Mawia się że przypadek, czy też los, to drugie imię Ducha Świętego, który wieje kędy chce – dlatego Boże dzieła wykiełkować mogą dosłownie wszędzie.
Tak było na przykład ze św. Marią Dominiką Mazzarello, która urodziła się i zmarła w niewielkiej miejscowości Mornese w północnych Włoszech. Była zwykłą córką rolników, ale była także szczerze oddaną Bogu parafianką - stroiła pobliską kapliczkę Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, codziennie przed pracą na gospodarstwie uczestniczyła w Eucharystii. Proza życia, którą przerwała jednak epidemia tyfusu z roku 1860. To wtedy niosąc pomoc potrzebującym Maria zaraziła się i choć cudownie wyzdrowiała, to już do końca życia pozostała niepełnosprawna. Los odebrał jej zatem z dnia na dzień jej przydatność na roli, ale dał jej inną misję. Żeby nie być dla bliskich ciężarem, panna Mazzarello sama nauczyła się krawiectwa i zaczęła uczyć go także inne młode kobiety z Mornese będące w podobnej sytuacji do niej. Gdy w tę inicjatywę włączył się miejscowy proboszcz, a następnie św. Jan Bosko, z lokalnej grupki pracujących i modlących się wspólnie przy pobliskiej kapliczce kobiet powstała nowa gałąź salezjańskiej rodziny zakonnej: Córki Maryi Wspomożenia Wiernych. Co ciekawe, św. Maria Dominika Mazzarello umarła 14 maja 1881 roku dokładnie w dniu święta św. Macieja Apostoła. Co w tym takiego znaczącego? To ten Apostoł, który był zwykłym uczniem Jezusa, dopóki po zdradzie i śmierci Judasza nie został wylosowany do grona Dwunastu, by stać się tym, który głosi Dobrą Nowinę innym i dba o ich wiarę.