107,6 FM

Czy małżonkowie potrzebują duszpasterza i kierownika duchowego?

O randce małżeńskiej, pracy nad dialogiem i duszpasterzach, którzy potrzebują otwartych uszu i serc z ks. Piotrem Kieniewiczem rozmawiała na antenie Radia eM Dominika Szczawińska.

Ks. Piotr Kieniewicz, autor książki „Małżeński labirynt”, zwraca uwagę, że małżonkowie mogą łatwo przyzwyczaić się, że są obok siebie, ale w coraz mniejszym stopniu być razem.

– Mówię im wtedy: „Traktujecie swoją miłość jako pewien kapitał. Zainwestowaliście i teraz chcielibyście żyć z procentów... Tylko że to tak nie działa". Miłość nie jest inwestycją kapitałową, tylko obrotową. Jak długo pracujemy, tak długo z tego obrotu procent przechodzi nam w relację – wyjaśnia duszpasterz. – To trochę jak z tym dynamem w rowerze. Przestaję kręcić pedałami, to przestaje mi świecić lampka – dodaje.

Czym w istocie jest randka małżeńska? – Randka to czas, gdy małżonkowie decydują się oboje na to, że mają czas na wyłączność dla siebie. Wyłączamy telewizor, wyłączamy telefon, idziemy na spacer albo do knajpki, najlepiej takiej gdzie nas nie znają i nie będą zaczepiać. Tam siadamy i rozmawiamy. Jeśli są to naprawdę trudne rozmowy, to dobrze jeśli stół nie jest najmniejszy. Aby był pewien dystans, który przez rozmowę będziemy starali się zmniejszać – radzi. ks. Kieniewicz.

Przyznaje tez, że Kościół kojarzy się dziś z wymaganiami. – Trochę słusznie, a trochę błędnie. Wymagania są od Pana Jezusa. To On je stawia, żeby nasze życie było dobre. Jeżeli mówimy o miłości, to zawsze są wymagania. Jeśli przestajemy wymagać, to już to nie jest miłość. To wtedy „bądź sobie, jaki chcesz”. Mówił o tym również św. Jan Paweł II. Chcesz wejść na szczyt? Musisz iść pod górę. W górę strumienia. Nie ma taryfy ulgowej. Jeśli odpuszczę, popłynę z prądem, jak martwa ryba.

Posłuchaj całej audycji Radia eM „Dobry tytuł”

Dominika Szczawińska, ksiądz Piotr Kieniewicz   Dominika Szczawińska, ksiądz Piotr Kieniewicz

Pretekstem do rozmowy jest książka ks. Piotra Kieniewicza: „Małżeński labirynt”. Jej autor, marianin, od lat zajmujący się problematyką bioetyczną, zagadnieniami płodności i początków życia ludzkiego, pisze o małżeństwie dla małżeństw i tych, którzy się do niego przygotowują. Przybliża jego tajemnicę jako sakramentu i obrazu miłości Chrystusa do Kościoła, ukazuje jego wartość podkreśloną w encyklice Humanae vitae, porusza tematy związane z życiem małżonków na co dzień.

 

« 1 »
  • Anonim (konto usunięte)
    22.01.2020 10:26
    Rodzi się pytanie na ile osoby z zewnątrz powinny i mają prawo wtrącać się do małżeństwa, które przecież ma być jednym ciałem.
    Czasami odnoszę wrażenie, że wielu księży wiele energii poświecą na bycie tym trzecim (duchowo) w małżeństwach. Często też duchowni zapominają, że są teoretykami ds małżeńskich a praktykami spraw duchowych. I o ile pomoc duchowa jest oczywista, to pomoc w zakresie wielkości stołu przy randce ale jej miejscu i sposobie spędzania czasu jest dyskusyjne teoretyczna.
    Jako mąż wolałbym aby księża potrafili odpowiadać na czasami bardzo trudne pytania duchowe, ale na pewno z obcym księdzem nie mam zamiaru dyskutować o małżeństwie. Inna jest oczywiście sytuacja, gdy ksiądz jest przyjacielem rodziny, ale te rozmowy mają charakter przyjacielski, a nie "kierownictwa duchowego" cokolwiek to znaczy.
    doceń 10
  • Henryk
    22.01.2020 11:55
    "Małżonkowie mogą łatwo przyzwyczaić się, że są obok siebie, ale w coraz mniejszym stopniu być razem. " Ten kto to napisał nie ma zielonego pojęcia o tym co to jest małżeństwo! Czy w ogóle jeszcze ktoś to wie? Małżeństwo jest to kobieta i mężczyzna złączeni miłością małżeńską, która jest czysta, czyli pierwsza i jedyna, bo jest darem Boga dla ludzi na ziemi, aby ich uszczęśliwiała i aby ich dzieci poczynały swoje życie w tej miłości. Aby młodzi ludzie otrzymali od Boga zdolność do miłości oblubieńczej/małżeńskiej, muszą jako dzieci od poczęcia wzrastać w takiej miłości, muszą wiedzieć co to jest małżeństwo, jak mają być do niego przygotowani i mieć warunki do założenia rodziny. Wtedy jest im potrzebna pomoc dorosłych. Po utracie czystości i wychowaniu w egoizmie nie można już mówić o małżeństwie. W Kościele powinno to być jasno powiedziane, w kościele błogosławione powinny być tylko prawdziwe małżeństwa, a nie cudzołożne spółki egzystencjalno-seksualne. Przez takie błogosławienie cudzołóstwa, grzech cudzołóstwa spada też na duchownych, którzy takie spółki nazywają małżeństwem i jako małżeństwa je błogosławią w kościele.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama