107,6 FM

Religia liberalna

Myśl wyrachowana: Kościół ma problemy, gdy zamyka się na Ewangelię - a nie na "demokrację".

Rozkoszne to jest, gdy ktoś, kto życzy ci jak najgorzej, martwi się o twoje dobro i z troską wskazuje sposób wyjścia z problemu.

„Seminaria – inkubatory nietolerancji” – takim tytułem opatrzył swój tekst w „Gazecie Wyborczej” Wojciech Maziarski.

„To nie może być przypadek, że wśród absolwentów seminariów duchownych tak wielu jest wrogów liberalnej demokracji. Najwyższa pora zacząć się przyglądać procesowi kształcenia w tych szkołach” – alarmuje publicysta. Proponuje „środki zaradcze”, m.in. w postaci przymusowego wprowadzenia do programu „dodatkowych lekcji z zakresu konstytucjonalizmu, wielokulturowości i nowocześnie rozumianych praw człowieka”. Trzeba to zrobić, bo, jak stwierdza, „polska demokracja sama kształci swoich wrogów i płaci za to pieniędzmi swoich obywateli”.

To ci dopiero język człowieka tolerancyjnego, otwartego na różnorodność pod warunkiem, że będzie ona spełniała standardy „liberalnej demokracji”.

A właśnie – co to jest ta liberalna demokracja, że nie wolno się jej sprzeciwiać? Czym ona jest, skoro niechętnych wobec niej trzeba resocjalizować jakimś przymusowym nauczaniem? Co to, bożek jakiś? Prawda podana do wierzenia bez możliwości sprzeciwu?

A tak, zapanowało w niektórych kręgach polityczno-społecznych przeświadczenie, że lewicowo-laicki sposób widzenia świata jest czymś absolutnie wzorcowym i według wierności temu wzorcowi należy oceniać wszystko. Że to szczytowe osiągnięcie ludzkości, a wszystko inne jest już tylko niżej. I że z wysokości tejże liberalnej demokracji jej funkcjonariusze mają prawo wskazywać, jak ludzie mają myśleć, a tych, którzy tak myśleć nie chcą – karać.

Gdyby taka wizja władzy się zrealizowała, każdy konsekwentny chrześcijanin musiałby należeć do tych karanych. Tak się bowiem składa, że dla nas wzorcem jest nie demokracja czy jakikolwiek inny system społeczny, tylko Ewangelia. To ona wyznacza kierunek naszego myślenia i zachowania, a nie standardy moralnych liberałów. Dobra Nowina nie zadowala się tolerancją – każe kochać. Nie fiksuje się na walce z ksenofobią – otwiera na autentyczne, bo duchowe braterstwo. Nie poprzestaje na ziemskich prawach człowieka – wskazuje każdemu drogę do nieba.

My, chrześcijanie, popełniamy oczywiście błędy, czasem fatalne, ale dzieje się tak wyłącznie wtedy, gdy nie jesteśmy wierni Ewangelii, gdy idziemy za „tym światem”, tracąc ewangelizacyjny zapał i dbając tylko o to, żeby nie narazić się Maziarskim wszystkich krajów. Być może przyjdzie nam za te grzechy zapłacić, znosząc prześladowanie ze strony inwazyjnych krzewicieli „tolerancji”. Ale cóż – Bóg dopuszcza takie rzeczy, gdy formalni wyznawcy mają Go na ustach, a w sercu noszą, na przykład, „liberalną demokrację”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama