Św. Franciszek Possenti

Bawidamek. Tak mówili o dzisiejszym świętym w czasach szkolnych.

Bo istotnie Franciszek Possenti miał pociągający wygląd, aż do przesady dbał o swoje ubranie, lubił grę w karty, tańce, wieczorki towarzyskie i polowania. I choć przyjął wszystkie sakramenty, i uczęszczał do chrześcijańskich szkół, to ostatnie miejsce gdzie by się go spodziewano to zakon. Tymczasem, gdy skończył 18 lat zapukał do drzwi klasztoru. I to nie byle jakiego, tylko jednego z najsurowszych – do pasjonistów. Dlaczego to uczynił? To pozostanie jego tajemnicą, ale musiał zmienić się nie do poznania, skoro wybrał zakon, którego celem było pogłębianie w sobie i szerzenie wśród otoczenia nabożeństwa do męki Pańskiej i do Matki Bożej Bolesnej. Zachował się jego notatnik, w którym zapisywał coraz to nowe ofiary w duchu pokuty. Był gotów przyjąć wszystkie, choćby największe męki, byle tylko pocieszyć Serce Chrystusa i serce Jego Matki. A towarzyszyła temu tak głęboka wewnętrzna radość, że pozostawiała ona widoczny ślad na jego obliczu. Jaki? Taki, że z 'bawidamka' stał się w opinii współbraci 'Świętym Uśmiechu'. Ciekawe jak potoczyłyby się losy Franciszka dalej, gdyby w wieku 24 lat nie zabrała go gruźlica. Nie zdążył przyjąć święceń kapłańskich, ale zdążył złożyć śluby w zakonie pasjonistów i zmienić imię na brat Gabriel od Matki Bożej Bolesnej. Święty uśmiechnięty pasjonista.

 

« 1 »

Zapisane na później