Waszczykowski: W ciągu dwóch lat rządów PiS zmieniono ponad 60 proc. ambasadorów

dodane 28.12.2017 16:35

PAP |

Od objęcia władzy przez rząd PiS 65 ambasadorów zjechało z placówek - poinformował w czwartek szef MSZ Witold Waszczykowski. Jak dodał, kadra resoru spraw zagranicznych to w 2/3 osoby, które dojrzewały i kształciły się w nowej Polsce. W ciągu dwóch lat rządów PiS zmieniono ponad 60 proc. ambasadorów.

Waszczykowski: W ciągu dwóch lat rządów PiS zmieniono ponad 60 proc. ambasadorów   Jakub Szymczuk / Foto Gość Witold Waszczykowski

Waszczykowski podczas czwartkowej konferencji prasowej odniósł się do obecnej sytuacji kadrowej w MSZ. "Ponieważ czasem pojawiają się kąśliwe uwagi o +taborach+ i inne, więc chciałem się odnieść do tego, jak wygląda sytuacja" - oświadczył.

"Na praktycznie 100 kierowników ambasad i stałych przedstawicielstw Rzeczpospolitej od 16 listopada 2015 r., a więc czasu, kiedy rząd PiS przejął władzę, zostało zmienionych 65 ambasadorów - 65 ambasadorów zjechało z placówek. To jest ponad 60 proc. stanowisk" - mówił szef MSZ. "W tym czasie objęło placówki już 46 nowych kierowników, kilkunastu kandydatów jest w trakcie procedury mianowania na stanowiska szefów placówek" - dodał minister.

Jak zaznaczył, podobna sytuacja jest w przypadku konsulatów i instytutów polskich. Szef MSZ wskazał, że także ok. 50 proc. pracowników placówek zostało wymienionych w ostatnich dwóch latach.

Poinformował, że w samym resorcie spraw zagranicznych kilkudziesięcioma departamentami kieruje 110 dyrektorów i wicedyrektorów, z czego połowa to kobiety. "To są ludzie w wieku czterdziestu kilku lat, czyli osoby, które w czasie, gdy w 1989 r. kończył się komunizm, zgodnie z obwieszczeniem słynnej aktorki, byli nastolatkami, bądź wręcz dziećmi. Kadra kierownicza Ministerstwa Spraw Zagranicznych w 2/3 to osoby, które dojrzewały i kształciły się w nowej Polsce bądź za granicą i nie mają nic wspólnego z poprzednim ustrojem, który na szczęście dawno się skończył" - podkreślił szef polskiej dyplomacji.

Podczas konferencji prasowej szef MSZ poinformował o działalności Akademii Dyplomacji. Jak mówił, na kolejny rok na aplikację dyplomatyczno-konsularną prowadzoną przez Akademię Dyplomatyczną MSZ dostało się 36 osób.

"Niedawno skończyła się rekrutacja. W czasie tej rekrutacji zgłosiło się 423 kandydatów; to rekordowa liczba osób zainteresowana pracą w ministerstwie spraw zagranicznych. Nie musi być tak źle, jak widać, w MSZ, jeśli tyle setek osób ubiega się o pracę" - zauważył

Akademia Dyplomatyczna MSZ powstała w 2016 roku w wyniku przekształcenia Polskiego Instytutu Dyplomacji im. Ignacego Jana Paderewskiego. Akademia rozpoczęła działalność 1 października 2016 r., stanowi jednostkę organizacyjną MSZ, działa w oparciu o nowe regulacje prawne. Akademia rozwija kompetencje całej służby zagranicznej. Ważnym jej zadaniem jest przygotowanie polskich urzędników do pracy w instytucjach międzynarodowych.

W pierwszym roku działalności aplikantów było 15, a 2017 roku było to już 31 osób.

Szef Akademii Maciej Szymański poinformował, że od maja 2017 roku odbyło się 14 spotkań z adeptami AD w całym kraju, m.in. w Szczecinie, Lublinie, Białymstoku i Wrocławiu. Ostatecznie do egzaminów w tegorocznej edycji przystąpiło 320 osób, które musiały przejść m.in. testy językowe, testy wiedzy czy rozmowy sprawdzające się do adaptacji pracy w MSZ.

Według Szymańskiego, dominują absolwenci studiów w zakresie stosunków międzynarodowych - 12 osób. Pozostałe kierunki, z których wywodzą się adepci, to prawo i politologia. 19 adeptów studiowało zagranicą, w tym na paryskiej Sorbonie.

Wśród aplikantów pięć osób może się pochwalić znajomością pięciu języków obcych, siedmioro zna 4 języki obce, a 15 osób zna 3 języki obce. Cała 36-ka zna język angielski na poziomie zaawansowanym. Przyszli pracownicy MSZ znają też hiszpański, francuski, niemiecki, włoski, a także serbski, portugalski w wersji brazylijskiej, arabski czy japoński.

Wśród 36 osób jest 16 kobiet i 20 mężczyzn.

"Dostajemy znakomitych, młodych, świetnie wykształconych, chętnych, nie bojących się wyzwań ludzi. Naszym zadaniem nie jest stłumienie w nich tego zapału, z którym do nas docierają. Naszym zadaniem będzie wyposażenie ich w warsztat" - powiedział Szymański.

Jak podkreślił Waszczykowski Akademia Dyplomatyczna oprócz kształcenia nowych pracowników MSZ ma jeszcze dodatkowe obowiązki - kształcenia ustawicznego kadr już pracujących w resorcie. Z takiej możliwości dokształcenia skorzystało dotąd ok. 1000 osób, co stanowi 1/3 pracowników MSZ - dodał minister.

AD prowadzi również specjalistyczne zajęcia dla osób, które ubiegają się o stanowiska w instytucjach międzynarodowych np. w Unii Europejskiej.

Akademia Dyplomatyczna MSZ przygotowuje i realizuje strategię szkoleniową resortu. Przez blisko rok aplikanci przygotowują się do pracy w służbie dyplomatyczno-konsularnej. W ciągu programu szkoleniowego: wykładów, seminariów, zajęć warsztatowych i lektoratów prowadzonych przez wybitnych naukowców oraz doświadczonych dyplomatów, aplikanci pogłębiają swoją wiedzę z zakresu stosunków międzynarodowych i prawa międzynarodowego, zapoznają się z warsztatem dyplomaty. W tym czasie kandydaci do służby dyplomatycznej poznają funkcjonowanie wszystkich komórek organizacyjnych MSZ oraz odwiedzają najważniejsze instytucje państwowe zaangażowane w politykę zagraniczną RP.

Obecnie trwająca aplikacja, która rozpoczęła się w lutym 2017 roku zakończy się egzaminem dyplomatyczno-konsularnym w styczniu 2018 r.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| DYPLOMACJA, EDUKACJA, MSZ, PAP, UCZELNIE

Przeczytaj komentarze | 18 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 gość 03.01.2018 17:53
Niezalogowany użytkownik Pewnie byśmy się z Tobą zgodzili, jakby ktokolwiek zrozumiał, co piszesz...
Plusów: 2 gość 30.12.2017 20:14
Niezalogowany użytkownik Ludobójstwo to raz dwa ograbianie syst. bankowego, mało się mówi, że napad Hitlera wynikał nie z tego, że tak bardzo nienawidził Polaków, a z tego, że chciał skonfiskować środki w polskich bankach, po zajęciu Polski Niemcy zarekwirowały depozyty bankowe i depozyty złota przez Bank Rzeszy, następnie zrobiono wymianę waluty w GG więc ludność straciła oszczędności, przed II wojną same depozyty osób prywatnych w kasach oszczędnościowych wynosiły tyle co oszczędności ludności we Włoszech, w/g różnych wyliczeń 2 mld przedwojennych złotych, hitlerowcy potrzebowali gotówki, bo u nich się kończyła nie było czym finansować przemysłu zbrojeniowego, Po II wojnie światowej powstała Komisja Trójstronna ds. Restytucji Złota Monetarnego. Tworzyły ją trzy mocarstwa: Wielka Brytania, USA i Francja. Zajęła się ona kwestią złota zagrabionego przez hitlerowców m.in. Polsce. Podczas pierwszej konferencji w Paryżu w 1947 r. Komisja opublikowała materiały, z których wynikało, że II RP była właścicielem 75 ton złota o wartości ok. 133 mln przedwojennych niemieckich marek. Dziś byłoby to kilkadziesiąt miliardów złotych i to bez odsetek! Pół wieku później w Londynie zorganizowano konferencję niejako podsumowującą działalność Komisji Trójstronnej. Tym razem w przedstawionych dokumentach złota polskiego już nie było. Po stronie Banku Rzeszy pojawiła się za to pozycja „sekretne rezerwy”. Warto wiedzieć, że zaniedbania co do stanu ubiegania się o zwrot z '47 r. a finału 50 lat potem wynikły z indolencji władz PRL w razie nakazu zwrotu obciążeni byli by również towarzysze z NRD, więc na ich prośbę zaniechano starań. Ważna informacja dla ewentualnych chwalców PRL i ich pociotków do dzisiaj bardziej dbających o portfele sąsiadów zza Odry.
Plusów: 0 gosc 29.12.2017 22:48
Niezalogowany użytkownik Wasalstwo wobec USA? Trzeba mieć choć 1 silnego sojusznika żeby byc bezpiecznym pośród sąsiadów, ktorzy kopią po kostkach a średnio co 50 lat robią nam ludobójstwo.
Plusów: 0 gosc 29.12.2017 22:39
Niezalogowany użytkownik Piotrowicz jest ok, znam człowieka

wszystkie komentarze >