- Nie słyszałem o tym, by fabryki Stellantis w Tychach miało już nie być – mówił w Radiu eM Maciej Gramatyka, prezydent Tychów.
Z naszym porannym gościem rozmawialiśmy o przyszłości załogi tyskiej fabryki Stellantis. Przypomnijmy, że w związku z trudną sytuacją na rynku pracę ma tam stracić ponad 700 pracowników trzeciej zmiany. Trwa spór zbiorowy związkowców z pracodawcą. - Najlepszy scenariusz byłby taki, gdyby Stellantis nie likwidował trzeciej zmiany – przyznał prezydent Tychów Maciej Gramatyka. - Inny z dobrych scenariuszy to taki, w którym ci pracownicy znajdą zatrudnienie i nie będą powiększać grupy bezrobotnych. Wiemy z rozmów, że wtedy, kiedy w Bielsku-Białej Stellantis likwidował swój zakład, to nagle bezrobocie mocno nie wzrosło – mówił prezydent Tychów.
Czy w Tychach jest zainteresowanie zatrudnieniem pracowników fabryki Stellantis? - Mamy informację od wielu firm i agencji pracy czasowej, że są skłonne zatrudnić pracowników, natomiast to wszystko zależy od tego, czym skończą się rozmowy w Stellantis. W połowie lutego w zakładzie mają odbywać się konsultacje, będzie tam też stanowisko Powiatowego Urzędu Pracy w Tychach. Dyrekcji zakładu zależy na tym, by zwalniani pracownicy dostali prostą, czytelną informację, co dalej i jak można im pomóc – powiedział Maciej Gramatyka.
Czy przyszłość tyskiego zakładu stoi pod znakiem zapytania? - Myślę, że nie o to chodzi, by tej fabryki nie było. Zamówienia dziś są mniejsze niż potrzebne zatrudnienie, więc stąd taka optymalizacja. Branża motoryzacyjna w Europie przeżywa kryzys, natomiast wierzę w to, że nie chodzi o to, by tej fabryki w Tychach nie było – mówił gość Radia eM. - Nie słyszałem o tym, by produkcja w Tychach miała być zakończona – dodał prezydent Tychów.
Maciej Gramatyka został ostatnio przewodniczącym zgromadzenia Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Pytaliśmy, czy powinna ona zmierzać w kierunku jednego dużego miasta z wiodącą rolą Katowic. - Można sobie wyobrazić, że takie wielkie miasto, które ma ponad milion mieszkańców miałoby zupełnie inną siłę oddziaływania. To jednak nie jest proces, który można zrobić w ciągu roku-dwóch. On będzie się odbywał przez funkcjonalne zmiany jak komunikacja i nawet nie zobaczymy tego, kiedy staniemy się jednym miastem – powiedział Maciej Gramatyka. Dodał jednak, że trudno sobie wyobrazić, że w 2027 roku obudzimy się w wielkich Katowicach. - Nie wiem, czy mieszkańcy są na to gotowi. Do takich zmian jest potrzebna ich akceptacja – powiedział prezydent Tychów.
...a przede wszystkim lokalna, sprawy, które cieszą, martwią, niepokoją, bulwersują, decyzje, które zmienią nasze miasta, region a może nasze życie.
Zapraszamy do tych rozmów gości, którzy mają coś do powiedzenia: eksperci wyjaśniają, politycy się tłumaczą…
Trzymamy rękę na pulsie.