107,6 FM

Mecz jak horror i tasiemiec

Polscy siatkarze wygrali z Włochami 3:2 (23:25, 25:22, 23:25, 25:21, 25:23) w ostatnim meczu turnieju Ligi Narodów w Mediolanie. Biało-czerwoni, którzy mają na koncie osiem zwycięstw i cztery porażki, zachowali szanse na awans do turnieju finałowego.

Zwycięstwa po tie-breakach były wizytówką Polaków w Mediolanie. W takim samym stosunku pokonali wcześniej tam Argentyńczyków i Serbów.

W obu wcześniejszych spotkaniach kluczową rolę - zwłaszcza za sprawą swojej zagrywki - odegrał w ekipie dwukrotnych mistrzów świata Bartosz Kwolek. Trener Vital Heynen postanowił jednak w niedzielę dać mu nieco odpocząć i przyjmujący ONICO Warszawa przez pierwsze dwa sety oglądał poczynania kolegów z kwadratu dla rezerwowych.

Ekipa gospodarzy z kolei w sobotę uległa Argentynie 1:3 i na koniec turnieju przed własną publicznością chciała się zrehabilitować. Szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini w całej LN postanowił dać odpocząć wielu gwiazdom swojej ekipy, a pozwala ogrywać się w większości młodszym zawodnikom.

Niedzielny pojedynek - podobnie jak cały turniej w Italii - był ważny dla biało-czerwonych w kontekście przedłużenia szans na awans do Final Six. Przed tym spotkaniem zajmowali szóste miejsce, tracąc do wyprzedzających ich Włochów pięć punktów i mając w dorobku o jedno zwycięstwo mniej.

Pierwszy set właściwie od początku nie układał się po myśli Polaków, którzy popełniali wiele błędów. Przy stanie 7:5 dla rywali Heynen w charakterystyczny dla siebie sposób mocno protestował po decyzji sędziów i szybko zarobił żółtą kartkę. Przewaga podopiecznych Blenginiego rosła (15:10), a biało-czerwoni nie byli w stanie nic zdziałać. W końcówce biało-czerwoni zmniejszyli stratę, ale w decydującym momencie znów notowali kosztowne pomyłki. W ekipie Heynena wszyscy zawodzili, po drugiej stronie siatki na plus wyróżnił się za to Roberto Russo, zdobywca ośmiu punktów.

« 1 2 »

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama