- Uratowano pracowników PG Silesia, ale nie samą kopalnię – mówił w Radiu eM Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.
21 górników, którzy jeszcze przed Bożym Narodzeniem rozpoczęli podziemny protest w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia, wyjechało wczoraj na powierzchnię. Po kilkugodzinnych rozmowach z udziałem m. in. ministra energii Miłosza Motyki pracownicy zawarli porozumienie ze stroną rządową i właścicielem. Pracownikom zagwarantowano alokacje do innych zakładów w razie upadłości PG Silesia. Ustawa górnicza ma być znowelizowana, by objąć również załogę Silesii.
O porozumieniu rozmawialiśmy w Radiu eM z byłym wiceministrem gospodarki Jerzym Markowskim. - Tu nie ma pomocy dla kopalni. To pomoc tylko dla ludzi. Kopalnia i właściciel na tym nic nie zyskuje, zyskują tylko pracownicy, bo mają alternatywę – powiedział gość Radia eM. - To była determinacja w absolutnie słusznej sprawie. Ludzie wiedzieli, że muszą coś zrobić, żeby zagwarantować sobie miejsca pracy, niekoniecznie w tej kopalni. Stanęli do tego protestu zdyscyplinowani, a minister energii i czterech innych wiceministrów wezwanych na to spotkanie zachowało się racjonalnie i odpowiedzialnie. Mieli wąskie pole manewru, ponieważ rząd nie ma żadnych kompetencji, by pomóc prywatnej kopalni. Może jednak mieć kompetencje do tego, by pomóc załodze i to zrobiono – powiedział gość Radia eM.
Dziś ruszają też rozmowy w Jastrzębskiej Spółce Węglowe. Dotyczyć mają m. in. warunków zatrudnienia. - Ta spółka ma potencjał, żeby istnieć i będzie istniała, oczywiście jeśli będzie więcej wydobywała i produkowała. Ta spółka jest ogromnym konglomeratem i nie widzę żadnego powodu, żeby się o nią martwić przy założeniu, że będą robić to, do czego są powołani – mówił Jerzy Markowski.
...a przede wszystkim lokalna, sprawy, które cieszą, martwią, niepokoją, bulwersują, decyzje, które zmienią nasze miasta, region a może nasze życie.
Zapraszamy do tych rozmów gości, którzy mają coś do powiedzenia: eksperci wyjaśniają, politycy się tłumaczą…
Trzymamy rękę na pulsie.