107,6 FM

Kto ptak, a kto nie ptak?

Status artysty zawodowego pomógłby tysiącom muzyków, malarzy i aktorów opłacić składki emerytalne i zdrowotne. Tylko kto jest prawdziwym artystą?

Umowy śmieciowe to jedna z głównych bolączek tej branży – mówi Łukasz Jankowski, dwudziestoparoletni flecista z Warszawy. Jak dodaje, muzyk jednego dnia gra z orkiestrą w Krakowie, a drugiego z trio w stolicy i podpisuje umowę tuż przed koncertem. Oznacza to jednak, że artyści, którzy nie zarabiają wystarczająco dużo, by opłacało im się otworzyć działalność gospodarczą, przez całe lata pozostają poza systemem emerytalnym i zdrowotnym. Dotyczy to również aktorów czy malarzy. Ustawa opracowywana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ma to zmienić. Osoba mająca potwierdzony status artysty i zarabiająca mniej niż wynosi średnia krajowa mogłaby ubiegać się o dopłatę do składki emerytalnej i chorobowej. Dopłata wyniosłaby nawet 80 proc.

Poniżej średniej

W mediach można znaleźć informacje o dochodach śp. Witolda Pyrkosza, który w dobrych czasach miał dostawać nawet 800 tys. zł rocznie z tantiem, czy zmarłego niedawno Romualda Lipki z zespołu Budka Suflera, którego dochody były jeszcze wyższe. Student muzycznej uczelni, autor przeboju disco polo co tydzień inkasował 10 tys. zł za występ. Jednak te liczby mają się nijak do sytuacji większości twórców. Połowa polskich aktorów zarabia nie więcej niż 3,2 tys. zł miesięcznie – podaje portal wynagrodzenia.pl. Jeśli nie jest się gwiazdą, za dzień zdjęciowy w serialu można dostać kilkaset złotych, nieco więcej za reklamę. Warszawski instrumentalista będący absolwentem uczelni muzycznej dostaje 300–400 zł za koncert – w tym mieści się próba w Warszawie i własny dojazd na miejsce występu (jeśli mecenasem jest duża firma, znany kompozytor muzyki filmowej za dyrygowanie podczas tego koncertu może otrzymać ok. 10 tys. zł). Łukasz Jankowski jest stale związany z zespołem Grzeczni Chłopcy grającym jazzowe aranżacje różnych przebojów, ale także grywa dorywczo, bo – jak tłumaczy – z występów z jedną grupą trudno jest się utrzymać.

– Wielu artystów zmuszonych jest do założenia działalności gospodarczej, ale to i tak nikły promil w stosunku do liczby pozostałych pracowników zawodów kreatywnych, których szacujemy na ok. 60 tys. osób – mówi Stanisław Trzciński, kulturoznawca i prezes wytwórni STX Music Solutions, członek ZAiKS.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama