107,6 FM

„Relatywizowanie PRL-u mnie przeraża". Dr Andrzej Sznajder o pamięci Żołnierzy Wyklętych

– Proces bagatelizowania i relatywizowania historii PRL-u mnie osobiście przeraża – mówi dr Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału Instytut Pamięci Narodowej w Katowicach, w rozmowie o Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

„Relatywizowanie PRL-u mnie przeraża". Dr Andrzej Sznajder o pamięci Żołnierzy Wyklętych

fot. Dominika Bem

Moda czy prawdziwa pamięć?

W przestrzeni publicznej widać dziś murale, koncerty, patriotyczne koszulki i biegi poświęcone Żołnierzom Wyklętym. Czy za tym idzie także dojrzała pamięć?

Zdaniem dr. Sznajdera – tak, choć to proces. Przez ponad czterdzieści lat – a właściwie od 1945 roku aż do przełomu 1989 – historia powojennego podziemia była wymazywana i zakłamywana. Żołnierzy Armii Krajowej i innych formacji niepodległościowych przedstawiano jako „bandytów", próbowano odebrać im dobre imię i sens walki. – To, co dzieje się mniej więcej od 2010 roku, to radykalna zmiana – podkreśla historyk. – Przywracamy pamięć o ludziach, którzy po 1945 roku kontynuowali walkę o wolność. Tzw. druga konspiracja nie była – jak zaznacza – nowym zjawiskiem, ale naturalną kontynuacją działalności niepodległościowej z czasów okupacji niemieckiej i sowieckiej. Ci sami ludzie, te same struktury, ta sama motywacja: wolna Polska.

Nadzieja mimo Jałty

Czy Żołnierze Wyklęci liczyli na wybuch trzeciej wojny światowej? Czy wierzyli, że Zachód cofnie decyzje konferencji jałtańskiej? Dr Sznajder zwraca uwagę, że z dzisiejszej perspektywy łatwo jest oceniać tamte decyzje. Dla nas 1945 rok to wyraźna cezura – koniec wojny i początek nowego porządku. Dla nich nie było to tak oczywiste. Poczucie zdrady przez Zachód było silne, ale nie oznaczało automatycznego pogodzenia się z narzuconą władzą. Wielu żołnierzy podziemia trwało w oporze, bo nie chcieli uznać, że ofiara lat okupacji była daremna. Trwanie było formą sprzeciwu wobec narzuconego systemu.

PRL między nostalgią a prawdą

Memy o kolejkach, sentymentalne wspomnienia o „klimacie tamtych lat" mogą – zdaniem dyrektora IPN – niebezpiecznie spłycać ocenę systemu. – Daję sobie prawo mówić w ten sposób, bo sporą część życia w tamtym systemie spędziłem i wszystkich jego „uroków" miałem okazję doświadczyć – podkreśla. PRL nie był jedynie epoką niedoborów i absurdów. Był systemem represji, cenzury, więzień politycznych i zbrodni sądowych. Dlatego – jak zaznacza dr Sznajder – pamięć o Żołnierzach Wyklętych nie jest jedynie historycznym wspomnieniem. Jest przestrogą.

Bo jeśli historia staje się memem, łatwo zapomnieć, że za nią stoją konkretne ofiary i konkretne decyzje. A pamięć – jeśli ma być prawdziwa – musi być czymś więcej niż modą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..