107,6 FM

Orzeł przemówił

To nieprawda, że diabeł tkwi w szczegółach. W szczegółach tkwi Pan Bóg. W Meksyku usłyszałem, że przed tym obrazem uwierzy niewierzący. Oto największe sekrety autoportretu, wobec których nauka jest bezradna.

Nieprzypadkowo indiańskie imię Juana Diego – Cuauhtlatoatzin – tłumaczy się jako „Ten, kto mówi jak orzeł”.

Była sobota. Dzień poświęcony Matce Bożej. O świcie 8 grudnia 1531 roku świeżo upieczony chrześcijanin Indianin Juan Diego schodził ze wzgórza Tepeyac. Nagle stanął poruszony. Jego uszy muskała pełna harmonii fala dźwięków. Zdumiony rozejrzał się, szukając jej źródła. Zamiast ptaków czy grajków ujrzał przepiękną kobietę. Zadrżał. „Jasieńku – poprosiła Indianina zdrobniale – idź do biskupa i poproś, by zbudował tu kościółek”. Pobiegł ile sił w nogach. Tak rozpoczęła się ta poruszająca historia…

Królowo moja, Maleńka

123 lata temu w zapomnianej przez ludzi dolinie Cova da Iria Maryja przemawiała po portugalsku, w La Salette w gwarze francuskich wieśniaków, a Juan Diego konwersował z Nią w indiańskim języku nauathl. „Moja Pani, Królowo moja, Maleńka” – mówił pieszczotliwie do Maryi Indianin, a ta, zwracając się do niego, użyła formy „Juanitzin Diegotzin”, co w języku Azteków oznaczało ogromny szacunek.

Dziś miasto Meksyk funkcjonuje na dwóch poziomach. Dolnym: w zatłoczonym metrze, którym co dzień pędzi do pracy kilkanaście milionów ludzi, i górnym: w morzu ludzi stojących w korkach miasta giganta. Barwny tłum przelewa się, balansując między stoiskami z ostrymi chili i tacos oraz lasem straganów uginających się pod tonami różańców i figurek. Pod najniezwyklejszym autoportretem świata na kolana pada rocznie ponad 20 mln wiernych.

Pod niebem pełnym cudów

Jeśli chcesz spojrzeć na gwiazdy, musisz… zerknąć na obraz z Guadalupe. Badania układów gwiezdnych rozpoczęte w 1981 roku wykazały, że układ gwiazd na płaszczu Maryi jest identyczny z tym, jaki miał miejsce nad Meksykiem w grudniu 1531 roku. Bez trudu można rozpoznać gwiazdozbiory Wielkiej Niedźwiedzicy, Skorpiona czy Warkocz Bereniki. Układ gwiazd nie jest jednak przedstawiony geocentrycznie (obserwowany z Ziemi), lecz heliocentrycznie, a więc tak… jakby obserwator stał na Słońcu. Jaka ręka stworzyła w XVI wieku ten nieboskłon? To nie wszystko: okazało się, że obraz jest też… mapą rejonu Meksyku, na której zaznaczono między innymi wulkany. Zawiera również wiele azteckich kodów, które można czytać bez końca.

„Matematycy doszukali się w obrazie złotych proporcji i ciągu Fibonnacciego, a muzycy – brzmienia medytacyjnej muzyki sfer niebieskich. Mandorla (obłok wokół postaci) był czytelnym symbolem świętości, niebieska barwa szaty oznaczała nieśmiertelność, szarfa wokół bioder – dziewictwo (podobnie jak rozpuszczone włosy), a gronostajowe podszycie tuniki: królewską godność oraz czystość” – wyjaśnia w znakomitej, pachnącej drukiem książce „Największa tajemnica Guadalupe” dr Wincenty Łaszewski (wyd. Fronda, 2020). – „Płaszcz Maryi mówił o panowaniu i władzy. Tylko władca mógł ubierać się w szaty takiego koloru”.

Łączy światy

Europejczyk zauważy, że Maryja jest przedstawiona w ruchu, tak jakby chciała wyjść z ram. Indianie nie mieli jednak wątpliwości: Ona tańczy. A taniec był dla nich przede wszystkim świętym, rytualnym obrzędem. W pobożnie złożonych dłoniach widzieli klaszczącą Matkę Boga. W geście tym widzieli również czytelny znak: Niewiasta składa ręce, uznając panowanie kogoś większego od siebie.

Maryja na portrecie nie jest wysoka (ma jedynie 143 cm), bo wzrostem dostosowała się do niskich indiańskich kobiet. Ale nie jest Indianką, tylko… Metyską. Ponad dekadę po konkwiście ukazała się jako córka zdobywców i tych, którzy byli początkowo znakowani tak jak bydło. Przełamała kulturowe granice. Połączyła to, co wydawało się nie do połączenia.

– „Maryja ma twarz koloru moreno. To kolor skóry Metysów” – opowiada Grzegorz Górny, który wraz z Januszem Rosikoniem wydał przed laty album poświęcony Guadalupe. „Pokojowe przenikanie się dwóch światów dokonywało się właśnie przed obliczem Madonny. Przed nią zarówno Hiszpanie, jak i Aztekowie wyrzekali się pragnienia zemsty i wzajemnej nienawiści, które nagromadziły się podczas konkwisty. Kiedy Maryja objawiła się w kolorze moreno, Metysi traktowani byli zarówno przez Europejczyków, jak i przez Indian z najwyższą pogardą. Hiszpanie widzieli w nich owoc wojny i rozpusty, Aztekowie zaś – skutek gwałtu. Niechciane dzieci ze związków mieszanych były masowo porzucane. Faktyczne narodziny ludu Metysów nastąpiły w momencie pojawienia się wizerunku Matki Bożej z Guadalupe”.

Ratuje od Pożerającego

Pani z Nieba nie przedstawiła się jako Maryja z Guadalupe. To hiszpańscy konkwistadorzy zakochani w Maryi z ich iberyjskiego Guadalupe przekształcili indiańskie podobnie brzmiące określenie w nazwę swego rodzimego sanktuarium. Jedna z hipotez imienia, jakim przedstawiła się Juanowi Maryja, brzmi: „Ta, która ratuje nas od Pożerającego”. Pożerającym miał być Pierzasty Wąż – Quetzalcoatl, bożek żądający nieustannych ofiar z ludzi.

Suknię Maryi pokrywają roślinne ornamenty. To, co dla Europejczyków było jedynie botaniczną ciekawostką czy ozdobą w stylu flower-power, dla miejscowych Indian miało ogromne znaczenie. Doskonale pamiętam florystyczną wyliczankę przewodniczki, kiedy przed laty odwiedziłem Guadalupe. – Na szacie królowej zobaczyli kwiat kwinkunksa. To symbol początku kalendarza, nowego życia. Indianie poznawali po nim, że ta Niewiasta jest brzemienna. To również symbol absolutnej boskości i transcendencji i aztecki ideał harmonii. Indianie widzieli też „kwiat serca”. Dla nas kolejna ciekawostka; dla Indian porażający znak. Indianie składali Pierzastemu Wężowi ofiary z ludzi, a po kamiennych stopniach piramid ściekała krew. Hiszpanie notowali, że w tych obrzędach mordowano nieraz w ciągu pięciu dni aż dwadzieścia tysięcy ludzi. Kwiat magnolii w symbolice azteckiej odnosił się do serc ludzi składanych w ofierze bogom.

Znak na szacie Maryi był bardzo czytelny. Nie trzeba wyrywać ludzkich serc, przynoszę wam Tego, który sam dał sobie przebić serce. Jego ofiara wystarczy.

Oko w oko

Nieprzypadkowo Maryja stoi przed słońcem. Kim jest Ta, która zasłania boga Słońca? Księżyc pod stopami Dziewicy nie był jedynie nawiązaniem do proroctwa Apokalipsy. Ta, która depcze księżyc – czytali obraz Indianie – podporządkowuje sobie kolejne nasze bóstwo. Już samo słowo „Mexico” można przetłumaczyć jako zwrot „w pępku księżyca”.

Nie tylko symbolika obrazu jest zaskakująca. Zdumiewają również niewidoczne dla zwykłego śmiertelnika detale, które ożywają dopiero dzięki naukowej aparaturze. Gdy w 1929 roku zawodowy fotograf Alfonso Marcué Gonzales powiększył kilkukrotnie wizerunek z Guadalupe, zdumiony odkrył kolejną tajemnicę. Choć średnica tęczówek Maryi na obrazie wynosi zaledwie 8 mm, można w nich znaleźć niewytłumaczalną zagadkę. W źrenicach odbiła się, jak w obiektywie aparatu fotograficznego, scena pierwszej „prezentacji” obrazu. Widać hierarchów Kościoła, kapłanów, służących, a nawet ciemnoskórą niewolnicę. Tego nie jest w stanie namalować żaden malarz – stwierdzili naukowcy z NASA.

„Zdumiewające jest przede wszystkim to, że zgrzebne płótno utkane z włókien agawy powinno rozpaść się po kilkudziesięciu latach, a autoportret utworzony na indiańskim płaszczu nie niszczeje i nie blaknie. Ma się świetnie; nie zabrudziły go dymy kadzideł i nie uszkodził kwas azotowy, wylany nieopatrznie na wizerunek przez konserwatorów” – opowiada Wincenty Łaszewski. „Nie został wymalowany żadnymi ziemskimi farbami, przypomina zdjęcie z polaroidu – zwykłe włókna agawy w niewytłumaczalny sposób zostały zabarwione od wewnątrz za pomocą techniki nieznanej do dzisiaj. Zdjęcia rentgenowskie nie wykazują żadnych pociągnięć pędzla na płótnie”.

Osiem milionów nawróconych

Różowa barwa tuniki, będąca kolorem wstającego słońca, symbolizuje odradzające się na nowo życie. Zdumieni hiszpańscy misjonarze widzieli na własne oczy realizację tej profetycznej obietnicy. W ciągu siedmiu lat od objawienia nawróciło się aż 8 mln Indian! Przez dziesięć lat franciszkanom udało się nawrócić zaledwie garstkę Azteków. To zdumiewa najbardziej. W chwili objawień w Tepeyac na terenie Meksyku przebywało prawdopodobnie około czterdziestu misjonarzy. Ewangelizacja szła jednak niezwykle opornie. „Sami misjonarze pozostawali oszołomieni tak licznymi nawróceniami. Ich dezorientacja była tym większa, że Indianie nie traktowali chrztu jako czynności magicznej, a religii chrześcijańskiej nie ograniczali jedynie do sfery rytualnej” – wyjaśnia Grzegorz Górny. „Za konwersją szła w parze chęć przemiany życia. Szczególnie widoczne było to w sferze, w której Kościół ponosił do tej pory największą klęskę, czyli w kwestii poligamii. Wiele trudu zajęło misjonarzom przekonanie pierwszych ośmiu par do zawarcia sakramentalnego małżeństwa. Do uroczystości tej doszło 14 października 1526 roku. I oto nagle, po 1531 roku, Indianie samorzutnie jęli odchodzić od poligamii i zawierać śluby katolickie. Misjonarze nie mogli się nadziwić, że tubylcy zaczęli traktować monogamiczne małżeństwo jak coś oczywistego, choć większość z nich nie słuchała wcześniej na ten temat żadnych katechez. Zjawisko przybrało charakter masowy. Brat Toribio de Benavente, obdarzony przez Azteków przydomkiem Motolinía, wspominał w 1541 roku: »Jest tak wielu młodych mężczyzn, którzy biorą ślub, że kościoły pękają w szwach. Są dni, gdy sto par bierze ślub, i takie dni, gdy par tych jest dwieście i trzysta, i pięćset«. Historia ludzkości nie zna podobnego precedensu. To, co na Starym Kontynencie dokonywało się na przestrzeni kilku wieków, w Nowym Świecie stało się w ciągu kilku lat”.

Juan Diego został wyniesiony na ołtarze dokładnie trzydzieści lat temu. Beatyfikacji dokonał uwielbiany w Meksyku Jan Paweł II, a podczas kolejnej podróży do kraju agaw, opuncji i dymiących wulkanów w 2002 roku ogłosił go świętym.

O tym obrazie mógłbym pisać bez końca. Opowieść „Tego, który mówi jak orzeł”, lotem błyskawicy podbiła serca Azteków. Dziś wizerunek Pani z Guadalupe można znaleźć w Meksyku na każdym kroku. Na koszulkach, balonikach, słodyczach, a nawet losach loterii fantowej. Część kodu autoportretu z Guadalupe czytelna była jedynie dla Hiszpanów, a część tylko dla Indian. Maryi udało się połączyć te światy.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama