107,6 FM

Tragedia i niezwykłe ocalenie

Tablica poświęcona ofiarom bombardowania miasta przez Sowietów zawisła na Domku Maryi obok kościoła św. Jerzego w centrum Rydułtów.

W tym miejscu do 4 lutego 1945 r. stała organistówka. Tego mroźnego dnia wczesnym popołudniem nad Rydułtowami rozległ się basowy huk nadlatujących samolotów. Wielu mieszkańców wyszło je zobaczyć – byli przyzwyczajeni do imponującego widoku setek alianckich bombowców. Dotąd przelatywały one wysoko nad głowami cywilów, zmierzając w zwartych formacjach ku fabrykom paliw syntetycznych w Kędzierzynie i okolicach.

Tym razem było jednak inaczej: to nie nadlatywali Amerykanie, lecz Sowieci, których celem były właśnie Rydułtowy.

Szczęśliwa pierzyna

19-letnia organistka Helena Jędrzejczyk była zmęczona i nie ruszyła do okna oglądać samolotów. Zamiast tego w pokoju na piętrze nakryła się pierzyną, bo było jej zimno. Dziś mówi, że po raz pierwszy w życiu ocaliło ją lenistwo.

Kilka metrów od 19-latki w oknie stała służąca Karolina Pinior. Wskazywała palcem samoloty. To była ostatnia rzecz, którą zobaczyła Helena przed tragedią. W ułamku sekundy Karolina została zmieciona potężną eksplozją. Na organistówkę spadła bowiem bomba lotnicza.

Spośród dziesięciu osób, obecnych w tej chwili w budynku, w jednej chwili życie straciło dziewięć. Poza Karoliną były to siostry służebniczki Henrietta, Briolana i Benicja. Zginęli też mieszkający tu Ludwik Łukoszek, Zofia Krzywik i aż trzech chłopców o nazwisku Polok: 16 letni Jerzy, 14-letni Franek i 6-letni Stefan. Nad ciałami synów rozpaczała ich mama, wdowa Polokowa, której nie było w organistówce w czasie nalotu.

Helena Jędrzejczyk wyszła z tej straszliwej eksplozji żywa. Była tylko poobijana i zakrwawiona. Gruzu, który na nią się posypał na piętrze, było o wiele mniej, niż na dolnej kondygnacji. Sądzi, że także pierzyna, którą się przykryła, w jakimś stopniu ochroniła ją przed uderzeniami. Podmuch wyrzucił ją na kupę gruzu. Z łóżka, na którym leżała, zostały strzępy.

Gdzie jest Briolana?

Dzisiaj Helena nosi nazwisko Burek. Została lekarką – internistą i radiologiem. Nosi tytuł zasłużonej dla Raciborza. Mieszka w tamtejszej dzielnicy Brzezie, z której zresztą pochodzi. Ma 94 lata. – Mama często wspominała, że ciała siostry Briolany długo nie udawało się odnaleźć. Briolana jednak aż trzy razy śniła się innej siostrze i w tych snach dawała jej znać, gdzie leży. Ksiądz proboszcz był już tym zniecierpliwiony, bo bezskutecznie szukali tam już trzy razy. Ostatecznie jednak właśnie w tamtym miejscu ciało siostry Briolany zostało w końcu znalezione – mówi doktor Aleksandra Gamrot, córka Heleny.

Tragedia i niezwykłe ocalenie   Helena Burek mieszka dziś w Brzeziu. Jako jedyna przeżyła wybuch bomby. Przemysław Kucharczak /Foto Gość

Dziennikarka i historyk Aleksandra Matuszczyk-Kotulska, autorka monografii Rydułtów, znalazła w źródłach informację, że ciało siostry znalazł kolejny miejscowy organista, kiedy wybierał z gruzów organistówki potrzebne mu cegły i piasek. Leżało na głębokości 60 cm. Stało się to dopiero 2,5 roku po tym bombardowaniu.

Pękają witraże

Sowieckie bombowce 4 lutego 1945 r. nurkowały także nad innymi budynkami. „Druga bomba największa padła na plac kościelny tuż przed główną bramą. Trzecia bomba spadła w podwórze sąsiada pana Szuły. Wszystkie przepiękne nowe witraże kościoła zostały zniszczone” – czytamy w liście, odkrytym w 2017 r. w kapsule czasu na wieży rydułtowskiego kościoła. Napisał go w 1945 r. ówczesny proboszcz Wojciech Urban. Dołączył listę ofiar bombardowania przez „bolszewickich latawców” – jak się wyraził – w domach obok kościoła.

▲	Rydułtowiki zasypują wielki lej po eksplozji bomby przed wejściem  do świątyni.   ▲ Rydułtowiki zasypują wielki lej po eksplozji bomby przed wejściem do świątyni.
reprodukcja Przemysław Kucharczak /Foto Gość

Ludzie ginęli także w innych miejscach. W głównym pawilonie rydułtowskiego szpitala zginęło siedmiu robotników.

Z dziennika bojowego sowieckiej 8. Gwardyjskiej Dywizji Bombowej wynika, że w nalocie wzięło udział 10 bombowców nurkujących Pe-2, a lotnicy bombardowali i strzelali „do ludzi i urządzeń technicznych przeciwnika w Rydułtowach”.

Ten nalot zabił w tym mieście 23 cywilów. Były wśród nich dzieci, była młodzież; zginęły m.in. dwie młode dziewczyny stojące w drzwiach domu Szułów.

Wszystkie nazwiska ofiar zostały wypisane na tablicy, powstałej z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Rydułtów i sfinansowanej przez władze miasta. Zawisła ona na Domku Maryi – czyli domu parafialnym. Domek Maryi został wzniesiony po wojnie w miejscu zniszczonej organistówki, a jego budowniczymi byli parafianie i ksiądz wikary Franciszek Blachnicki, późniejszy twórca Ruchu Światło–Życie i kandydat na ołtarze.•

Tragedia i niezwykłe ocalenie   Miejsce dramatu dzisiaj. Przemysław Kucharczak /Foto Gość
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama