107,6 FM

Warto zbierać stare pieśni

Czasem usłyszana w dzieciństwie piosenka śpiewana przez babcię towarzyszy nam przez całe życie. Pamiętamy ją, bo osoba, która ją nuciła, i związane z nią sytuacje są dla nas ważne.

Pieśni i piosenek słuchamy na każdym etapie życia. Od kołyski do późnej starości. Zmienia się tylko repertuar i źródła, do których wracamy i z których czerpiemy. Dawniej muzyka grana na żywo towarzyszyła ludziom w codziennych czynnościach czy ważnych momentach życia. Przekazywana z pokolenia na pokolenie, poza melodią i słowami niosła wiele treści pozamuzycznych. Dziś piosenek słuchamy raczej przy okazji, często nie zastanawiając się nad ich treścią. Pośrednikiem są media, a osobisty kontakt z wykonawcą nie zawsze jest możliwy. Za to twórcom dużo łatwiej dotrzeć do słuchacza nawet na drugim końcu świata. Co się dzieje z pieśniami śpiewanymi w przeszłości? Ile z nich przetrwało, a ile bezpo- wrotnie zostało zapomnianych?

Gdzie szukać?

Jednym z najbardziej obszernych zbiorów starych pieśni, tradycji i obrzędów jest dzieło Oskara Kolberga. Podzielone zostało na wiele tomów, z których każdy zawiera spisywane przez badacza melodie, słowa, zwyczaje i kontekst historyczny. Zbiór obejmował niemal cały teren Rzeczpospolitej przed rozbiorami. Do tej ponad 33-tomowej monografii sięga dziś wielu wykonawców inspirujących się repertuarem dawnych wiejskich muzykantów. Trzeba mieć świadomość, że zbieranie pieśni jest żmudną i niełatwą pracą. Najpierw trzeba zorientować się, gdzie jeszcze żyją ludzie (często już bardzo wiekowi), którzy pamiętają pieśni i potrafią je zaśpiewać. – Podczas swoich poszukiwań czasem zastanawiałam się, jak to możliwe, że staruszka jest w stanie z pamięci zaśpiewać kilkunasto- zwrotkową pieśń bez zająknięcia. A do tego opowiada historię utworu, pamięta, od kogo się go nauczyła i w jakich okolicznościach śpiewała. Zdarza się, że musi upłynąć trochę czasu, zanim śpiewaczka czy muzykant wpuści cię do domu – opowiada Iga Fedak, etnolog, animatorka kultury, śpiewająca i grająca w Kapeli Fedaków, zespole czerpiącym z muzyki tradycyjnej. – Pamiętam sytuacje, kiedy zanim zaproszono mnie do domu, musiałam przejść kilka etapów. Najpierw była rozmowa przy płocie, potem w ogrodzie, a dopiero po jakimś czasie pani śpiewaczka wpuszczała mnie do swego domu – dodaje. Dla tych ludzi zaśpiewanie czy snucie często bardzo osobistych wspomnień i opowieści wymaga otwarcia się i zaufania obcej osobie. Jednak sami muzycy często zdają sobie sprawę, że ich muzyka ginie i odchodzi w niepamięć. Dlatego dość szybko przełamywana jest pierwsza niepewność i można nawiązać niezwykłe znajomości. Często przeradzają się one w trwałe przyjaźnie. – Mam kilku zaprzyjaźnionych muzyków i śpiewaczek, z którymi mogę rozmawiać o wszystkim. To dla mnie bardzo cenne relacje. Dużo wnoszą do mojego życia poza pieśniami, po które przyjeżdżam – mówi Iwona Wylęgała, etnolog, śpiewaczka i animatorka kultury na Opolszczyźnie.

Bardzo dobrze widać to w serii zatytułowanej „Szlakiem Kolberga” – emitowanej od 2014 roku w TVP Kultura. W każdym odcinku wiejskiego muzykanta czy śpiewaczkę odwiedzają współcześni muzycy, aby razem coś zagrać, zaśpiewać i nauczyć się czegoś z wiejskiego repertuaru. Stanisław Sojka, Anna Maria Jopek, śp. Zbigniew Wodecki, Renata Przemyk, Gaba Kulka czy Marcin Wyrostek – to tylko niektórzy z nich. W programie dobrze pokazano, jak muzyka potrafi zbliżyć i ile bogactwa historii, tradycji z życia wsi mają do przekazania starsi mieszkańcy.

Życiowe mądrości

Co poza muzyką dają takie spotkania? – Nieraz bywało, że późnym wieczorem wychodziłam bez materiału czy informacji, po które przyszłam. Mimo tego miałam głębokie przekonanie, że dostałam bardzo dużo – wspomina Iga Fedak. – Niesamowite wspomnienia, historie, którymi się dzielą ludzie przy okazji zbierania pieśni, są materiałem na grubą książkę. Niektóre mądrości przekazane mi podczas wędrówek wykorzystuję w życiu do dzisiaj. Dobrym przykładem jest prosta rada jednej pani śpiewaczki dotycząca kłótni między mężem i żoną. Niezależnie od tego, jak bardzo się pokłócicie, przed zachodem słońca trzeba się pogodzić, tak aby nowy dzień rozpoczynać w zgodzie. W naszym małżeństwie „zachodzi słoneczko” działa jak „przepraszam” czy „wybaczam” i zawsze się sprawdza – dodaje.

Iwona Wylęgała opowiada o odkrywaniu w starych pieśniach emocji i przeżyć, które dotyczą nas, żyjących tu i teraz. – Zdarzyło mi się własne historie odnajdywać w pieśniach, które nagrywałam, a potem śpiewałam. To było dla mnie ważne – poczucie, że pewne rzeczy się powtarzają i dotyczą wielu kobiet, w których odnajduję siebie – mówi.

Osoba stykająca się po raz pierwszy z muzyką tradycyjną może odnieść wrażenie, że jest ona surowa i niezrozumiała. Odarta z kolorowych strojów i wystudiowanych układów tanecznych, czasem okazuje się trudna do przyswojenia. Dopiero kontakt z ludźmi, którzy ją przekazują, pozwala poznać głębię i ukrytą w pieśniach symbolikę oraz siłę.

Dlaczego to ważne?

Wartość historyczna i kulturowa nie tylko pieśni, ale całej twórczości tradycyjnej jest ważną spuścizną. Zachowane w archiwach nagrania są cennym materiałem nie tylko dla etnologów, muzykologów czy kulturoznawców, ale też dla muzyków i rzemieślników. Jeszcze 30–40 lat temu uważane za przestarzałe i mało praktyczne, okazują się atrakcyjne dla młodszego pokolenia. Dzisiaj, kiedy coraz trudniej odnaleźć starych mistrzów, działalność popularyzującą muzykę tradycyjną prowadzą ludzie, którzy są ich uczniami. Wakacyjne tabory z muzyką tradycyjną, szkoły śpiewu, festiwale czy spotkania śpiewacze pozwalają przekazywać dalej pieśni i ich historie. Choć większość sytuacji czy obrzędów jest odtwarzana i rekonstruowana, ich funkcja zostaje zachowana. Kolędnicy odwiedzający domy w okresie Bożego Narodzenia, śpiewanie pieśni wielkopostnych czy potańcówki karnawałowe z muzyką na żywo pozwalają odkrywać na nowo ich energię i treści.

– Każda nagrana czy przekazana mi pieśń ma dla mnie ogromną wartość osobistą i sentymentalną. Wiąże się z konkretnymi osobami i miejscami. Niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny, który jest nie do odtworzenia na taśmie czy zdigitalizowanym nagraniu – mówi Iga Fedak.

Śpiew powoduje, że jesteśmy szczęśliwsi, bardziej kreatywni i pewni siebie. Łatwiej jest nam komunikować się z innymi. I nie dotyczy to tylko ludzi wybitnie uzdolnionych czy wykształconych muzycznie. Śpiew ma także wartość terapeutyczną. Warto sięgać do tradycyjnych pieśni, korzystając ze starych śpiewników, nagrań (np. serii wydanej przez Polskie Radio „Muzyka źródeł”) czy przez osobiste spotkania z ludźmi, którzy pamiętają, „jak to się dawniej śpiewało”. – Ja w pieśniach znajduję prawdę o życiu. Każda ze śpiewaczek, które spotkałam, twierdziła, że śpiewanie pomogło jej przetrwać najtrudniejsze chwile w życiu. Podobnie jest ze mną. Śpiew traktuję jako czynność pozwalającą mi wyrażać to, co w danym momencie życia czuję. Jest dla mnie odskocznią.Po tylu latach zbierania, słuchania i badania pieśni teraz śpiewam je z własnym ładunkiem emocjonalnym, bo stały się po części moje – mówi Iwona Wylęgała. – Dodatkowo dzięki mojemu zainteresowaniu i dokumentowaniu pieśni z Opolszczyzny, gdzie mieszkam, poczułam więź z szeroko pojętą społecznością lokalną. Odnalazłam wspólnotę ludzi dzielących się ze mną swoim bogatym repertuarem, pasjami i zainteresowaniem lokalną kulturą – dodaje. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama