- Gdybym nie zamknął estakady i coś by się stało, to dziś nie widzielibyśmy się w studiu - mówił w Radiu eM Szymon Michałek, prezydent Chorzowa.
Z prezydentem Chorzowa rozmawialiśmy o ewentualnym referendum w sprawie jego odwołania. Grupa mieszkańców miasta rozpoczęła zbieranie podpisów. - Inicjatywa referendalna to prawo demokracji czy mi się to podoba, czy nie – mówił w Radiu eM Szymon Michałek. - Ta inicjatywa skupia się głównie na estakadzie, a ja jeśli chodzi o estakadę skupiam się na tym, co mówi mi ekspertyza i ludzie, którzy na tym się znają. Staram się nie słuchać polityków, tylko inżynierów w sprawach bezpieczeństwa – mówił prezydent Chorzowa.
Czy chorzowski włodarz ma sobie coś do zarzucenia po niespełna dwóch latach rządów? - Organizuję cykle spotkań, teraz rozpoczęliśmy kolejny cykl w każdej z dzielnic. Słuchamy, co mieszkańcy mają do powiedzenia. Gdy robimy coś inaczej niż by sobie wyobrażali, to staramy się korygować nasz kurs. Nie jest tak, że mamy dogmat o nieomylności, bo ten ma tylko papież – mówił Szymon Michałek. Dodał, że nie czuje się adresatem tych punktów, które sformułowała grupa referendalna.
Pytaliśmy też, czy prezydent Chorzowa nie powinien zlecić drugiej ekspertyzy zanim zdecydował się zamknąć estakadę. - Z punktu widzenia publicystyki czy osoby patrzącej z boku może tak to wyglądać. Z punktu widzenia prezydenta, to ma on decyzyjność, a co za tym idzie odpowiedzialność. Gdyby cokolwiek się stało, gdy na moim biurku leżała ekspertyza mówiąca o tym, że grozi katastrofa, a ja nie zamknąłbym estakady, to dziś nie widzielibyśmy się w studiu, a najprawdopodobniej zasiadałbym na ławie oskarżonych – mówił Szymon Michałek. - Mieliśmy w Chorzowie 20 lat temu katastrofę MTK. Wtedy też nikt nie podjął decyzji, by wyłączyć te hale – dodał gość Radia eM.
...a przede wszystkim lokalna, sprawy, które cieszą, martwią, niepokoją, bulwersują, decyzje, które zmienią nasze miasta, region a może nasze życie.
Zapraszamy do tych rozmów gości, którzy mają coś do powiedzenia: eksperci wyjaśniają, politycy się tłumaczą…
Trzymamy rękę na pulsie.