107,6 FM

Odebrali mi miłość i marzenia

– W Auschwitz straciłam zdolność do normalnego odczuwania, tak naprawdę nie potrafiłam mocno kochać, nigdy nie miałam marzeń – mówi pani Lidia.

W czasie audiencji ogólnej 26 maja Franciszek zbliżył się do Lidii Maksymowicz, która odsłoniła lewe przedramię i pokazała numer obozowy, wytatuowany w 1940 r. w obozie w Auschwitz. Papież na chwilę się zatrzymał, wziął jej rękę i pocałował numer, po czym przytulił kobietę. – To było coś nadzwyczajnego, tak jakbym czuła, że nabrałam jakiejś mocy. Nie spodziewałam się, że mnie przytuli do siebie, pocałuje w numer obozowy. Tylko papież Franciszek mógł cos takiego zrobić, bo on jest po prostu w sensie pozytywnym nieprzewidywalny – pani Lidia dzieli się swoim doświadczeniem z GN. Dodaje, że gest papieża nie jest tylko dla niej, lecz odbiera go jako hołd dla dzieci, które znalazły się w Auschwitz. Po tym wydarzeniu na nią i jej historię zwrócił uwagę cały świat. Film ukazujący spotkanie z papieżem był pokazywany przez wiele mediów w różnych krajach.

Lidia Maksymowicz trafiła do obozu w Auschwitz jako trzyletnie dziecko. Rozdzielona z matką, była poddawana okrutnym eksperymentom medycznym. Przeżyła. Trafiła do polskiej rodziny. Po 17 latach okazało się, że jej rodzona mama żyje, jednak pozostała z matką, która ją wychowała. Jako dorosła osoba spotyka się z różnymi środowiskami i opowiada o swoich obozowych doświadczeniach. Także we Włoszech realizowała swoją misję. Przyjechała do tego kraju na zaproszenie włoskiego stowarzyszenia Memoria Viva, aby odbyć serię spotkań z władzami regionu Piemontu, a także kilka spotkań edukacyjnych w szkołach. Swoją historią podzieliła się również z nami.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama