107,6 FM

Rok z przeszkodami

O przyszłości Zjednoczonej Prawicy, wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji i ulicznych protestach mówi prezydent Andrzej Duda.

Bogumił Łoziński: Kończy się rok – bardzo trudny z powodu pandemii i wynikających z niej problemów. Chciałbym jednak najpierw spytać o najbardziej pozytywne wydarzenie 2020 r. według Pana Prezydenta.

Prezydent Andrzej Duda: W moim osobistym życiu był to na pewno fakt, że dzięki poparciu rodaków wygrałem wybory prezydenckie. Jestem wdzięczny, że takie wsparcie otrzymałem. To była pozytywna ocena mojej pracy w pierwszej kadencji, czego dowodem jest to, że ponad dwa miliony więcej Polaków niż pięć lat temu oddało na mnie głos. W wymiarze państwowym bardzo ważne było, że mimo pandemii udało się przeprowadzić wybory prezydenckie, a w czasie kampanii wyborczej, która była przecież bardzo dynamiczna, nikt z kandydatów nie zachorował. Myślę, że dla wszystkich wielką radością było wielkie zwycięstwo Igi Świątek w turnieju tenisowym Rolanda Garrosa w Paryżu. To wielki, historyczny sukces polskiego tenisa i tej bardzo młodej, obiecującej zawodniczki. Wierzę, że będzie miała karierę co najmniej tak samo udaną jak Agnieszka Radwańska.

Środowiska konserwatywne z satysfakcją odebrały wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z konstytucją. Jak Pan Prezydent ocenia ten wyrok?

Jako człowiek i jako prawnik zareagowałem na ten wyrok pozytywnie. W gruncie rzeczy on nie mógł być inny – musiał zakwestionować przepis dopuszczający aborcję eugeniczną, co podkreślało wielu prawników, m.in. prof. Andrzej Zoll. Osobiście uważam i zawsze uważałem, że aborcja eugeniczna, pozwalająca na mordowanie dzieci z zespołem Downa czy innymi schorzeniami, które mimo niepełnosprawności mogłyby przecież żyć, jest absolutnie niezgodna z moim sumieniem czy jakimikolwiek regułami humanizmu, nie wspominając o zasadach religijnych. Zawsze byłem przeciwnikiem aborcji eugenicznej, dlatego uważam ten wyrok Trybunału za dobry.

Jednak po ustnym ogłoszeniu wyroku złożył Pan Prezydent w Sejmie projekt ustawy, która dopuszcza przerwanie ciąży, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka”. Przecież to też jest aborcja eugeniczna.

Pełnię urząd Prezydenta Rzeczypospolitej, a to zobowiązuje do analizowania, co się dzieje w polskim społeczeństwie, i słuchania, jakie są problemy, a nie kierowania się tylko osobistymi przekonaniami. Wysłuchałem wielu kobiet, które mają poważne obawy w związku z zakazem aborcji eugenicznej. Projekt, który wniosłem, w pewnym sensie stanowi odpowiedź na niektóre z tych obaw, bo część z nich była bezpodstawna. Na przykład nieprawdziwe są twierdzenia, że wyrok Trybunału odbiera kobiecie prawo do aborcji, gdy zagrożone jest jej zdrowie albo życie.

Czyli projekt Pana Prezydenta powstał pod naciskiem ulicznych protestów kobiet?

Nie powiedziałbym, że pod naciskiem, bo ja takim działaniom nie ulegam. Słucham głosów społeczeństwa i je spokojnie analizuję. Biorę pod uwagę nie tylko żądania padające na ulicach w czasie manifestacji, ale też opinie wyrażane w innych miejscach i w inny sposób, na przykład listownie. Z wieloma kobietami i dziewczętami rozmawiałem na ten temat osobiście. Moja propozycja dotyczy tylko dzieci z wadami letalnymi, a więc takimi, których skutkiem jest śmierć. Proszę pamiętać, że to jest tylko projekt, który był konsultowany ze specjalistami, ale miejscem na dalsze prace nad nim jest Sejm, gdzie mogą być powoływani eksperci, prowadzone dyskusje.

Jednak żadne ugrupowanie parlamentarne tego projektu nie poparło, a przewodniczący episkopatu abp Stanisław Gądecki stwierdził, że zmniejsza on zakres ochrony życia w stosunku do wyroku Trybunału, więc katolik nie może go poprzeć.

Mój projekt ogranicza aborcję eugeniczną do przypadku, gdy śmierć dziecka jest nieunikniona. To jest sytuacja szczególna, jedyna, którą jestem w stanie pogodzić ze swoim sumieniem.

Sformułowania użyte w projekcie, jak „wysokie prawdopodobieństwo” czy „niechybnie”, nie są precyzyjne. Zdarza się, że dziecko z wadą letalną żyje przez pewien czas.

Według mnie i ekspertów, z którymi się konsultowałem, sformułowania użyte w projekcie oznaczają niechybną śmierć dziecka zaraz po urodzeniu albo jeszcze przed nim. Proszę bardzo, niech medycy i prawnicy w trakcie prac w Sejmie je doprecyzują.

Zaskoczyła Pana skala protestów, które wywołał wyrok Trybunału, a także postulaty, które na nich padały?

Myślę, że złożyło się na to wiele elementów, sprawa wyroku była tylko zapalnikiem. Generalnie w społeczeństwie jest teraz niepokój wynikający z różnych obostrzeń z powodu pandemii. Aby chronić życie i zdrowie Polaków, mamy czasowo wprowadzone ograniczenia wolności. Są ograniczenia w możliwości pracy, dzieci nie chodzą do szkoły, odwołanych jest mnóstwo wydarzeń, w których brała udział młodzież, np. koncerty czy dyskoteki. Nie ma publicznych zgromadzeń, zawodów sportowych z widownią, nie da się swobodnie wyjeżdżać za granicę. Ten ogrom ograniczeń wywołuje frustracje, sprzeciw społeczny. Oczywiście wyrok Trybunału padł na gorący grunt. Są środowiska, w których ta sprawa wzbudza wielkie emocje, zwłaszcza lewicowe czy wręcz lewackie. Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, właściwie trudno się dziwić, że doszło do tak zdecydowanego poruszenia społecznego. Do tego mieliśmy do czynienia z celową dezinformacją, która towarzyszyła tym protestom. Jednak to, co się dzieje obecnie, pokazuje, że nie ma wielkiej bazy politycznej dla ruchu proaborcyjnego.

Agresja protestujących była zwrócona przeciwko Kościołowi. Czym to tłumaczyć?

Są środowiska bardzo wrogo nastawione do Kościoła, które podburzają młodych ludzi. Niepokojąca jest ich wściekłość wobec niego i skala oddziaływania na nasze społeczeństwo. To pokazuje, że w różny sposób sączona propaganda jest skuteczna i coraz bardziej agresywna. Jednak w gruncie rzeczy to były jednostkowe sytuacje, w których uczestniczyły niewielkie grupy. Pojedyncze osoby prowokowały wiernych modlących się w kościele. Mogę tylko podziękować tym katolikom, którzy zostali dotknięci takim zachowaniem, że potrafili zachować spokój i nie dali się sprowokować.

Grupy lewackie, na które Pan wskazuje, formułują szereg postulatów m.in. z agendy środowisk LGBT. W czasie kampanii prezydenckiej złożył Pan w Sejmie dwa projekty ustaw, które mają chronić przed niektórymi dążeniami tych środowisk. Chodzi o propozycję zmiany konstytucji, przewidującą, że nie będzie możliwa adopcja dziecka przez osobę pozostającą w związku jednopłciowym, oraz o zmianę prawa oświatowego, aby organizacje pozarządowe nie mogły prowadzić działalności na terenie szkoły bez zgody dyrekcji oraz rodziców – dotyczy to m.in. prowadzenia edukacji seksualnej. Co się z tymi projektami dzieje?

Złożyłem je w Sejmie jako projekty prezydenckie i teraz są w gestii marszałka Sejmu i większości parlamentarnej.

Przecież Pan Prezydent wywodzi się ze środowiska, które ma większość parlamentarną, więc wychodzi na to, że to polityczni koledzy blokują te projekty.

Owszem, wywodzę się z tego środowiska, ale bywają między nami różnice. Przykładem może być chociażby tzw. piątka dla zwierząt, gdy zasadniczo różniliśmy się w ocenie tego projektu, a w konsekwencji także w podejściu do interesów polskich rolników, w których ta ustawa uderzała. Zastrzegam, że ja także opowiadam się za dbaniem o dobrostan zwierząt, ale ten projekt zawierał niewłaściwe rozwiązania. Mam nadzieję, że w sprawach, o które pan pyta, takich różnic nie ma i czekam, aż będę mógł te dwie ustawy, mam nadzieję przyjęte przez Sejm, jako Prezydent Rzeczypospolitej podpisać. Proszę pamiętać, że obecnie skupiamy się na walce z koronawirusem i realizacje wielu elementów naszego programu musieliśmy odłożyć na później.

Jakiej formy użyłby Pan, zwracając się do Michała Szutowicza ps. Margot, który mówi, że jest osobą niebinarną, uważa się za kobietę, mimo że biologicznie jest mężczyzną, i oczekuje, aby zwracać się do niego w formie żeńskiej?

Jeżeli w dokumentach tego człowieka jest wpisane, że jest mężczyzną, to zwracałbym się do niego per „pan”. Natomiast jeżeli jest wpisane, że kobietą, to jest dla mnie panią. Kiedy byłem parlamentarzystą, miałem biuro poselskie w jednym budynku z ówczesną poseł Ruchu Palikota Anną Grodzką, która miała w dokumentach wpisane, że jest kobietą. Taka była decyzja sądu, a więc oficjalna decyzja państwowa, chociaż wszyscy wiemy, że wcześniej była mężczyzną. Skoro jednak podjęła procedurę zmiany płci i sąd przyznał jej status kobiety, mówiłem do niej: pani poseł. Moja postawa w tych sprawach się nie zmieniła, wręcz przeciwnie, jako Prezydent Rzeczypospolitej jestem wręcz zobowiązany do tego, aby stosować prawo określone przez organy państwa.

Wspomniał Pan o różnicach w środowisku obozu rządzącego. Ostatnio przybierają one tak ostrą formę, że wydaje się, iż dojdzie do jego rozpadu. Na przykład Solidarna Polska krytykuje premiera za ustalenia w sprawie powiązania praworządności z unijnym budżetem, grożąc odejściem z rządu. Czy Zjednoczona Prawica dotrwa do wyborów 2023 r.?

Zjednoczona Prawica jest obozem politycznym, który tworzą trzy ugrupowania, a nie jedno. W dodatku wewnątrz tych ugrupowań są też różne poglądy. Ważne, że w kwestiach programowych mamy zgodność, a w sprawach pozaprogramowych tej zgodności już być nie musi. Solidarna Polska głosowała, czy wyjść z rządu, i taka opcja przegrała, więc jak widać, to ugrupowanie nadal chce być częścią Zjednoczonej Prawicy. Cieszę się z tej decyzji, gdyż chciałbym, aby obóz rządzący kontynuował swoją misję, która została w ogromnym stopniu zatrzymana przez pandemię. Okoliczności, w jakich obecnie żyjemy, bez wątpienia zaburzyły normalne funkcjonowanie Zjednoczonej Prawicy i realizację naszego programu. Teraz głównym zadaniem rządu jest ochrona życia i zdrowia Polaków, przywrócenie normalnego funkcjonowania państwa i gospodarki, a więc pokonanie koronawirusa. Mam nadzieję, że to się stanie dzięki szczepionce. Wierzę, że gdy pokonamy pandemię, rząd wróci do realizacji prospołecznej i prorozwojowej polityki. Gwarancją tego jest istnienie Zjednoczonej Prawicy i jestem przekonany, że będzie ona nadal razem te cele realizować.

Zaszczepi się Pan przeciwko COVID-19?

Ponieważ chorowałem na COVID-19, nabyłem odporności, mam też przeciwciała, oddawałem osocze, więc jeśli będę się szczepił, to w ostatniej kolejności. Uważam, że szczepienie nie powinno być obowiązkowe, ale słuchając ekspertów, myślę, że dobrze byłoby, aby jak największa część społeczeństwa uodporniła się na koronawirusa. Jeśli może to w sposób bezpieczny nastąpić przez szczepionkę, to zachęcam do szczepienia.

Rozmawiamy w okresie Bożego Narodzenia. Jakie życzenia ma Pan dla Polaków na te święta?

Przede wszystkim chciałbym moim rodakom, a szczególnie czytelnikom „Gościa Niedzielnego”, życzyć zdrowia, zarówno w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku, jak i w całym roku 2021. Mam nadzieję, że pandemia koronawirusa odejdzie od nas i jak najmniej spośród państwa z jej powodu ucierpi. Życzę także wszelkiego powodzenia, żeby ten 2021 rok był dla nas lepszy, żebyśmy odetchnęli od problemów zdrowotnych, społecznych i gospodarczych, żebyśmy wrócili na drogę dynamicznego rozwoju, żeby była praca, dochód w rodzinach, bezpieczeństwo zdrowotne i finansowe, żebyśmy mogli znów realizować swoje marzenia. Na najbliższy czas przede wszystkim życzę spokojnych świąt i rodzinnego ciepła.•

Prezydent Andrzej Duda

jest doktorem nauk prawnych, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, posłem na Sejm i deputowanym do Parlamentu Europejskiego. W 2015 r. został wybrany na prezydenta Rzeczypospolitej, w 2020 na drugą kadencję.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama