107,6 FM

Porządnie szalona

Sto lat temu zmarła najmłodsza ze świętych karmelitanek. Śliczna dziewczyna, która wiedziała, czego chce.

Juanita często rozmawiała z Jezusem. A jednak kiedyś postanowiła się upewnić, czy nie ulega złudzeniu. „Wczoraj powiedziałam Jezusowi, że jeżeli prawdą jest to, że On mówi do mnie, to niech sprawi, aby matka Izquierdo zadała mi pytanie: »Czy kochasz Pana?«. Jakże byłam dzisiaj poruszona, kiedy usłyszałam matkę mówiącą do mnie: »Czy kochasz Pana?«” – pisała w jednym z listów.

Kochała Pana – żywiołowo, z latynoskim temperamentem. Gdy krótko po wstąpieniu do Karmelu w chilijskim Los Andes, już jako Teresa od Jezusa otrzymała pozwolenie na zatrzymanie w celi małego wizerunku Jezusa, zwierzyła się: „On przyszedł ze swoją Teresą i spędziłam godzinę zamknięta w mojej celce, mówiąc Mu tysiące głupstw, gdyż jestem szalona z miłości, porządnie szalona...”.

Istna amazonka

Juana Fernández de Solar była najładniejsza z pięciorga rodzeństwa. Tak wszyscy mówili. Dziadek Eulogiusz był w niej zakochany. W pozostałych wnukach zresztą też. „Każdego popołudnia dziadzio wsadzał nas na konia, rzucając monetę, aby zobaczyć, kto będzie pierwszy. Zawsze zwyciężała Rebeca” – wspominała Juana. Jazdę konną opanowała do perfekcji. „Jeździłam dużo konno i urzekało mnie wspinanie się i zjeżdżanie po zboczach górskich. Dziwiono się, ponieważ jazda mnie nie męczyła; nazywano mnie prawdziwą amazonką” – zapisała. Innym razem opowiadała w liście: „Wczoraj zjeżdżaliśmy z tak stromego wzgórza, że Edward uważał, iż nie potrafię. Ja jednak chwyciłam się za grzywę konia i spokojnie zjechałam”.

Była też dobra w tenisa, nieźle pływała, kochała góry, urzekały ją nadmorskie krajobrazy. Grała na pianinie, pięknie śpiewała, ceniła dobre sztuki teatralne. No i lubiła szybką jazdę samochodem. Musiało to wzbudzać sensację, bo wtedy na samochód było stać tylko najzamożniejszych – był początek XX wieku. A Juana urodziła się w takiej właśnie bardzo zamożnej rodzinie.

„Jezus nie pragnął, abym, jak On sam, urodziła się ubogą. Urodziłam się pośród bogactwa, rozpieszczana przez wszystkich” – stwierdziła kiedyś. Dziecko w takich warunkach łatwo może uznać, że wszystko mu się należy. I Juanita, napotkawszy przeciwności, nieraz wpadała w gniew. „Był on tak wielki, iż wydawało się, że oszalałam. Powodem było to, że moja siostra i kuzynka, które z nami były, nie chciały się z nami kąpać, gdyż byłyśmy bardzo małe” – pisała o jednym z takich zdarzeń z wczesnego dzieciństwa. Jako nastolatka w internacie prowadzonym przez zakonnice potrafiła rzucić kawałkiem ciasta, bo uznała, że jest mniejszy od tych, które dostały koleżanki. A nie przepadała za życiem w internacie. Gdy kończyły się wakacje, pisała do przyjaciółki: „Pomyśl, już tylko siedem dni i trzeba będzie wrócić do tego więzienia. Na samą myśl o tym krew mi się ścina w żyłach. W internacie jestem bardzo nieszczęśliwa... Chętnie puściłabym go z dymem”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama