 FM

"The Economist": Polska w polityce migracyjnej powtarza błędy Zachodu

Polska powoli staje się krajem imigracyjnym, ale powiela te same błędy, które przed laty popełniły w polityce migracyjnej państwa Europy Zachodniej - pisze w najnowszym numerze brytyjski tygodnik "The Economist".

Gazeta zwraca uwagę, że Polska, która jest jednym z najbardziej homogenicznych krajów Unii Europejskiej, przyjęła w 2018 r. więcej imigrantów spoza jej granic niż jakiekolwiek inne państwo członkowskie i pięć razy więcej niż Niemcy, a statystyki za 2019 r. zapewne będą podobne. Dodaje, że oprócz prawie 2 mln Ukraińców, którzy przybyli od 2014 r., w ostatnich trzech latach w Polsce pojawiło się 36 tys. Nepalczyków, 20 tys. Hindusów i 18 tys. obywateli Bangladeszu, co dla kraju, w którym jeszcze w 2011 r. mieszkało łącznie 100 tys. cudzoziemców, jest ogromną zmianą.

"Migracja jest postrzegana jako polityczna linia podziału w UE, z otwartym Zachodem, któremu przeciwstawiany jest zamknięty Wschód. Tymczasem Polska po cichu zaczyna wyglądać bardziej jak jej towarzysze w Europie Zachodniej. Niestety, Polska jest w tym względzie trochę zbyt europejska" - pisze "The Economist".

Ocenia, że Polska znalazła się w podobnej fazie, jak państwa Europy Zachodniej w latach 60. XX w., gdy wskutek stale spadającego bezrobocia stanęły w obliczu braku rąk do pracy. "Stojąc przed tym samym problemem, polski nacjonalistyczny rząd Prawa i Sprawiedliwości po cichu doszedł do tego samego rozwiązania: imigracji. Polityka publiczna powinna korzystać z zalet bycia w drugiej fali. Rządy mogą obserwować i unikać błędów popełnionych przez innych. Jeśli chodzi o imigrację, Europa Zachodnia oferuje wiele lekcji. Jednak Warszawa zdaje się je ignorować i entuzjastycznie powtarza błędy innych krajów" - ocenia.

Pierwszym błędem, według "The Economist", jest przeświadczenie, że pracownicy tymczasowi są w Polsce tymczasowo, wobec czego nie trzeba się zajmować takimi kwestiami jak ich ubezpieczenie społecznie czy szerzej ich integracja. Ten sam błąd, jak podkreślono, popełniły Niemcy, gdy między latami 50. a 70. przyjęły ok. 2 mln tymczasowych pracowników.

Drugim błędem jest założenie, że skoro poza Ukraińcami jest ich stosunkowo niewielu, to nie zostaną oni dostrzeżeni przez wyborców. W 2019 r. Polska wydała 24 tys. długoterminowych wiz dla obywateli Nepalu, Indii i Bangladeszu. Tymczasem w latach 50. Wielka Brytania przyjmowała migrantów z Karaibów w liczbie ok. 16 tys. rocznie i to wystarczyło, by stało się zarzewiem rasowych problemów.

W Polsce panuje wprawdzie przekonanie, że nie trzeba się martwić o integrację Ukraińców, bo są oni kulturowo podobni do Polaków, ale to nie musi chronić przed uprzedzeniami - pisze dalej "The Economist" i zwraca uwagę, że Polska nie będzie mogła stale polegać na ich napływie, bo wraz z poprawą stanu ukraińskiej gospodarki i poluzowaniem zasad imigracyjnych przez Niemcy może już przestać być atrakcyjnym celem. A przedsiębiorstwa już zaczęły szukać możliwości wypełnienia luk dalej, np. w Azji.

"Polacy, którzy sprzeciwiają się obcokrajowcom, zazwyczaj nie spędzają czasu w modnych halach gastronomicznych w centrum Warszawy. Ale przyjazd np. 150 nepalskich czy indonezyjskich robotników do fabryki w małym miasteczku we wschodniej Polsce, może przykuć ich uwagę. Szybkie zmiany etniczne mogą bardzo szybko wywrócić do góry nogami politykę wewnętrzną, co zauważyły mainstreamowe partie w Europie Zachodniej" - kontynuuje tygodnik.

"Najbardziej typową europejską cechą polskiego rządu, jeśli chodzi o migrację, jest niechęć do dyskusji na ten temat, a co ważniejsze, niechęć do przedstawienia argumentów w tej sprawie" - uważa "The Economist", zwracając uwagę na paradoks, jakim jest to, że "jedna z najbardziej nieliberalnych partii rządzących w Europie prowadzi jedną z najbardziej liberalnych polityk migracyjnych". "Podobnie jak sąsiedzi na Zachodzie, rząd polski wybrał połączenie naiwności, oszustwa i nadziei, że sprawy same się ułożą. Być może jest to po prostu europejski sposób. Ale jest mało prawdopodobne, że się uda" - konkluduje "The Economist".

« 1 »
  • CSOG
    21.02.2020 19:23
    Dziwny materiał.
    Mam pewną trudność ze zrozumieniem intencji przytoczenia tego rodzaju informacji. Wyłania się bowiem zeń taki oto obraz: przyjmujemy co prawda migrantów (nawet więcej niż inni) jednak popełniamy przy tym błąd. Błąd ten jak wskazuje sugestia polega na tym, że przyjmujemy w sposób niewłaściwy. Zestawienie takiego tekstu z chronicznymi wezwaniami biskupów o przyjmowanie uchodźców, doprawdy nie jest łatwy do zrozumienia. Przyjmujemy nie tych co trzeba? Nie tak jak trzeba? Przyjmujemy nadal za mało? Zresztą ... Już chyba przywykłem. Szerzy się przede mną jako odbiorcą informacji szlachetne apele, mnoży groźby o zagrożeniach (ociepleniem klimatu, zniszczeniem planety, zagrożeniami wojennymi i epidemiologicznymi etc), nieustannie serwuje cnotliwe, sprawiedliwe i prawe zalecenia bez instrukcji obsługi czyli konkretów jak dane idee wcielić w życie.
    Informacja w GN stała się jak we wszystkich innych mainstreamowych mediach celem i wartością samą w sobie.
    doceń 12
  • AFU
    21.02.2020 22:00
    Jedna z bardziej prestiżowych gazet w europie drukuje jedne z najgłupszych artykułów, jeśli dotyczą Polski. Kłania się czerpanie wiadomości o nas wyłącznie z wiadomej "gazety" i wysłuchiwanie eurosłów, co plotą w brukselce jak Piekarski choć żaden reżim go tu nie męczy. Toż by to była woda ma młyn wiadomych odwetowców, gdyby ktokolwiek spróbował u nas rzeczowo o imigrantach podyskutować. To beczka nie prochu ani dynamitu, tylko ciekłej nitrogliceryny i nikt kto chce w polityce przeżyć, jej nie dotyka.Na rzeczową i konieczną dyskusję i decyzje przyjdzie czas kiedy miną wybory, a z ręki brukselskich euroterrorystów wypadnie finansowy straszak. To potrwa jeszcze może parę lat. Polityka, Panie. Oprócz naszej obcnie ograniczonej suwerenności, jest cała kupa różnic między dawnymi błędami "zachodu" a naszą sytuacją. Dość zasadnicza jest taka, że Azjaci i Ukraińcy od nas mają jeszcze gdzie wyjechać, a tamci sprzed pół wieku, do Lądka czy Paryżewa trafiwszy, dalej gdzie już nie mieli. Byli zresztą u siebie w domu... Od nas, jak tylko się da, dają drapaka, bo trawa za płotem wydaje się a może i jest bardziej zielona, a nasi krwiopijcy wcale nie tacy znowu milutcy i jak wyzyskiwać do oporu swoich i obcych wiedzą doskonale. Do tego politycy, po których wszystkiego raczej można się spodziewać, i Polacy, którzy jak mówią wyniki wyborów, sami nie wiedzą czego chcą. Czy to jest kraj w którym ktoś chciałby pozostać na zawsze? To jakieś szczęście w naszym nieszczęściu.
    Co do dziwnego, niezdecydowanego stosunku Polaków do własnego Państwa i Ojczyzny, być może istnieje jeszcze jedno wyjaśnienie, o którym nikt nie mówi i wspomnieć dziś nawet strach. Ale wiedzieć warto. Otóż na polach podkrakowskiej wsi po przegranej potyczce z moskalami w czasie Powstania Styczniowego, zebrano ciała ponad 20 poległych, z reguły anonimowych powstańców. Miejscowy proboszcz przed ich pochowaniem sporządził z udziałem świadków opisy ich wyglądu i ubioru, które mogłyby pomóc w późniejszej identyfikacji. Bez wyjątku byli to ludzie o jasnych włosach, znaczniejsi zapewne szlachcice, reszta to bardzo młodzi, z różnych warstw czy stanów. Wybrali jednoznacznie i ostatecznie, walczyli i ginęli za swoją Ojczyznę. Dziś większość Polaków to bruneci. I jakże inaczej swoją Ojczyznę traktują, i innych wyborów dokonują. Coś już się dawno stało z naszą... klasą?
    doceń 4
  • podajnik
    22.02.2020 10:05
    Mnie się nasuwa jedno pytanie, na jakich zasadach rząd kontroluje napływ imigrantów ekonomicznych. Bo widząc nieprzyjaźnie do nas nastawionych i dumnych Ukraińców, którzy przyjechali całymi rodzinami, dostają mieszkania w gminach, a ich dzieci legalnie chodzą do szkół zastanawiam się czy rzeczywiście nie powielimy błędów zachodu.
    doceń 7
  • magdas
    23.02.2020 07:18
    Na brak dobrej polityki migracyjnej mają wpływ takie czynniki jak: 1) świadome "mylenie" uchodźców z migrantami przez różne grupy nacisku, 2) pęd do uzyskania tanich pracowników (imigranci są tańsi ze względu na kurs walut w ich krajach), 3) brak troski o człowieka (także prawnej troski) - niejawne bezrobocie osób "niekonkurencyjnych", np. niepełnosprawnych, 4) patrzenie na wszelkie problemy z krótką perspektywą czasową, a nie długofalowo (presja kolejnych wyborów, które z powodu dużej polaryzacji stanowisk, mogą zniweczyć wprowadzane rozwiązania), 5) przekonanie, że tylko ekonomia jest ważna, a jakakolwiek polityka migracyjna, to zło lub co najmniej zamach na wolność, itd.
    doceń 6
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama