107,6 FM

Szumowski: Rząd nie przespał nadejścia epidemii koronawirusa, przespało WHO

Ruszyliśmy z przygotowaniami, odkąd usłyszeliśmy, że epidemia koronawirusa wybuchła w Chinach; WHO i OECD mówiły wtedy, że prawdopodobieństwo zawleczenia epidemii do Europy jest bardzo niskie lub niskie - powiedział w środę minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Szumowski był pytany w Radiu Zet, czy rząd nie przespał przygotowań do epidemii koronawirusa. Jak zapewnił, rząd rozpoczął odpowiednie przygotowania, odkąd wiadomo było, że epidemia wybuchła w Chinach. "WHO i OECD mówiły wtedy, że prawdopodobieństwo zawleczenia tej epidemii do Europy jest bardzo niskie lub niskie. Zaczęliśmy bardzo intensywne działania, kiedy wirus pojawił się w Europie i nadal prognozy WHO i OECD były bardzo uspokajające. Pomimo to zaczęliśmy działać, były wydawane instrukcje sanepidu" - podkreślił.

Dopytywany, czy w takim razie Światowa Organizacja Zdrowia przespała nadejście epidemii, stwierdził, że tak. "WHO później za to zresztą przeprosiła, że ich komunikaty, które powinny być wykładnikiem, mogły być mylące" - zauważył.

"Mieliśmy więcej czasu niż inne kraje, stąd mieliśmy czas, żeby zareagować gwałtowniej niż w innych krajach. Jako pierwsi w Polsce wprowadziliśmy bardzo radykalne działania, które teraz dopiero wprowadzają Francja i Hiszpania. Oni to robią, jak mają tysiące zarażonych" - powiedział.

Przypomniał, że w Polsce rząd zdecydował o zamknięciu szkół, granic i ograniczeniu dużych skupisk ludzkich.

Na pytanie, dlaczego wykonuje się u nas tak mało testów na obecność koronawirusa, odparł, że pod tym względem nie odbiegamy znacząco od innych krajów. Wskazał, że do tej pory wykonano w Polsce ok. 8 tys. testów, a ich liczba będzie teraz szybciej rosnąć. "Wykonujemy teraz badania wszystkim osobom z bezpośredniego kontaktu (z osobą, u której stwierdzono zakażenie - PAP) po to, by potwierdzić lub wykluczyć możliwość zakażenia. W żadnym kraju na świecie nikt nie wykonuje testów wszystkich obywateli, bo to zajęłoby wszystkie siły i środki każdego systemu diagnostycznego, a po drugie niewiele by wniosło, przynajmniej na początku epidemii. Im więcej chorych, tym więcej testów" - zaznaczył.

Na uwagę dziennikarza, że w Niemczech szeroka diagnostyka przynosi efekty, bo odsetek osób zmarłych wynosi 0,14 proc., oświadczył, że diagnostyka nie zmienia śmiertelności. "Jest wyłącznie informacją epidemiczną. Od tego, czy mamy test dodatni, czy ujemny, nie zmienia się nasze postępowanie terapeutyczne. Niemcy akurat mają dziesięciokrotnie mniejszą śmiertelność, bo inaczej raportują. U nas mielibyśmy jednego pacjenta zmarłego mniej, bo pacjent zmarł na zatrzymanie krążenia, a nie na koronawirusa. Tutaj Niemcy by zakodowali to jako inną przyczynę śmierci" - zauważył.

Szumowski odniósł się też do sytuacji w Łomży, gdzie mieszkańcy i szpital sprzeciwiali się przekształceniu go w jednoimienny szpital zakaźny, a pracująca w szpitalu była posłanka PiS Bernadeta Krynicka mówiła, że placówka jest zupełnie nieprzygotowana na przyjmowanie pacjentów z koronawirusem.

"To jest pewna obawa lokalna, lokalne przepychanki pomiędzy dwiema częściami jednego województwa. Szpital jest wieloprofilowy, ma trzydzieści kilka respiratorów na 400 łóżek. To znaczy, że baza łóżkowa i baza wspomagania oddechu - to są najważniejsze funkcje w leczeniu COVID-19 - jest tam dostępna. Zostało wysłane do szpitala 1000 maseczek, 1000 kombinezonów i odpowiednia liczba gogli. To są bardzo konkretne działania" - stwierdził.

Dodał, że w promieniu 30 km od Łomży są trzy inne szpitale, które przyjmują pacjentów z okolicy. "Rozumiem zaniepokojenie ludzi w Łomży, że tam jest szpital (zakaźny - PAP), ale gdzieś musi być. Zresztą w Białymstoku też jest powołany decyzją wojewody szpital jednoimienny, w związku z czym i w Łomży, i w Białymstoku mamy dwa szpitale, żeby nie było takich regionalnych wojen" - zaznaczył.

Mówiąc o Krynickiej, stwierdził, że z jej strony padły słowa karygodne, że ktoś chce kosztem Łomży oszczędzić Białystok. "To jest wstyd, że ktoś, kto wie, jak wygląda zarządzanie szpitalem i państwem, mówi takie rzeczy. To jest sianie paniki, podsycanie antagonizmów pomiędzy ludźmi, którzy się boją" - ocenił.

W nagraniu zamieszczonym na Facebooku Krynicka stwierdziła, że przekształcenie szpitala w Łomży w szpital zakaźny jest wynikiem decyzji wojewody podlaskiego podjętej pod naciskiem lekarzy z Białegostoku.

W poniedziałek Krynicka została zawieszona w prawach członka PiS.

« 1 »
  • wietrzyk11
    18.03.2020 18:29
    Najpierw należało zamknąć granice.
    doceń 4
  • kim
    18.03.2020 18:35
    "Wykonujemy teraz badania wszystkim osobom z bezpośredniego kontaktu (z osobą, u której stwierdzono zakażenie)". Taaa... Właśnie odsłuchałem wywiad z lekarką ze szpitala zakaźnego" bada się pacjentów - personelu już nie. Nie ma regularnych badań personelu. NIE MA! - Tego chyba nie można nazwać racjonalną opcją...
    doceń 5
  • Anonim (konto usunięte)
    18.03.2020 19:42
    Odpowiedź na ilość testów napisało samo życie - kwarantanna w jednym najważniejszych laboratoriów w Polsce oraz kwarantanny lekarzy i oddziałów w paru polskich miastach.
    doceń 5
  • annaewa2
    18.03.2020 19:50
    WHO o potencjalnym wysokim zagrożeniu dla Europy mówiło od końca stycznia. Trzy tygodnie temu minister Szumowski jeździł na nartach we Włoszech. Rząd konsekwentnie realizuje politykę co złego to nie my.
    doceń 10
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama